Ostatni dzień zmagań w Orleans rozpoczął się od meczu Iranu z Kubą. Siatkarze z Kuby wciąż czekają na swoje pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach i byli tego blisko. Przegrywali 0:2 w setach i w pewnym momencie zapachniało nawet tie-breakiem. Przed nami jeszcze mecze Francja – Japonia i Serbia – USA.
Końcówka dla faworyta
Początek meczu był wyrównany, gra toczyła się praktycznie punkt za punkt. Sprawy w swoje ręce wziął Ali Haghparast popisując się dobrymi atakami i zagrywką (8:6). Na 8:8 wyrównał jednak Marlon Yant. Skuteczna gra w ataku ponownie pozwoliła Persom odskoczyć na dwa oczka (10:8). Chwilę potem jednak na tablicy pojawił się kolejny remis i siatkarska wojna trwała nadal, oba zespoły imponowały w ofensywie. W końcówce ważnym asem serwisowym popisał się Poriya Hossein, a Kubańczycy zaczęli się mylić (19:17). Irańczycy byli skuteczniejsi w ataku, popełniali też mniej błędów (22:19). Persowie zapas utrzymali do samego końca, a po skutecznym bloku zapisali tę część meczu na swoją korzyść.
Z kontuzją w tle
Druga odsłona także obfitowała w walkę. Żadna z ekip nie była w stanie wyraźnie odskoczyć. Po stronie Kuby wyróżniał się Jose Masso (6:5). Jednak to Persowie jako pierwsi po asie serwisowym odjechali na dwa oczka (8:6). Irańczycy przejęli inicjatywę, dominowali w ataku i dzięki pięciopunktowej serii odjechali na 13:7. Kubańczycy starali się odrabiać straty, poprawili jakość ataku i zrobiło się 14:17. Irańczycy byli jednak cały czas nieznacznie z przodu, gdy udanie zaatakował Ali Haghparast, było 21:17. W końcówce Kubańczycy wpadli jeszcze w spiralę błędów, do tego fatalnej kontuzji doznał Javier Concepcion. Seta zakończyła zepsuta zagrywka Jose Masso.
Kuba nie rezygnuje
W trzecim secie początkowo było 2:0 dla Iranu, ale za sprawą Yanta Kubańczycy odrobili straty i wyszli na prowadzenie 2:3. Wyraźnie rozprężeni Persowie oddawali kolejne oczka i w pewnym momencie różnica wynosiła już trzy oczka (10:7). Kubańcycy pokazywali moc w ataku i zrobiło się 13:8, ale wkrótce zaczęli tracić przewagę. Persowie wzmocnili atak i blok, popracowali też zagrywką i zrobiło się już tylko 17:16. Wynik oscylował praktycznie wokół remisu niemal do końca. Ostatnie akcje należały jednak do reprezentacji Kuby, a bohaterem był Masso.
Pachniało tie-breakiem
Czwarta część meczu rozpoczęła się od udanych ataków Iranu (2:0), ale Kubańczycy szybko wyrównali po udanym bloku. Przez dłuższą chwilę zespoły były w kontakcie punktowym, ale potem nastąpił odjazd Kubańczyków. Zagrywką pracował Christian Thondike, znakomicie funkcjonował także atak i blok (13:9). Szybko jednak zaczęli oni trwonić prowadzenie własnymi błędami (13:11). Irańczycy z kolei pomagali jak mogli psując zagrywki, ale wkrótce na tablicy pojawił się remis 17:17. Swoje zrobił jednak w ataku i na zagrywce Robentlandy Simon (19:17), ale rywale szybko wyrównali blokiem. Ostatecznie doszło do walki na przewagi, a więcej zimnej krwi zachowali Persowie.
Iran – Kuba 3:1
(25:22, 25:21, 20:25, 30:28)
Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Narodów









