Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Lublin: Finał dla zawiercian i Vervy Warszawa

Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Lublin: Finał dla zawiercian i Vervy Warszawa

fot. Klaudia Piwowarczyk

Ostatnie szlify przed startem rozgrywek zbierają w ten weekend kolejne zespoły PlusLigi. W Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Lublina biorą udział trzy drużyny z ekstraklasy: Cerrad Enea Czarni Radom, Aluron CMC Warta Zawiercie oraz Verva Warszawa Orlen Paliwa. Stawkę uzupełniają gospodarze – LUK Politechnika Lublin. W półfinałowych starciach zawiercianie okazali się lepsi od ekipy Roberta Prygla, a pierwszoligowa Politechnika toczyła zacięty bój z warszawskim zespołem, ale ostatecznie nie była w stanie ugrać ani jednego seta. 

Trzy pierwsze akcje padły łupem siatkarzy z Radomia, spora w tym zasługa serwisów Wiktora Josifowa. Na to potężną zagrywką odpowiedział jednak Grzegorz Bociek (3:4), a po akcji z piłki przechodzącej na tablicy wyników pojawił się remis po 5. Gra się wyrównała, dobra postawa na siatce Boćka pozwoliła jednak zawiercianom odskoczyć (10:8). Problemy z przyjęciem w szeregach Czarnych przekładały się na wynik (8:12), na tablicy cały czas kilka oczek więcej mieli podopieczni Igora Kolakovicia (16:13). W końcu radomianom udało się złapać kontakt punktowy (15:16), Bartosz Firszt doprowadził do remisu 17:17. Żadna ze stron nie zamierzała się poddawać (19:19), ponownie dały o sobie znać serwisy bułgarskiego środkowego, a kontra Dawida Konarskiego dała jego ekipie dwa punkty przewagi (21:19). Końcówka należała do zespołu z Radomia (23:20), jednak dobry blok rywali jeszcze dał szansę zawiercianom (22:23). Nie udało im się dogonić przeciwników, zakończyli oni premierową odsłonę atakiem w aut.



Tym razem to Aluron CMC Warta Zawiercie lepiej zaczęła seta, zza linii 9. metra straszył przeciwników Garrett Muagututia (3:0). Dwa asy serwisowe dołożył również Bociek (7:2) i szybko o przerwę poprosił Robert Prygiel (2:8). Zawiercianie dość spokojnie kontrolowali boiskowe wydarzenia, cały czas mocno zagrywali (12:4). Sposobu na zmniejszenie strat nie byli w stanie znaleźć gracze z Radomia (6:16), nie pomagały również zmiany robione przez trenera Prygla. Cały czas skutecznie prezentowali się siatkarze trenera Kolakovicia (19:9). Do tego świetnie do gry wprowadził się Mateusz Malinowski (21:10), natomiast z pola zagrywki nie schodził Flavio Gualberto i swojego miejsca nie opuścił już do końca tej nierównej odsłony.

Jeszcze raz lepiej seta zaczęli gracze z Zawiercia, ponownie zawdzięczając to serwisowi Boćka (4:1). Do tego nie próżnowali w bloku (9:5), ale tym samym odwdzięczył się Josifow (7:9) i dołożył do tego swój trudny serwis. Szybko jednak zawiercianie ponownie odskoczyli (12:9), ale ich błędy własne sprawiły, że był remis po 12. Delikatna inicjatywa nieprzerwanie była po stronie Aluronu CMC, nie mylił się Paweł Halaba (15:12). Żadna z drużyn nie potrafiła jednak zachować swojego rytmu gry, zagrywką zapunktował Firszt (18:18), jednak jeszcze raz świetną zmianę dał Malinowski i odwdzięczył się mocnym serwisem (20:18). Radomianom znów udało się dogonić rywali (20:20) i zapowiadała się ciekawa końcówka (23:23). Jako pierwsi piłkę setową mieli podopieczni Roberta Prygla (24:23), ale sytuację na korzyść przeciwników odwrócił Muagututia (26:25) i dopiero potężny blok na Konarskim zakończył tę część meczu.

