Martyna Łukasik ma za sobą wyjątkowo ciężki sezon klubowy. Reprezentantka Polski przenosząc się do tureckiej Sultanlar Ligi nie tak wyobrażała sobie tę przygodę. Przyjmująca związała się z Galatasaray Daikin Stambuł, lecz doznała potwornej kontuzji. Z urazem wróciła do Polski, a kontrakt został rozwiązany… Teraz w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet 26-latka opowiedziała o kulisach feralnego sezonu.
Nieszczęścia chodzą parami?
Wyjazd do Turcji dla Martyny Łukasik miał być ważnym krokiem. Po roku spędzonym w Prosecco Doc Imoco Volley Conegliano przyjmująca chciała wypłynąć na szerokie wody. W związku z tym zdecydowała się przyjąć ofertę z Galatasaray Daikin Stambuł. Pech chciał, że 26-latka nabawiła się tam poważnej kontuzji, z którą zmagała się długi czas.
– Pracowałyśmy nad odbiorem serwisów z maszyny i w niefortunnym momencie ustawiłam się do przyjęcia serwis tylko jedną ręką. Piłka przyszła tak mocno, że moja ręka niemal odbiła się od ziemi. To był mechaniczny uraz – opowiadała w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet reprezentantka Polski.

Jak się z czasem okazało, kampanię klubową trzeba było spisać na straty. Przyjmująca wróciła do Polski na leczenie, mając nadzieję, że na finiszu rozgrywek wróci do drużyny. Tak się jednak nie stało, a kontrakt rozwiązano. Zdrowotnie natomiast udało się jej stanąć na nogi, a obecnie 26-latka stara się odbudować podczas sezonu kadrowego.
– Dla mnie najważniejsze było, że mogłam leczyć nadgarstek u ludzi, którym ufam. To była moja priorytetowa sprawa. Nie będę komentować reszty, bo nie chcę tego tematu poruszać. Wiedziałam, że pod koniec sezonu będę mogła wrócić i pomóc klubowi. Jednak decyzja była taka, jaka była – dodała Łukasik.
Nikt nie lubi grzania ławy…
Ambicją dla Martyny Łukasik nie było przestanie kolejnego roku w kwadracie dla rezerwowych. Scenariusz z Włoch się jednak powtórzył. Trener Massimo Barbolini zablokował polską kadrowiczkę, a ona sama musiała pogodzić się z personalnymi wyborami szkoleniowca. – Pogodzenie się z brakiem gry było dla mnie trudne. Uważałam, że zasługuję na więcej czasu na boisku. Zwłaszcza że na treningach czułam się bardzo dobrze – przyznała 26-latka.
Na ten moment nie wiadomo, kto będzie nowym pracodawcą Łukasik, ani czy zdecyduje się ona na kolejne europejskie czy światowe wojaże. Mimo wszystko pobyt w Stambule stara się nie rozpatrywać w kat. porażki. Wszystkie te miesiące były dla niej cenną lekcją, a od swoich koleżanek sporo mogła się nauczyć.
– Ponadto starałam się jak najwięcej uczyć od dziewczyn. W końcu Myriam Sylla to jedna z najlepszych atakujących na świecie. Obserwowanie z bliska, jak pracuje, było dla mnie wspaniałym doświadczeniem – ucięła spekulacje reprezentantka Polski.
Zobacz również:
Kolejny horror w Lidze Narodów. Bartłomiej Lemański wprost









