Kolejny dzień mistrzostw Europy 2026 siatkarzy za nami, a biało-czerwoni kibice wciąż mają powody do zadowolenia. Reprezentacja Polski, jak przystało na obrońcę tytułu, kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Po szalonej sobocie niespodzianek tak wiele już nie było. Nie zmienia to jednak faktu, że lodowaty prysznic mają za sobą Portugalczycy oraz Finowie, a pierwszego seta w turnieju straciła grupy Włochów i Francuzów.
Grupa A
Tutaj w niedzielę rozegrano dwa mecze. Niezmiennie w grupie A królują Włosi, którzy są prawdopodobnie największym zagrożeniem dla Polaków. Podopieczni Ferdinando De Giorgi’ego mają za sobą kolejny spacerek. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mistrzów świata poprzeczka poszła w górę, a zespół oddał rywalom pierwszego seta. Wszystko to za sprawą wygranego pojedynku ze Słowacją – 3:1 (25:17, 25:27, 25:10, 25:19). Drugą część należy więc potraktować jako 'wypadek’ przy pracy. Podopieczni Michala Masnego nie mieli wielu argumentów, podczas gdy na parkiecie błyszczał Pardo Mati – 22 punkty. Po 16 oczek dołożyła para Daniele Lavia oraz Mattia Bottolo.
Grupa A, to także starcie Słoweńców i Szwedów. Po historycznym brązie Ligi Narodów tych pierwszych apetyty są spore, a poprowadzić do sukcesu chce duet Tine Urnaut oraz Alen Pajenk, dla których to już 10 mistrzostwa Starego Kontynentu w karierze. Choć Czesi deptają im po piętach, to dalej o 1. miejsce i tak najpewniej zagrają Słoweńcy z Włochami. W niedzielę bez szans była natomiast grupa Szwedów, a zespół Fabio Soli’ego zgarnął cenny komplet punktów – 3:0 (25:16, 25:21, 25:12). Sam Axel Enlund zdobył 12 punktów, lecz w pojedynkę niewiele mógł zrobić. Nie do zatrzymania był natomiast Nik Mujanović, autor 17 oczek, za którym stała cała drużyna.
Grupa B
Stawce grupy B przewodzą BIAŁO-CZEERWONI. Nikola Grbić może spać spokojnie, zwłaszcza, że zespół idzie pomału na kolejny rekord, wygrywając 15 ostatnich spotkań z rzędu. W mistrzostwach Europy reprezentanci Polski dalej cieszą się czystym kontem, nie oddając przeciwnikom nawet jednego seta. Głębia składu, to ogromny atut biało-czerwonych Orłów widoczne było także w meczu z Macedończykami, wygranym 3:0 (25:19, 25:16, 25:13). Najwięcej punktów – 13, zdobył Bartłomiej Bołądź. Dwa oczka mniej upolował Artur Szalpuk.
Pięciosetowy maraton mają za sobą natomiast Portugalczycy i Izraelczycy. Tutaj do miana faworytów raczej aspirowała grupa siatkarzy z Półwyspu Iberyskiego. Sport jest jednak wyłącznie sportem, a o losach spotkania zadecydował dopiero tie-break, przechylając szalę na stronę reprezentantów Izraela – 3:2 (19:25, 25:20, 20:25, 25:22, 15:7). Dobrze zagrał Alexandre Ferreira, jednak jak natchniony grał wracający po drobnym urazie Mark Rura, któremu wtórował Shay Liberman. To ta dwójka punktowała aż 44 razy.
Grupa C
W grupie C, na ten moment, największymi wygranymi są Finowie. Nie mają oni sobie równych i z sumą 8 oczek na koncie wciąż cieszą się czystym kontem. Starcie z Duńczykami nie było wymagające. Następnie zespół w hicie pokonał Belgię – 3:2. W trzecim – niedzielnym meczu, znów Skandynawowie wrócili do szybkiego grania, gromiąc Serbów – 3:0 (25:19, 25:21, 25:23). Na miano bohatera zapracował fantastyczny Joonas Jokela, autor 19 oczek, który pojedynkował się przede wszystkim z Lazarem Marinoviciem.
Zyskiwać zaczynają Duńczycy, którzy mimo porażki podnieśli się i wciąż celują w awans. Dowodem na to ma być pewna wygrana z osłabionymi kontuzją jednego z frontmena Estończykami – 3:0 (28:26, 25:22, 25:16). Mart Tammearu starał się stanąć na wysokości zadania. Karty rozdawał natomiast duet Mads Jensen – Oskar Madsen. Pierwszy z nich zdobył 19 punktów, a drugi 16.
Grupa D
Tutaj warto spoglądać w tabelę, bowiem to właśnie grupa D połączy się w rundzie pucharowej z grupą B, gdzie swoje mecze rozgrywają w końcu biało-czerwoni. Na pierwsze miejsce wróciła Francja, nadrabiając zaległe spotkanie. Trójkolorowa ekipa jednak straciła w turnieju pierwszego seta, a lekko utrzeć nosa pretendentom do tytułu udało się Łotyszom – 3:1 (25:12, 25:16, 22:25, 25:13). Jak widać – mecz się nie wygrał sam… Do końca o przełamania walczył Kristaps Smits. Po 16 oczek zdobywali natomiast Simon Magnin oraz Mathis Henno, który wtórowała para Theo Faure i Antoine Pothron.
Po pierwszą wygraną w czempionacie sięgnęła natomiast grupa Turków, która pod nieobecność paru swoich asów nie ma się za dobrze w tym sezonie. W niedzielę tendencję tę udało się odwrócić, a ekipa triumfowała w starciu z grupowy outsiderem, Szwajcarią – 3:0 (25:23, 25:19, 25:19). Rotowanie składem trenera Slobodana Kovaca zmyliło oponentów. Po 17 punktów upolowała dwójka Adis Lagumdzija – Efe Bayram.
Zobacz również:
Wynik i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarzy









