W pierwszym meczu turnieju w Lubljanie zimny prysznic od wicemistrzów świata otrzymała rozpędzona do tej pory Ukraina. Podopieczni Raula Lozano nie byli w stanie powstrzymać zwłaszcza Aleksandara Nikołowa. Przed nami jeszcze mecze Kanady z Brazylią i Słowenii z Włochami.
Bracia Nikołow w natarciu
Dobre akcje Aleksandara Nikołowa i zagrywa Asparuha Asparuhowa pozwoliły wicemistrzom świata odjechać na 5:3 w secie pierwszym. Po stronie Ukrainy sprawy w swoje ręce wzięli Tupczij i Płotnicki doprowadzając dzięki swojej sile ofensywnej do remisu. Wynik oscylował wokół remisu, ale w pewnym momencie to podopieczni Raula Lozano na moment przejęli inicjatywę. Na zagrywce brylował Tupczij, a w bloku Jurij Semeniuk (12:10). Siatkę jednak zamurował zaraz potem Aleks Grozdanow i ekipa Gianlorenzo Blenginiego odzyskała prowadzenie (13:12). To zmieniało się jednak jak w kalejdoskopie, po atakach Płotnickiego to Ukraina była punkt z przodu. Gdy swoje siatkarskie umiejętności w końcowej fazie seta pokazał Aleksandar Nikołow Bułgaria miała kilka oczek zapasu (21:17). Straty starał się odrabiać Dmytro Janczuk, jednak punktowe akcje Simeona Nikołowa spowodowały, że było 1:0 dla faworytów.
Fantastyczny Jurij Semeniuk
W drugiej odsłonie Bułgaria od razu przejęła inicjatywę, po bloku na Płotnickim było 2:0. Rywale jednak szybko wyrównali, ale siła ofensywna ekipy trenera Blenginiego była na tyle duża, że ponownie odskoczyli oni na dwa oczka (6:4). Walka jednak trwała w najlepsze, Ukraińcy odpowiedzieli zagrywką, a konkretnie zrobił to Płotnicki popisując się dwoma asami (8:6). Napędziło to ekipę Raula Lozano, która powiększyła przewagę do trzech oczek, a w ataku nie zawodził Janczuk. Swoje na siatce robił też Semeniuk (11:7). Ukraina utrzymywała prowadzenie, blok na Aleksandarze Nikołowie dał im wynik 18:13. Bułgarom nie pomagały zepsute zagrywki, a w bloku swój kunszt pokazał Semeniuk (22:16). Dość jednostronną partię asem serwisowym zakończył Semeniuk.
Walka do końca
Początek trzeciej partii to gra punkt za punkt, dopiero ataki Aleksandara Nikołowa pozwoliły wicemistrzom świata odjechać na dwa oczka. Swoje znane już z Plusligi umiejętności pokazał Tupczij punktując atakiem i zagrywką (7:7). Wynik oscylował wokół remisu, po ukraińskiej stronie w ofensywie brylowali Janczuk i Tupczij (13:13). W pewnym momencie Aleksandar Nikołow zapewnił jednak Bułgarom dwupunktowy odjazd (15:13). Drugi z braci Nikołow dołożył do tego zagrywkę i zrobiło się 17:14. W końcówce wiodącą postacią był Asparuhow, co dało wynik 21:17. Ukraińcy walczyli do końca, po m. in.atakach Janczuka i Płotnickiego zbliżyli się na 23:24. Sytuację jednak udanym atakiem wyjaśnił Asparuhow.
Pokaz siły wicemistrza świata
Początek czwartej odsłony był wyrównany. Przy zagrywce Płotnickiego jednak to Ukraina odjechała na dwa oczka (6:4). Skuteczność ataku pozwoliła im utrzymywać zapas, a nawet nieco powiększyć (11:8). Bułgarzy jednak robili, co mogli aby uniknąć tie-breaka. Na środku nie zawodził Grozdanow, a asem serwisowym popisał się Asparuhow i ekipa trenera Blenginiego wyszła na prowadzenie 14:13. Dalsza część seta była popisem Aleksandara Nikołowa, swoje na środku robił też Badarow (20:14). Ukraina nie była już w stanie wiele zdziałać w tym spotkaniu. Mecz zakończyły asy serwisowe Denisa Badarowa.
Bułgaria – Ukraina 3:1
(25:20, 18:25, 25:23, 25:17)
Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Narodów siatkarzy









