Już w niedzielę poznamy triumfatorów turnieju Beach Pro Tour Futures Karpacz 2026. To wielki powrót na plażową mapę Polski, a w finałach zagrały ostatecznie dwie polskie pary, które spotkały się już na etapie półfinałów. O złoto powalczą Kaczmarek i Taudul, a o brąz Musiał i Warych.
Dwie pary uratowały skórę…
Po pierwszym dniu trwania turnieju głównego Beach Pro Tour Karpacz 2026 wciąż było wiele niewiadomych. Polskich kibiców cieszył z kolei fakt, że w stawce zawodów wciąż pozostały cztery pary. Choć porażki biało-czerwonych na start nie napawały optymizmem, bowiem przed trzema duetami były mecze o wszystko, to i tak na brak rodzimych akcentów nie można było narzekać.

Sobota rano w wykonaniu Polaków nie była najbardziej udana. Już na start za sprawą drugiej grupowej porażki odpadła para Wołoszuk/Szczepanik, która musiała uznać wyższość Słowaków – Petro/Marcok. Mecz mógł się skończyć inaczej, ale rywale byli nieugięci. Duet wrócił do spotkania, a następnie całkowicie zdołał odwrócić losy spotkania – 2:1 (18:21, 21:17, 15:13).
Bardzo sprawnie z rywalami uporała się dwójka Musiał/Warych, która po falstarcie dosłownie rozjechała na dystansie Litwinów – Sinkevicius/Macionis – 2:0 (21:14, 21:15). Różnica była widoczna na każdej płaszczyźnie. W grze pozostała także para Witkowski/Dymczyk, która z Czechami ostatecznie wcale nie musiała się spotkać.
Tutaj zaczęło się już poważne granie!
Faza pucharowa błędów już nie wybacza. Trzeba być niesamowicie skutecznym, bowiem ewentualna porażka od razu kończy się wyrzuceniem z zawodów. Boleśnie w rundzie 12 przekonali się o tym Witkowski i Dymczyk, którzy naprzeciwko siebie mieli Norwegów – Solheim Majak. Chęci do gry Polakom nie można było odmówić, lecz czegoś wyraźnie zabrakło, a druga partia, to już całkowita frustracja, która dała Skandynawom pewną wygraną 2:0 (21:17, 21:12).

Dalej w grze pozostały jednak dwa inne biało-czerwone duety. Para – Kaczmarek/Taudul ograła wcześniejszych pogromców Wołoszuka i Szczepanika, a mianowicie Słowaków – Petro/Marcok. Łatwo jednak nie było, a przyjezdnych czekał kolejny pełen dystans. Końcowo lepsi byli Polacy, zwyciężając 2:1 (19:21, 21:17, 15:12). Doskonale poradziła sobie też dwójka Musiał/Warych. Tutaj akurat bez szans pozostała dwójka Łotyszów – Relins/Jirgensons, co zakończyło się zwycięstwem bialo-czerwonych w setach do 13 i 16 (2:0). Oba duety Polaków przeszły również przez ćwierćfinały, a los chciał, że duety w niedzielę czekało bezpośrednie starcie w półfinale… Nie zmienia to jednak faktu, że już wówczas gospodarze turnieju mogli świętować co najmniej jeden własny medal!
Bratobójczy bój o finał
Biało-czerwone pary spotkały się na etapie 1/2 finału, co nie było scenariuszem idealnym. Każdy chciał widzieć obie pary w meczu o złoto, ale drabinka nie wybiera. Po przeciwnych stronach siatki zameldowały się więc pary Kaczmarek i Taudul, oraz Musiał i Warych. Faworytami starcia był pierwszy z duetów, który znakomicie wszedł z turniej. Rolę tę Polakom udało się dowieźć do końca. Już na początku faworyci podcięli skrzydła swoim kolegom z reprezentacji, co przełożyło się na wygraną 21:12. Postawieni pod ścianą Musiał i Warych powalczyli jeszcze w drugim secie, ale znów różnic na dystansie zapewniła ich kolegom spokojny finisz i zwycięstwo w dwóch setach – 21:18.
O 13:00 Musiał i Warych zagrają o brąz z Niemcami – Frobel/Wust. Na godzinę 14:15 zaplanowano natomiast pojedynek o złoto z udziałem Kaczmarka i Taudula, oraz Hiszpanów – Moreno/Sanfelix.
Kaczmare/Taudul (POL) – Musiał/Warych (POL) 2:0
(21:12, 21:18)
Zobacz również:
Do Staszowa po kolejny medal! Miłosz Kruk: Cel jest taki sam


![Transfery siatkarskie 2026/2027 [21.06] – Paweł Zatorski zostaje, Cuprum się zbroi](https://siatka.org/wp-content/uploads/2026/06/za4tpxvvy2qz0ubzjizq-375x250.jpg)