Wreszcie set zaczął się od wyrównanej walki (4:4), na środku siatki nie zawodził Dawid Dryja (5:5). Jako pierwsi na dwa oczka odskoczyli zawiercianie (8:6), sporo krwi rywalom napsuł Halaba (10:7). Dawid Konarski popisał się szczęśliwym asem (10:10), cały czas minimalnie lepsi byli gracze z Zawiercia (13:11). To oni byli lepsi w ofensywie (15:12), wreszcie zafunkcjonował radomski blok (14:15), na niewiele się to zdało, biorąc pod uwagę błędy własne zespołu prowadzonego przez trenera Prygla (14:17). Sprawy w swoje ręce za linią 9. metra próbował wziąć w swoje ręce Artur Pasiński (16:17), ale potem jego drużyna zaczęła gasnąć (16:20). Czarni znów byli w stanie zmniejszyć dystans dzięki zagrywce (18:20), ale ofensywa nieprzerwanie leżała po stronie Aluronu CMC Warta Zawiercie (23:19). Paweł Halaba z lewego skrzydła dał swojej ekipie meczbola (24:20), a spotkanie potężnym zbiciem zakończył Grzegorz Bociek.

Cerrad Enea Czarni Radom – Aluron CMC Warta Zawiercie 1:3
(25:22, 10:25, 28:30, 20:25)

Składy zespołów:
Czarni Radom: Dryja (13), Kędzierski (2), Konarski (21), Josifow (5), Sander (7), Firszt (8), Masłowski (libero) oraz Gąsior (1), Zrajkowski, Pasiński (2) i Ostrowski (2)
Aluron CMC: Niemiec (9), Bociek (24), Flavio (6), Cavanna (1), Halaba (18), Muagututia (7), Żurek (libero) oraz Czarnowski (3), Gjorgiew, Malinowski (3) i Kania


Początek drugiego półfinału stał pod znakiem gry punkt za punkt (4:4), dopiero błąd przejścia linii po stronie LUK dał rywalom dwa oczka przewagi (7:5). Warszawianie nie zwalniali ręki w akcjach ze środka (11:8), do tego mocno zagrywał Igor Grobelny (13:9). Na to tym samym odpowiedział Szymon Romać (13:15), ale cały czas inicjatywa leżała po stronie plusligowców (18:13). Politechnika się jednak nie poddawała (16:19), ale miała spore problemy z przyjęciem (16:22). Jakub Wachnik był zdecydowanym liderem swojej ekipy (18:23), ale to było za mało, aby nawiązać walkę z wyżej notowanym rywalem.

Bardzo dobrze kolejną odsłonę rozpoczęli podopieczni Macieja Kołodziejczyka, którzy po asie serwisowym Grzegorza Pająka prowadzili 4:1. Gospodarze turnieju utrzymywali przewagę (7:5), ale dobre akcje w ofensywie Jana Fornala pozwoliły przejąć inicjatywę Vervie Warszawa (9:8). Pająk ponownie straszył rywali serwisem, popisując się serią (12:10). To wyraźnie pobudziło lublinian (16:12), ale po drugiej stronie siatki przypomniał o sobie Michał Superlak, do mocnych zbić dokładał potężne serwisy (16:17). Warszawski blok zaczął czytać intencje rywali (19:18), ale cały czas trwała zażarta walka (20:20) i kibice w Lublinie mieli się czym emocjonować (22:22). Jako pierwsi setbola mieli stołeczni (24:22) i po kontrze Igora Grobelnego prowadzili w całym meczu 2:0.

Ekipa prowadzona przez Andreę Anastasiego o wiele skuteczniej grała na początku trzeciej odsłony (7:4). Siła zagrywki była jednak po stronie gospodarzy, zza linii 9. metra zapunktował Jędrzej Goss (7:7). To dodało skrzydeł ekipie z Lublina (10:8), która była w stanie utrzymać korzystny wynik (13:11). Dopiero dobry blok Piotra Nowakowskiego wyrównał stan rywalizacji (14:14). Trwała naprawdę zacięta walka, pierwszoligowiec ani myślał odpuszczać (19:19), a na skrzydle cały czas świetnie radził sobie Jakub Wachnik (21:20). W końcówce wyszło jednak większe doświadczenie warszawian (23:21), Nowakowski dynamiczną akcją dał swojej ekipie piłkę meczową (24:22), ale jeszcze nadzieję Politechnice dał Jakub Peszko (23:24). To jednak Jan Król pewnym atakiem zakończył jednak całe spotkanie.

LUK Politechnika Lublin – Verva Warszawa Orlen Paliwa 0:3
(19:24, 22:25, 23:25)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved