Strona główna » Linus Weber w reprezentacji już raczej nie zagra. Atakujący odkrywa kość niezgody

Linus Weber w reprezentacji już raczej nie zagra. Atakujący odkrywa kość niezgody

Podcast „More Than Physio”, volleyball-insider.com

fot. Klaudia Piwowarczyk

Dlaczego Linus Weber nie przywdziewa już barw narodowych? W najnowszym, niezwykle szczerym wywiadzie w podcascie „More than Physio”, sparafrazownym na portal volleyball-insider.com, 26-letni atakujący zdradza kulisy swojej decyzji o rozstaniu z reprezentacją Niemiec. Zawodnik ostro krytykuje brak szacunku wobec graczy, podejście do kontuzji oraz system, który – jego zdaniem – dusi u sportowców jakąkolwiek niezależność.

Od 2024 bez Linusa Webera

Linus Weber i reprezentacja Niemiec nie mają ostatnio ze sobą po drodze. Atakujący po raz ostatni zagrał w barwach swojej kadry w 2023. Od tamtego czasu ani były szkoleniowec Niemców Michał Winiarski, ani aktualny – Massimo Botti, nie powoływali byłego gracza PGE Projektu Warszawa. W szczerej rozmowie w podcascie „More than Physio” siatkarz zdradza, w których miejscach doszło do największej kości niezgody pomiędzy nim a fedreacją.

Siatkarz przyznaje, że przez lata kariery nauczył się nie ufać bezgranicznie istniejącym strukturom. Zamiast tego woli polegać na opinii niezależnych ekspertów. Jak sam mówi, ma za sobą wiele fatalnych doświadczeń z trenerami, którzy całkowicie zapominali o ludzkim aspekcie i traktowali zawodników w sposób, który określa mianem „skandalicznego”.

Kontuzje punktem zwrotnym

Najsilniejsze zarzuty Weber kieruje pod adresem sztabu medycznego i szkoleniowego reprezentacji Niemiec, oceniając to, jak traktowano go, gdy zmagał się z urazami. Przez długi czas próbował na siłę dostosować się do wymagań systemu. – Często odnosiłem wrażenie, że nikt nie chce dojrzałego, odpowiedzialnego sportowca. Oczekuje się kogoś, kto potakuje i ślepo wykonuje rozkazy – mówi. Początkowo Weber grał według tych reguł, co dramatycznie odbiło się na jego zdrowiu. To wtedy zaczęły się poważne problemy z ciałem.

Jako przykład atakujący podaje półtoracentymetrowe naciągnięcie (naderwanie) więzadła rzepki w prawym kolanie. Mimo ogromnego bólu, każde wakacje poświęcał na grę w kadrze. Ze strony federacji zabrakło jednak wyrozumiałości i czasu na pełną regenerację. Słyszał jedynie komunikaty, że choć leczenie zachowawcze takiej kontuzji może zająć nawet dwa lata, to kadra nie może mu na to pozwolić ze względu na napięty kalendarz turniejowy. Czarę goryczy przelała mononukleoza, która – w opinii zawodnika – również nie została odpowiednio zdiagnozowana i wyleczona.

„Kosmita” z piłką

Te bolesne lekcje sprawiły, że Weber zaczął przede wszystkim słuchać własnego organizmu i kwestionować narzucane metody treningowe. Dziś robi tylko to, co uważa za słuszne dla swojego zdrowia – od konkretnych ćwiczeń po odpowiednią dawkę snu. Taka postawa nonkonformisty nie ułatwia mu jednak życia w klubach czy federacji, gdzie – jak sam mówi – „regularnie odbija się od ściany”.

Co ciekawe, Weber wspomina swój pobyt w klubie w PGE Projektcie Warszawa. Tam przed każdym treningiem wykonywał indywidualne ćwiczenia stabilizacyjne na piłce. – Wszyscy koledzy z drużyny patrzyli na mnie jak na kosmitę i stroili sobie żarty. Ja jednak trzymałem się swojego planu i opłaciło się to potrójnie – zdradził atakujący.

Brak kompromisu z federacją

Choć po objęciu sterów reprezentacji Niemiec przez Massimo Bottiego doszło do rozmów, w których Weber przedstawił swoje argumenty i warunki dotyczące logistyki oraz regeneracji, ostatecznie nie osiągnięto porozumienia. Rozbieżność potwierdził niedawno dyrektor sportowy niemieckiej federacji, Christian Dünnes. W rozmowie z Volleyball Insider postawił sprawę jasno:

„W przypadku Linusa poziom oczekiwanych ustępstw był dla nas zbyt duży. Chcemy traktować wszystkich w zespole tak samo równo”.

Dla Webera te ustępstwa były kluczowe, by mógł grać na najwyższym poziomie bez ryzykowania swoim zdrowiem. Ta przepaść sprawia, że w najbliższym czasie nie zobaczymy go w niemieckich barwach.

Nowy, lukratywny rozdział w Azji

Teraz przed Weberem zupełnie nowe wyzwanie – transfer do Korei Południowej. Kontrakt opiewający na około 400 tysięcy dolarów rocznie czyni go prawdopodobnie najlepiej opłacanym niemieckim siatkarzem w tym momencie. Liga koreańska znana jest jednak z morderczych treningów i ogromnej presji nakładanej na obcokrajowców.

PlusLiga