Strona główna » Kolejny sprawdzian Kertu Laak w Lidze Europejskiej! Reszta faworytek błyszczała

Kolejny sprawdzian Kertu Laak w Lidze Europejskiej! Reszta faworytek błyszczała

inf. własna

fot. CEV

Piątek rozpoczął trzydniowy maraton grania w Lidze Europejskiej siatkarek. To już ostatnie turnieje, które wyłonią grono najlepszych zespołów wciąż walczących o medale. Na ten moment o krok od awansu są Szwedki, Słowenki, Słowaczki, Węgierki i Hiszpanki. Te nacje nie przegrały jeszcze ani razu, a już w niedzielę poznamy pełen skład finałów.

Miazga za miazgą…

Kolejny tydzień zmagań w Lidze Europejskiej siatkarek nie zapowiadał się od początku rewolucyjnie. Wiadomo było, że mecze znów będą jednostronne. Faworytki natomiast mknęły przed siebie, nie zostawiając na przeciwniczkach suchej nitki. Takie też siatkarskie 'piekiełko’ zgotowały Litwinki Portugalkom. Siatkarki z Półwyspu Iberyjskiego z każdym setem starały się dołożyć parę oczek więcej, ale górą i na Litwinki nie było mocnych – 3:0 (25:19, 25:20, 25:23). Choć do końca walczyły Julia Kavalenka i Ana Monteiro, to rewelacyjne zawody rozegrała Martyna Paukstyte, zdobywając aż 22 punkty.

Spacerek klasy premium mają za sobą natomiast Chorwatki. Tutaj nie było mowy o jakimkolwiek kontakcie, a Macedonki z pewnością tę lekcję zapamiętają na długo. Kraciaste robiły co chciały, a mecz padł ich łupem 3:0 (25:15, 25:12, 25:15). Swoje zrobiła niezawodna Anna Burilović, która na dodatek miała oparcie w koleżankach.

Równie szybko z parkietu z trzema punktami zeszły Finki, które nie pozostawiły złudzeń Islandkom. Z seta na set ich gra wyglądała coraz gorzej, co dawało nominalnym gospodyniom przewagę i wiele spokoju w końcówkach – 3:0 (25:18, 25:14, 25:15). Szkoleniowiec Finek dał pograć zmienniczką, choć największy wkład w zwycięstwo miały Ada Aronen oraz Ella Peltomaa.

To też było błyskawiczne!

Jak po swoje mknęły też Kosowianki. Zawody po raz kolejny nie oszczędzały Czarnogórzanek, co zakończyło się dla nich bolesną porażką. Jeden przyzwoity set, to zdecydowanie za mało, aby jakimkolwiek przeciwniczkom ukraść punkty, na czym tym razem skorzystało Kosowo – 3:0 (25:19, 25:21, 25:15). Do końca nadzieję miała Dijana Vuković, ale lepsze były Dhuarte Sylejmani i Loresa Avdyli, które w duecie zdobyły 27 punktów.

Kontrolować spotkanie udało się też Bośniaczkom… choć na końcu zapachniało czwartą partią. Gruzinki cały czas pozostawały w tyle, wykorzystując zbytnią pewność siebie oponentek. To z kolei zakończyło się grą na przewagi, ale i tak górą okazała się reprezentacja Bośni i Hercegowiny – 3:0 (25:15, 25:14, 27:25). Bank w tym przypadku rozbiła Iman Isanović, która punktowała 19 razy.

Na dystansie lepsze były także Azerki, które sprawnie wypunktowały siatkarki z Izraela. Gościnie nie miały tu nic do powiedzenia, bowiem na każdym kroku brakowało im argumentów. Mecz zaś zakończył się wygraną Azerek 3:0 (25:20, 25:19, 25:20). Izrael, jak zawsze, miał Valeriię Gamanovich, lecz nawet ona pozostała bezradna wobec Margarity Stepanenko i jej koleżanek.

Ciekawie, ale do czasu

Nieco dłużej Austriaczkom zeszło natomiast w meczu z Albankami. To spotkanie zakończyło się wynikiem wygraną zawodniczek w czerwonych trykotach, a złożyła się na to m.in. słaba końcówka rywalek, którym zabrakło mocy – 3:1 (25:23, 23:25, 28:26, 25:15). Fantastyczne zawody rozegrała przede wszystkim Kora Schaberl, która zdobyła aż 28 punktów. Dzięki temu trener Roland Schwab na finiszu mógł odetchnąć z ulgą. Po przeciwnej stronie siatki siły rozkładały się po równo, niemniej najwięcej – a więc po 12 oczek, dołożyły od siebie Irsa Metanj i Kejda Kodra.

Najdłużej pograły ze sobą Łotyszki i Estonki. Tutaj starcie sąsiadek nie mogło rozstrzygnąć się bez dodatkowych podtekstów, a każda ze stron chciała pokazać swoją wyższość. Było to zdecydowanie najdłuższe spotkanie pierwszego dnia ostatnich turniejów, niemniej zespoły często popadały w skrajność. Po pięciosetowym boju szalę zwycięstwa, rzutem na taśmę, przechyliły na swoją stronę Estonki – 3:2 (18:25, 21:25, 25:22, 25:14, 18:16).

Ponownie zresztą sprawdziło się stare siatkarskie porzekadło – nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3. Na miano bohaterki zapracowała znana polskiej publiczności Kertu Laak. Kapitan BKS-u Bielsko-Biała i swojej kadry, zdobyła w meczu 21 punktów. Po drugiej stronie walczyła ona jednak z Martą Levinską, która zakończyła zmagania z 24 oczkami na koncie.

Zobacz również:

Wróciła do kadry i jest nieoceniona! Lampkowska punktuje błędy w meczu z Ukrainą

PlusLiga