Strona główna » Karpacz niezbyt gościnny dla swoich. Sobota dniem próby ostatecznej

Karpacz niezbyt gościnny dla swoich. Sobota dniem próby ostatecznej

inf. własna

fot. Jakub Matyka

Karpacz na parę dni stał się stolicą polskiej siatkówki plażowej. To tam po przerwie rozgrywane są zawody cyklu Beach Pro Tour Futures. W drabince głównej znalazły się cztery biało-czerwone duety, które od początku były rozstawione. Jako jedyny pierwszy mecz wygrał duet Kaczmarek/Taudul. Polakom jednak powinęła się noga w kolejnym starciu, lecz i tak mają awans. Reszta powalczy w sobotę w spotkaniach o wszystko.

Polskie rodzynki

W stawce zawodów głównych na starcie zameldowały się cztery polskie pary. Dwóm pozostałym nie udało się natomiast przebrnąć przez kwalifikacje. W turnieju zaś najlepiej jak dotąd spisała się dwójka Kaczmarek/Taudul. To właśnie ta ekipa wygrała jako jedyna pierwszy mecz fazy grupowej.

Reprezentantom Polski w grupie B przyszło na start zagrać z Czechami – Jezbek/Waber, a mecz nie należał wcale do łatwych. Biało-czerwona para słabo weszła w mecz, co przełożyło się od razu na prowadzenie Czechów 1:0 – 21:16. Los jednak bywa przewrotny, a duet gospodarzy turnieju wziął sprawy w swoje ręce. Najpierw polska załoga wypunktowała oponentów do 14, a następnie zwyciężyła w tie-breaku – 15:13.

Jezek/Waber (CZE) – Kaczmarek/Taudul (POL) 1:2
(21:16, 14:21, 13:15)

Wygrana dała przepustkę Polakom o bezpośredni awans z grupy z 1. miejsca, aby się tak stało, to biało-czerwonym musiałoby się udać pokonać Niemców –Wolf/Wolf. To kolejny z ciężkich pojedynków, gdzie o wyniku końcowym decydował tie-break. Z wysokiego 'C’ w mecz weszła polska załoga, wyszarpując wygraną na inaugurację – 21:19. Tak kolorowo nie było później. Rozdrażnieni siatkarze z Niemiec dwoili się i tropili, a świetna obrona pozwoliła im błyskawicznie domknąć mecz. Kaczmarek i Taudul grają jednak dalej. Na duet czeka runda przegranych, o którą walczą też trzy inne pary, które na start przegrały po meczu.

Kaczmarek/Taudul (POL) – Wolf/Wolf (GER)
(21:19, 15:21, 7:15)

Sobota pod znakiem ostatnich szans

Spotkania polski par wcale jednak nie zainaugurowała wcześniej przedstawiona dwójka. Wszystko zaczęło się od występu duetu Wołoszuk/Szczepanik, który w ramach grupy D starł się z Łotyszami – Relins/Jirgensons. Tutaj nie było miejsca na błędy, a końcówki setów faktycznie były na ścisku. Nie zmienia to jednak faktu, że biało-czerwonym zabrakło szczęścia, co przełożyło się na przegrane w obu setach do 19.

Już w sobotę duet zagra o wszystko z Serbami – Petro/Marcok.

Wołoszuk/Szczepanik (POL) – Relins/Jirgensons (LAT) 0:2
(19:21, 19:21)

Łatwo Polakom nie było także w grupie C. Tutaj akurat zagrała para Witkowski/Dymczyk, a spotkanie z ambitnymi Szwedami – Andersson/Andersson A., okazało się być ponad siły biało-czerwonych. Oba sety należały do oponentów, a różnica na dystansie była porażająca, o czym świadczą sety wygrane przez Szwedów do 13 i 12.

Drugi mecz reprezentantom gospodarzy także przyniesie bardzo 'rodzinny’ pojedynek, gdyż po drugiej stronie siatki zameldują się Czesi – Bercik J./Bercik V.

Andersson/Andersson A. (SWE) – Witkowski/Dymczyk (POL) 2:0
(21;13, 21:12)

Jako ostatnia rękawice podjęła dwójka Musiał/Warych, a grupa A dała do pieca. Spotkanie z Niemcami – Frobel/Wust zakończyło się dopiero tie-breakiem, zaś wrażenia niemal każdorazowo sięgały zenitu. Pierwsza partia zakończyła się wygraną Polaków na przewagi – 22:20. Obu parom nie brakowało argumentów, zaś postawieni pod ścianą goście nie mogli dać za wygraną. To właśnie do nich należał drugi set – 23:21, podobnie zresztą jak trzeci, gdzie różnica była już większa.

W meczu ostatniej szansy biało-czerwoni zagrają z Litwinami – Sinkevicius/Macionis.

Frobel/Wust (GER) – Musiał/Warych (POL) 2:1
(20:22, 23:21, 15:10)

Zobacz również:

Plan na długowieczność. Tomasz Fornal zamierza grać do czterdziestki

PlusLiga