Reprezentacja Polski siatkarek za niespełna tydzień rozpocznie pierwszy turniej Siatkarskiej Ligi Narodów. Sezon 2026 przyniósł parę kluczowych zmian w składzie kadry prowadzonej przez Stefano Lavariniego. W tym roku w biało-czerwonych barwach na pewno nie wystąpi kilka zawodniczek, które w ostatnich latach stanowiły o sile tej drużyny. Na turnieju towarzyskim w Genui pokazały się za to nowe siatkarki, które dostały szansę debiutu w narodowych barwach. Przyjrzyjmy się ostatecznym wyborom włoskiego szkoleniowca.
Kolejne nowe rozdanie? Wiele ważnych zmian!
W tym roku długo czekaliśmy na poznanie szerokiego składu seniorskiej reprezentacji Polski kobiet. Chwilę przed jej ogłoszeniem okazało się, że po sezonie spędzonym w Fenerbahce Medicana Stambuł, karierę sportową postanowiła zakończyć Agnieszka Korneluk, dotychczasowa kapitan polskiej kadry. To oznaczało, że w układance Stefano Lavariniego zabraknie jednego z najważniejszych elementów. Środkowa oprócz tego, że była dobrym duchem drużyny, to niesamowicie dużo wnosiła do gry reprezentacji Polski kobiet. Regularnie zdobywała po kilkanaście punktów w meczu, a na siatce była często nie do przejścia dla przeciwniczek. To niewątpliwie olbrzymia strata dla tego zespołu.
Wkrótce przy ogłoszeniu listy powołanych zawodniczek okazało się, że absencji będzie dużo więcej. W składzie zabrakło m.in. Julii Nowickiej, która w minionym sezonie szybko przegrała rywalizację z Alicją Grabką, ale w poprzednich latach świetnie wywiązywała się z roli drugiej rozgrywającej. Na liście zabrakło też Olivii Różański, która rozegrała kapitalny sezon w Japonii. Zdecydowanie najwięcej nieobecności pojawiło się na pozycji środkowej bloku. W zeszłym sezonie trener mógł liczyć m.in. na Aleksandrę Grykę, Weronikę Centkę-Tietianiec, czy początkowo na Dominikę Pierzchałę. Te siatkarki, głównie ze względów medycznych musiały zrezygnować z występów w biało-czerwonych barwach. Na ostatniej prostej z przyczyn osobistych wycofała się jeszcze Malwina Smarzek. To niejako wymusiło na trenerze szukanie alternatyw.
Przyjęcie solidnie obsadzone, środek „odświeżony”
Od kilku sezonów najwięcej zmian możemy obserwować właśnie na pozycji środkowej bloku. Na samym początku prowadzenia kadry przez Lavariniego, szkoleniowiec miał do swojej dyspozycji bardzo doświadczone i będące w „topie” formy zawodniczki, m.in. Klaudię Alagierską (obecnie Groffik) i Kamilę Witkowską. Rotacje na tej pozycji od kilku sezonów są jednymi z największych. Na lato 2026, po dłuższym czasie rozbratu z reprezentacją, postanowiła wrócić Anna Obiała. Ta siatkarka rozegrała świetny sezon w ŁKS-ie Commercecon Łódź, a jej duże doświadczenie pod nieobecność Korneluk może okazać się kluczowe. W składzie jest też Magdalena Jurczyk, która jest ważną postacią w kadrze Włocha. Nie zapominajmy jednak, że w klubie ostatnio nie grała prawie w ogóle. Jej forma będzie dużą niewiadomą.
Najwięcej wyboru trener miał na pozycji przyjęcia. Do kadry po rocznej przerwie wróciła Monika Lampkowska (poprzednio Fedusio – przyp. redakcja). Ona niedawno wygrała mistrzostwo ligi greckiej i została wybrana MVP całego sezonu, co nie umknęło uwadze sztabu. W dwóch czołowych klubach TAURON Ligi swoje umiejętności jeszcze bardziej rozwinęły Paulina Damaske i Julita Piasecka. Martyna Czyrniańska nie obniżyła poziomu, ponownie grając w Turcji, co świetnie zaprezentowała na turnieju w Genui. Najwięcej znaków zapytania jest przy Martynie Łukasik, która w minionych rozgrywkach w Galatasaray grała niewiele, a dodatkowo miała problem z kontuzją. Jednak ta pozycja wydaje się być zabezpieczona. To samo tyczy się libero, gdzie duet po raz kolejny stanowią: Aleksandra Szczygłowska i Justyna Łysiak.

Debiuty – kto odpalił największe działa?
Od początku przygotowań do nowego sezonu dużo działo się również na pozycji atakującej. Nagle, z nie do końca poznanych przyczyn wypadła Malwina Smarzek, co dało przestrzeń na debiut dla nowych zawodniczek. Tym bardziej, że Magdalena Stysiak, która w ostatnich latach pełniła rolę pierwszej atakującej, szykuje się do ślubu brata. Ma dołączyć do reprezentacji Polski najwcześniej na drugi turniej Ligi Narodów. W tej sytuacji trener Lavarini do Genui musiał zabrać dwie zupełnie nowe atakujące – Julię Szczurowską i Oliwię Sieradzką. Nie skorzystał z pomocy Aleksandry Rasińskiej, która dołączyła do składu kadry w ostatniej chwili. To nie jedyne siatkarki, które zadebiutowały w seniorskiej reprezentacji. Przyjrzyjmy się wszystkim zawodniczkom, które dostały swoją szansę.
