Nadal nie znamy siatkarskiego mistrza Polski w sezonie 2025/2026. W środowej potyczce ekipa z Zawiercia wyrównała stan rywalizacji, a wszystkiemu przyglądał się trener polskiej reprezentacji siatkarzy Nikola Grbić.
Ostatni akord
Piąty mecz zdecyduje w tym sezonie, kto odbierze złote medale PlusLigi. W środę, broniący tytułu LUK nie poszedł za ciosem we własnej hali, a Zawiercianie wyrównali stan rywalizacji. Choć gospodarze otworzyli spotkanie zwycięskim setem, w kolejnych dużo lepiej radziła sobie Warta i to ona teraz będzie mieć przewagę swojego parkietu. Rywalizację zamknie mecz w Sosnowcu.
– Możesz przegrać pierwszego, drugiego seta i wygrać cały mecz. Jest dużo przykładów, gdy ktoś wygrywał 2:0 i przegrywał całe spotkanie. To jest właśnie siatkówka. Musisz zapomnieć, co stało się punkt przed i myśleć już tylko o następnym – podsumował w serwisie Polsatu Sport Nikola Grbić.
Serb na swoich podopiecznych w barwach narodowych, którzy bronią barw klubu z Zawiercia, musi poczekać. Podopieczni Michała Winiarskiego mają przed sobą walkę w Final Four Ligi Mistrzów.
Mikołaj Sawicki grał na fantazji. „Nie muszę nic nikomu udowadniać”
Numer jeden
Nikola Grbić w trakcie środowej potyczki mógł być zadowolony z postawy kadrowiczów, a w szczególności Bartłomieja Bołądzia. To on poprowadził Wartę do wygranej. Atakujący wywalczył dla swojej drużyny 22 punkty (16 atakiem, pięć blokiem i jeden zagrywką). Był najlepiej punktującym w swojej drużynie, choć nie w całym meczu. 25 punktów zdobył bowiem Wilfredo Leon. To jednak nie przełożyło się na wynik meczu.
– Bołądź jest pierwszym atakującym w mojej hierarchii – zdradził Nikola Grbić. – Super, by został na tym poziomie, na jakim gra teraz. Każdy z zawodników potrzebuje jednak trochę przerwy. Liga jest trudna, Zawiercie, Lublin, Rzeszów, Warszawa, które cały czas grają, mają małe kontuzje, muszą mieć odpoczynek. Myślę, że kiedy będzie trzeba, wszyscy będą gotowi – dodał serbski trener.
Zobacz również:
Reprezentacja siatkarek wystartowała! Wiemy o tym z social mediów samych zawodniczek…









