Aluron CMC Warta Zawiercie po raz drugi z rzędu zagra w turnieju finałowym Ligi Mistrzów. Trener Michał Winiarski przyznał, że w Final Four nie liczy się już nic, co było wcześniej, i w takich rozgrywkach wszystko się może zdarzyć. – Final Four zawsze rządzi się swoimi prawami. Tutaj mogą się dziać rzeczy różne i dlatego myślę, że każda z drużyn, która tutaj jest, ma szansę na zwycięstwo – zapowiedział szkoleniowiec zawierciańskiej ekipy.
Czysta karta
W Turynie o triumf w ostatnim klubowym akcencie sezonu walczą trzej mistrzowie swoich krajów: Aluron CMC Warta Zawiercie, Sir Sicoma Monini Perugia oraz Ziraat Ankara. To grono uzupełnia polski zespół – PGE Projekt Warszawa.
Jak przyznał Michał Winiarski, trener zawiercian, poprzednie osiągnięcia poszczególnych ekip się nie liczą. – Myślę, że wszystko, co się wydarzyło do tej pory, naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Kto kiedy skończył ligowe granie. Final Four zawsze rządzi się swoimi prawami. Tutaj mogą się dziać rzeczy różne i dlatego myślę, że każda z drużyn, która tutaj jest, ma szansę na zwycięstwo. I chyba najważniejsze jest to, że każda drużyna oprócz Projektu Warszawa, gdzie kontuzjowany jest Bartek Bołądź, jest w pełnym składzie – podsumował trener Warty Zawiercie.
Technika i fizyka
Każda z ekip ma swoje mocne strony, ale mają też wspólny mianownik. – Myślę, że każdy zespół ma swoje mocne punkty, ale cechą charakterystyczną, która łączy wszystkie drużyny, jest naprawdę wysoki poziom fizyczny i techniczny. Udowodniły to na przestrzeni całego sezonu. Perugia od lat stanowi o sile włoskiej klubowej siatkówki. Ziraat zbudował dobry zespół, budżetowo największy. Do tego Projekt Warszawa, który pokazuje od kilku lat, że jest silny. Cieszę się, że wywalczyli swój upragniony awans do Final Four – podsumował rywali Winiarski i dodał: – Jesteśmy my, którzy można powiedzieć, grali równo przez cały sezon. Bardzo ciężko jest przewidzieć, kto tutaj będzie się cieszył na sam koniec – mówił szkoleniowiec.

Dwa razy z rzędu
Michał Winiarski już rok temu poprowadził swój zespół do historycznego sukcesu, awansował nie tylko do turnieju finałowego, ale również do samego finału. W nim musiał uznać wyższość Perugii. – Jedyna lekcja to jest doświadczenie zawodników, którzy grali w Final Four. Myślę, że po części działa to na naszą korzyść. Jeżeli chodzi o wszystko inne, naprawdę nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. My w zeszłym roku mieliśmy więcej kontuzji. Niesamowity półfinał dla nas, bo przegrywaliśmy sromotnie 0:2 z Jastrzębskim Węglem, ale odwróciliśmy losy spotkania – wspominał trener.
On sam doskonale zdaje sobie sprawę, że sam udział w turnieju finałowym to jedno, ale zwycięstwo w nim to kompletnie odrębna sprawa. – Teraz przed nami nowa historia i myślę, że wystarczy zobaczyć na tych, którzy są obok nas. Angelo Lorenzetti na zwycięstwo w Lidze Mistrzów czekał naprawdę bardzo długo, 20 lat. To podkreśla tylko wagę tych rozgrywek i jak trudno jest w nich triumfować – zapowiedział Michał Winiarski. Rywalem jego zespołu w półfinale będzie Ziraat Ankara.
Zobacz również:
Warta Zawiercie nie świętowała tak, jak chciała, ale to może być jej atut









