Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów byli już nad ogromną przepaścią. W rywalizacji o brązowy medal PlusLigi przegrywali już 0:2 w meczach i w trzecim pojedynku 0:2 w setach. Podopieczni Massimo Bottiego wrócili jednak z dalekiej podróży i w środę czaka nas kolejna odsłona walki o miejsce na najniższym stopniu podium. Nie bez znaczenia okazała się zmiana na pozycji atakującego.
Nie poddali się
W niedzielnym meczu o brązowy medal PGE Projekt Warszawa prowadził 2:0 i miał zapas punktowy w trzecim secie. Wielu wtedy zapewne pomyślało, że za chwilę będziemy świadkami dekoracji. Warszawianie przypomnijmy prowadzili 2:0 w meczach. Ostatnimi, którzy zwątpili w odwrócenie losów meczu byli siatkarze Resovii. Swój ogromny wkład w wyjście z beznadziejnej wydawało się sytuacji miał Jakub Bucki. – Zaczęliśmy lepiej zagrywać i to ułatwiło nam grę. Mieliśmy problemy z ich serwisem, ale potem zaczęło się to wyrównywać. Zaczęliśmy grać lepszą siatkówkę – powiedział Bucki w rozmowie z Bożeną Pieczko z Polsatu Sport. Rzeszowianie o wyrównanie stanu rywalizacji powalczą w środę o 17:20 we własnej hali.
Wejście smoka
Jakub Bucki miał ogromny wkład w sukces swojej ekipy. Atakujący pojawił się na boisku z kwadratu rezerwowych. Zdobył 17 punktów przy dwóch pełnych rozegranych setach, oraz dwóch w których wszedł w trakcie. Zanotował on znakomitą 70% skuteczność w ataku oraz dołożył asa serwisowego. – Liczby są mało ważne, bo liczy się zwycięstwo. Ważne jest tylko to, żeby kończyć mecze z dobrym rezultatem – dodał skromnie siatkarz.









