Klubowe Mistrzostwa Azji już w niedzielę dobiegną końca. Po dwóch szybkich półfinałach znamy zespoły, które powalczą o złoto. W finale imprezy zagrają Foolad Sirjan Iranian oraz Jakarta Bhayangkara Presisi. O brąz czempionatu powalczą natomiast reprezentanci japońskiej oraz koreańskiej ekstraklasy, które mają za sobą lodowaty prysznic.
Spore rozczarowanie…
Półfinałowe granie w Klubowych Mistrzostwach otworzyło, mimo wszystko, nieoczywiste starcie JTEKT Stings Aichi z Foolad Sirjan Iranian. JTEKT bronił honoru wyjątkowo skromnej w tym roku reprezentacji japońskiej SV League. Zespół z Iranu natomiast od początku stawiany był w roli faworytów do złota, i tak oto po dniu przerwy znalazł się w finale imprezy. Spotkanie zakończyło się wygraną Foolad Sirjan Iranian – 3:0 (25:22, 25:19, 25:20), a drużynie z Kraju Kwitnącej Wiśni brakowało argumentów. Decydujące okazały się tutaj skuteczność w ataku i dyspozycja w polu serwisowym, gdyż Irańczykom łącznie udało się odnotować 8 asów serwisowych.

Duże nazwiska po stronie JTEKT na nic się zdały, a sam Stephen Boyer, choć zdobył 16 punktów, to w pojedynkę niewiele mógł zdziałać. Po drugiej stronie nie do zdarcia było trio: Ali Hajipour Moghadam Faroji, Poriya Hossein Khanzadeh i Aleksandar Nikołow. Każdy z tych graczy zdobył po 15-16 oczek, gwarantując swojej drużynie zwycięstwo.
Na żyletki, i to do samego końca
Więcej emocji przyniósł pojedynek Jakarta Bhayangkara Presisi z Hyundai Capital Skywalkers. Choć Koreańczycy musieli zejść z placu boju pokonani w trzech setach, to taka porażka wcale nie jest plamą na ich honorze. Drużyna dała z siebie maksa, co było widoczne w każdym z setów. Zespół z Dżakarty nie brał jednak jeńców i w decydujących momentach przechylał szalę zwycięstwa na swoją korzyść – 3:0 (25:23, 27:25, 25:23). Nominalni gospodarze częstymi błędami sami zapraszali oponentów do gry. Ci natomiast podejmowali rękawice, ale zarówno blok, jak i zagrywka, były atutem graczy Jakarta Bhayangkara Presisi. W każdym z tych elementów drużyna punktowała po 8 razy.

Na wysokości zadania stanął niesamowity Noumory Keita, który z Werony przeniósł się do Dżakarty i w półfinale punktował 23 razy. Ostojami drużyny była też dwójka Rok Mozić i Robertlandy Simon Aties. Obu zawodników klub pozyskał na krótko przed imprezą, docelowo chcąc walczyć o medale. W szeregach gości najaktywniejszy do końca pozostawał Jiang Chuan.
Zobacz również:
Warta Zawiercie drugi rok z rzędu w finale Ligi Mistrzów! Fornal i spółka pokonani









