Trwa zacięta walka w Grand Prix PGE. Za uczestnikami kolejne dwa mecze. Jedyną niepokonaną drużyną pozostaje w turnieju PGE GiEK Skra Bełchatów. Trochę zawodzi PGE Projekt Warszawa.
Po pierwszym etapie walki każdy z każdym w Grand Prix PGE, przyszedł czas na kolejny. Kolejne dwa mecze za nami, po których niepokonana pozostała już tylko jedna drużyna.
Pierwszoligowiec górą
Przy wyrównanej i ciekawej grze Projekt i Anioły rozpoczęły swoją rywalizację. Wynik cały czas był na styku, choć po błędzie w ataku Torunian Projekt odskoczył na 8:6. Dłuższy czas Projekt był na czele, ale im bliżej końca, tym rozgrywali się siatkarze Aniołów. Trochę więcej dokładności w zagraniach toruńskiej ekipy sprawiło, że to ona po udanym bloku prowadziła 18:16. Zespół ze stolicy nie poddawał się i po bloku Karola Kłosa wyrównał po 20. Nic to nie dało, Anioły w końcówce przycisnęły, Błażej Podleśny asem serwisowym dał piłkę setową, która została wykorzystana od razu. Błąd popełnił bowiem Projekt.
Druga odsłona to zacięty i ciekawy początek. Obie ekipy grały punkt za punkt i żadna nie była w stanie przejąć inicjatywy na dłużej (6:6). W połowie seta obie drużyny zaczęły wymieniać się na prowadzeniu, ale cały czas najczęściej na tablicy wyników widniał remis (13:13). Gdy Tymon Majewski-Nowak posłał zagrywkę w linię po stronie Projektu jego ekipa objęła dwupunktową przewagę, ale jego nieudana kiwka ponownie wyrównała stan seta (17:17). Kolejny błąd – tym razem Śliwki – dał Projektowy ważny punkt (20:19). Ten jednak nie wykorzystał tej sytuacji i nieudany atak dał Aniołom piłkę meczową (24:22). Na zakończenie starcia nie trzeba było długo czekać, zamknął je udany atak Aniołów.
PGE Projekt Warszawa – CUK Anioły Toruń 0:2
(21:25, 23:25)
Widowisko, jakich mało. Oni kochają plażę
W kolejnym meczu solidny Ślepsk szybko przejął inicjatywę (6:2). Skra grała niedokładnie i mało skutecznie. Błędy pojawiły się też po stronie suwalskiej ekipy i różnica się zmniejszyła do 7:6, a niedługo później był już remis po 9. Udany blok Bełchatowian po kolejnych wymianach pozwolił im prowadzić 14:13, ale na krótko. Autowy atak Zaleszczyka przywrócił przewagę na stronę Ślepska, a blok na Grobelnym dał mu prowadzenie. Kolejne dwie akcje też padły łupem ekipy z Suwałk (18:14). PGE GiEK Skra już pokazała wcześniej, że odrabianie start dla niej to nie jest problem. I tym razem tak się stało i po akcji Grobelnego był remis 20:20. To nic nie dało. Błąd Bełchatowian i blok Macyry na Kędzierskim sprawiły, że piłkę setową miał Ślepsk. Partię zakończył autowy atak Skry.
Po powrocie do gry obie drużyny grały bardzo równo, ale w poczynaniach Skry znowu pojawiły się błędy, a Ślepsk mógł dzięki temu odskoczyć na 11:8. Tylko na moment, gdyż niedokładne zagrania wyrównały po 11, a autowy atak suwalskiej ekipy od razu dał prowadzenie siatkarzom z Bełchatowa. To z każdą akcją rosło i PGE GiEK Skra zapisała na swoim koncie długą serię (17:11). Tej przewagi już ekipa z Bełchatowa nie straciła. Choć Ślepsk starał się odrobić straty, m.in. skutecznym blokiem i mocno się zbliżył z wynikiem.
Tie-breaka od 6:0 zaczęli dobrze grający Bełchatowianie, w szczególności Bartłomiej Zawalski. Ślepsk miał ogromne problemy z zagrywką Adama Kowalskiego i ze swoją grą. To ustawiło całego seta. Gdyż suwalska drużyna nadal nie do końca wykorzystywała swoje szanse. Dla PGE Gi
Ślepsk Malow Suwałki – PGE GiEK Skra Bełchatów 1:2)
(25:22, 22:25, 9:14)
Zobacz również:
Bryl i Łosiak wracają do Polski. Ostatni test przed imprezą sezonu oblany









