Drugi dzień drugiego turnieju Ligi Europejskiej siatkarek znów zweryfikował 16 drużyn. Tradycyjnie już – większość pojedynków udało się rozstrzygnąć w trzech setach. Niemniej w sobotę było też miejsce na pełne dystanse, a pięć setów mają za sobą Bośniaczki, Litwinki, Portugalki i Greczynki.
Pewny komplet punktów
Bardzo szybko po punkty w drugim dniu zawodów sięgnęły Austriaczki, które wypunktowały bezbronne Gruzinki. W żadnym z setów nominalne gościnie nie przekroczyły bariery 20 punktów, a mecz zakończył się wygraną Austriaczek 3:0 (25:19, 25:18, 25:16). Rewelacyjne zawody rozegrała Kora Schaberl, która zdobyła 20 punktów. Po drugiej stronie najskuteczniejsze były Ana Tevdoradze i Magda Kobaidze, ale wciąż było to za mało.
Dalej bez szans w drugim tygodniu są Albanki, które tym razem uległy Czarnogórką. Pewne siebie siatkarki w czerwonych trykotach były nie do zatrzymania. Z czasem zespół spuścił nieco z tonu, ale mecz i tak należał do nich – 3:0 (25:14, 25:11, 25:18). Prym od początku do końca wiodły Saska Djurović i Simona Petranović. Obie zawodniczki punktowały po 14 razy, mając do pomocy resztę koleżanek.
Suchej nitki na przeciwniczkach nie pozostawiły również Łotyszki, które rozbiły Islandki. Wyspiarki w piątek także przegrały, lecz i tak w sobotę udało im się lepiej zaprezentować. Nie zmienia to jednak faktu, że Łotyszki zamknęły starcie wynikiem 3:0 (25:17, 25:21, 25:18). Liderką była Marta Levinska, pozostawiając konkurencję w tyle.
Bez cienia szans
Drugą porażkę w drugim tygodniu notują też Macedonki. Po porażce z Hiszpankami, ekipa musiała uznać wyższość Azerek, które miały po swojej stronie zdecydowanie więcej argumentów – 3:0 (25:13, 25:15, 25:18). Nie do zatrzymania była Yelizaveta Ruban, autorka 14 punktów.
Sportowo nie odstają natomiast Chorwatki, które wypunktowały zniechęcone poprzednim spotkaniem Estonki. Z seta na set siatkarki znad Morza Bałtyckiego prezentowały się coraz gorzej, a mecz zakończył się wygraną rywalek – 3:0 (25:19, 25:14, 25:14). Trener Pekka Seppanen sporo rotował składem, ale ponad wszystko było trio Tonka Bosnjak – Ana Burilović – Bozana Butigan.
Przełamać nie udało się również Izraelką. W sobotę lepsze były Finki, które na dystansie były nie pozostawiły oponentką złudzeń. Choć po pierwszym secie nieco odpuściły, to i tak wygrana Skandynawek była formalnością – 3:0 (25:14, 25:19, 25:17). Aż 18 punktów zdobyła Valeria Gamanovich. Było to za mało, a po drugiej stronie po 15 oczek odnotowały Ada Aronen i Rosa Bjarregard-Madsen.
Tutaj to się dopiero działo!
Do ostatniej piłki biły się Bośniaczki i Litwinki, które wcale nie spoczęły na trzech setach. Choć forma obu drużyn na przestrzeni całego spotkania mocno falowała, to kibice mieli okazję zobaczyć aż pięć odsłon pojedynków. Końcowo lepiej wypadła drużyna Bośni i Hercegowiny, zwyciężając 3:2 (28:30, 15:25, 25:9, 26:24, 15:11). Mateusz Żarczyński starał się trzymać swoich wyborów kadrowych, ale osamotniona momentami Monika Salkute niewiele mogła zdziałać. Po stronie Bośni karty rozdawały Jovana Biberdzić i Iman Isanović, które zdobyły po 25 i 22 oczek.
Na pełnym dystansie zmierzyły się też Greczynki i Portugalki. Tutaj było nieco bardziej wyrównanie, choć sam finisz był już do bólu jednostronny. Po zaciętej walce zespoły podzieliły się punktami, lecz dwa oczka zainkasowały Greczynki – 3:2 (25:15, 24:26, 25:14, 21:25 15:8).
Zobacz również:
Polskie siatkarki są już po sparingu z Serbkami. Grupa ze Szczyrku też pracuje




![Transfery siatkarskie 2026/2027 [13.06.2026]: Mocna sobota i duży ruch „na rynku”](https://siatka.org/wp-content/uploads/2022/07/29-Ferreira-Souza-Darlan-360x216.jpg)




