Strona główna » Bartosz Kurek, to za mało. Początek japońskich półfinałów tylko dla Hubera

Bartosz Kurek, to za mało. Początek japońskich półfinałów tylko dla Hubera

inf. własna

fot. Tokyo Great Bears – Instagram

W Kraju Kwitnącej Wiśni o mistrzostwo walczą już tylko cztery zespoły. Wśród nich jest Tokyo Great Bears z Bartoszem Kurkiem na pokładzie. Mimo dobrej postawy Polaka górą był JTEKT Stings Aichi, triumfując 3:0. Z przytupem w półfinały weszła z kolei ekipa Norberta Hubera, a drugi z meczów zakończył się wygraną Wolfdogs Nagoya także w trzech setach.

Stołeczni muszą gonić…

Początek półfinałów nie dla wszystkich mógł być udany. Na start o dużym pechu może mówić Bartosz Kurek, którego Tokyo Great Bears przegrało na wyjeździe z JTEKT Stings Aichi 0:3. Goście nie mieli po swojej stronie zbyt wielu argumentów, każdorazowo tracąc na dystansie.

Już sam początek pokazał, jak mocny jest JTEKT, bowiem ekipa błyskawicznie objęła prowadzenie – 7:4, 10:6. Nie do zatrzymania był Stephen Boyer, a popisom w obronie Kazuyuki’ ego Takahashi’ego nie było końca. Mimo wszystko ambicja nie pozwalała odpuszczać stołecznym, którzy z czasem dopięli swego, doprowadzając do remisu po 14. Po krótkiej grze punkt za punktów, znów w grze lepiej wypadło JTEKT, obejmując prowadzenie 1:0 – 25:21. Podrażnione Niedźwiedzie pod batutą Bartosza Kurka ruszyły z miejsca w drugim secie. Choć zespół wyszedł na prowadzenie, to z czasem różnica się rozmyła – 10:6, 15:10. Gospodarze złapali kontakt – 17:18, za moment finiszując w imponującym stylu – 25:22. Podobnie było w trzeciej odsłonie, gdzie znów to lokalna drużyna dyktowała reguły, mocno odskakując na dystansie – 25:20 (3:0).

Świetne spotkanie po stronie JTEKT rozegrał Stephen Boyer, który zdobył 16 punktów. Francuz miał do pomocy Torey’a Defalco oraz Kentaro Takahashi’ego. W szeregach stołecznych przodował Luciano Vicentin, który także zdobył 16 oczek, punktując w każdym elemencie. Kroku natomiast Argentyńczykowi starał się dotrzymać Bartosz Kurek (11 punktów w ataku – 48% skuteczności, 1 blok).

JTEKT Stings Aichi – Tokyo Great Bears 3:0

(25:21, 25:22, 25:20)

Lepiej nie można było tego rozegrać

O otwarciu finałów z przytupem może mówić z kolei Norbert Huber. Jego Wolfdogs Nagoya wygrał w pierwszym pojedynku z JT Hiroshima Thunders 3:0, choć na końcu nie było to tak oczywiste. Zespół gości z każdym setem gonił coraz mocniej, lecz graczom z Hiroszimy końcowo zabrakło już czasu.

Pierwsze minuty spotkania nie wskazywały na to, że wynik mocno się rozjedzie… a jednak. Do budowania przewagi rzuciła się ekipa z Nagoi szybko umacniając się na prowadzeniu – 10:6, 13:10. Wszelkie próby gonienia gościom nie wychodziły, a różnica się pogłębiała – 18:12. Z czasem już nie było co zbierać, a nawet grupa siatkarzy JT odpuściła, oddając seta graczom Wolfdogs niemal za bezcen – 25:17. Sam Yudai Arai niewiele mógł zrobić, zwłaszcza mając naprzeciwko siebie tak grających Kento Miyaurę oraz Timothee’ego Carle, który ma za sobą pełną rozczarowań kampanię. W drugim secie sytuacja się powtórzyła. Gdy zawodnikom Wolfdogs Nagoya udało się odskoczyć, to rywal był już bezradny. Parędziesiąt minut później było już 2:0 – 25:21. Emocje sięgnęły zenitu z kolei w trzeciej części. To właśnie wtedy drużyna z Hiroszimy stojąc pod ścianą zaczęła stawiać się gospodarzom. Ostatecznie set znalazł swój finał w krótkiej grze na przewagi, gdzie znów górą było Wolfdogs – 26:24.

 Na niewiele wsparcia mógł liczyć Aria, lecz mimo wszystko zespół przyjezdnych miał w swoich szeregach takich graczy jak Hiromasa Miwa czy Felipe Moreira Roque. Wśród gospodarzy z Nagoi dwucyfrowe wyniki odnotowali Timothee Carle oraz Kento Miyaura. Norbert Huber natomiast skończył 3 z 10 piłek – 30% skuteczności, dokładając 1 oczko blokiem.

Wolfdogs Nagoya – JT Hiroshima Thunders 3:0

(25:17, 25:21, 26:24)

*gra toczy się do 3 zwycięstw. Kolejne dwa mecze zaplanowano na 2 i 3 maja.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz ligi japońskiej siatkarzy sezon 2025/2026

PlusLiga