Początek maja powoli rozdziela medale na poziomie PlusLigi. Asseco Resovia Rzeszów znów pozostanie z niczym, choć miała szansę na brąz. – Nie byliśmy i nie jesteśmy stabilną drużyną, która potrafi zagrać na choćby średnim poziomie i nie sięgać dna swoją grą poprzez proste błędy – powiedział rozgoryczony Marcin Janusz, w rozmowie pomeczowej z Polsatem Sport.
Asseco Resovia Rzeszów w słabym stylu
Pierwsze medalowe rozstrzygnięcie w PlusLidze miało miejsce w minioną środę. PGE Projekt Warszawa i Asseco Resovia Rzeszów rywalizowały o brązowy medal. Był to już czwarty mecz, w którym stołeczni mogli zamknąć wszystko na swoją korzyść. I tak też się stało – zwycięstwo 3:0 dało im kolejny, trzeci w historii brązowy medal.
Rzeszowianie mieli swoje problemy w tym starciu. Popełnili bardzo dużo błędów własnych, w ataku było ich aż dziesięć. Brakowało w pełni stabilnych liderów. Lukas Vasina robił co mógł, ale tylko on i Danny Demyanenko grali na dobrym poziomie. Karol Butryn, Klemen Cebulj czy Jakub Bucki byli zupełnie nieskuteczni w ofensywie.
Doświadczenie i stabilizacja wygrały
Znacznie lepiej wyglądała postawa Warszawian, którzy utrzymywali dobry poziom w ataku, na poziomie ponad 50%. – Doświadczony zespół, który nie dał sobie wyrwać przewagi. Szarpaliśmy, staraliśmy się szukać rozwiązań, ale było czuć, że są lepsi i kontrolują mecz. Jeśli oni nie podali nam ręki, było nam trudno wyciągnąć coś z tego meczu. Powtórzyło się to, co wiele razy powtarzało się w tym sezonie – skomentował po meczu w rozmowie z Polsatem Sport Marcin Janusz.
Marcin Janusz szczerze: „Nie jesteśmy stabilną drużyną”
Asseco Resovia Rzeszów kończy więc sezon porażką. To nigdy nie jest przyjemne, zwłaszcza gdy gra się o medale. Rozgrywający zespołu nie szczędził po meczu gorzkich słów. – Nie byliśmy i nie jesteśmy stabilną drużyną, która potrafi zagrać na choćby średnim poziomie i nie sięgać dna swoją grą poprzez proste błędy. Jeśli chce się walczyć o medale, nie ma to prawa działać i potwierdziło się. Byliśmy w stanie w tym sezonie wygrać kilka ważnych meczów przeciwko dobrym drużynom, ale tutaj, jeśli przyszło takie granie, gdzie trzeba było grać stabilnie, Warszawa pokazała nasze największe słabości – powiedział.
– Boli. Nawet bardziej styl niż samo to, że przegrywa się przeciwko dobremu zespołom – dodał.
Zobacz również:
Nikola Grbić wyciągnał go z szatni. Nadzieja reprezentacji Polski szczerze o powołaniu, presji i nauce