Najwięcej debiutantek mogliśmy obejrzeć w meczu przeciwko Turcji. W pierwszym składzie wyszła wtedy Szczurowska oraz Orzyłowska. Potem na zmianach pojawiły się też Maja Koput i Oliwia Sieradzka. W spotkaniu z Serbią zagrała z kolei Natalia Kecher. Trener Lavarini pozwolił wystąpić wszystkim siatkarkom, które zabrał do Genui. Moim zdaniem największą wygraną tej imprezy jest Oliwia Sieradzka. Zaprezentowała się lepiej niż Julia Szczurowska, szczególnie jeśli chodzi o skuteczność w ataku. W każdym spotkaniu jej procent skutecznych uderzeń wyniósł powyżej 40%. W pojedynku z Serbią była najlepiej punktującą w drużynie. Z kolei w starciu z Włoszkami, mimo że nie wyszła w pierwszej szóstce, to i tak zdołała zdobyć 15 punktów.
Dla porównania Julia Szczurowska w meczach, w których wystąpiła w dłuższym wymiarze czasu, atakowała na poziomie ok. 30%. Przyznam, że jest to dla mnie małym zaskoczeniem, ponieważ sezon klubowy w lepszym świetle stawiał właśnie byłą już zawodniczkę tureckiego Besiktasu. Ona prawie przez całe rozgrywki była liderką swojego zespołu. Z kolei Sieradzka grała głównie jako zmienniczka Taylor Bannister. Okazuje się, że na ten moment jeszcze do niedawna siatkarka DevelopResu Rzeszów, lepiej zaadoptowała się do realiów kadrowych. Ciekawi mnie, czy to ta zawodniczka będzie tzw. „jedynką” podczas pierwszego turnieju Ligi Narodów w Chinach. Jeżeli chodzi o środkowe, to bardzo dobrze swoją szansę wykorzystała Natalia Kecher. W spotkaniu przeciwko Serbii skończyła 3/3 ataki i popisała się czterema blokami. Dobrze wypadła też Marta Orzyłowska, ale ją zobaczyliśmy tylko w pierwszej potyczce. Zdobyła wtedy 9 oczek przy 64% skuteczności w ataku. Ona na pewno nie wystąpi w najbliższym tygodniu Ligi Narodów.
14-nastka na Ligę Narodów znana. Co z Damaske?
Na tydzień przed startem pierwszego turnieju Ligi Narodów Stefano Lavarini podał listę czternastu siatkarek, które pojadą do chińskiego Nankin, by tam walczyć o pierwsze punkty na tegorocznej imprezie. Ze składu, który niedawno wrócił z Genui, włoski trener odrzucił Martę Orzyłowską, która według nieoficjalnych informacji ma kłopoty ze starym urazem i ku zaskoczeniu wielu kibiców – Paulinę Damaske. Mało kto się spodziewał, że to właśnie ta przyjmująca zostanie w Polsce. Faktycznie na turnieju we Włoszech nie zaprezentowała pełni swoich możliwości. Zagrała tylko w meczu z Serbią, gdzie skończyła zaledwie 6/19 piłek. Czy to słaba dyspozycja spowodowała, że szkoleniowiec dał jej odpocząć i postawił na inne siatkarki? Czy plan Lavariniego na Damaske jest zupełnie inny? I przede wszystkim najważniejsze pytanie: czy ta siatkarka pojawi się jeszcze podczas tegorocznej Ligi Narodów?
Pytań do trenera jest wiele. Ja mam nadzieję, że to element umowy i Damaske po prostu pojawi się w innym tygodniu VNL-u. Wydaje się, że jeśli nie zagrałaby nawet raz, to jej szanse na wyjazd na mistrzostwa Europy byłyby znikome. Przypomnijmy, jak ważną była ta siatkarka w minionym sezonie. Jej wejścia na parkiet z ławki rezerwowych nie raz odmieniały obliczę gry, tak jak w pamiętnym ćwierćfinale przeciwko Chinkom podczas poprzedniej edycji Ligi Narodów. Ta zawodniczka wnosi też dużo pozytywnej energii do drużyny, która jest bardzo potrzebna w meczach o stawkę. Zastanawia mnie też, czy któraś z siatkarek z szerokiego składu dołączy jeszcze do ekipy podczas choćby jednego z turniejów.
Czy będą jeszcze rotacje w składzie?

Dowołana została Aleksandra Rasińska, która rozegrała bardzo przyzwoity sezon najpierw w Sultanlar Ligi, a potem na jej zapleczu. Pomogła swojej drużynie wywalczyć awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Czy trener będzie się trzymał tylko Magdaleny Stysiak i którejś z pary Szczurowska/Sieradzka, czy Rasińska w końcu będzie miała okazję pokazać na co ją stać? Niestety to wydaje się mało prawdopodobne. To samo tyczy się pozostałych zawodniczek. Kilka z nich typu Natasza Ornoch, czy Nadia Siuda są oczywiście częścią reprezentacji młodzieżowych, które mają swoje ważne turnieje. W Szczyrku trenują jednak dalej m.in. Julia Orzoł, Weronika Szlagowska, Klaudia Łyduch, czy dwie rozgrywające – Julia Bińczycka i Gabriela Makarowska-Kulej.
Sztab seniorskiej reprezentacji powinien uważnie przyglądać się kadrze U22, gdzie powołanych jest kilka naprawdę ciekawych i perspektywicznych siatkarek, które już pukają do drzwi pierwszej drużyny narodowej i wiele z nich występuje na poziomie TAURON Ligi. Mnie osobiście zdziwił fakt, że Stefano Lavarini nawet do szerokiej kadry nie powołał Rozalii Moszyńskiej, która miała kapitalny sezon w ITA TOOLS Stali Mielec. Myślę, że patrząc, jakie są kłopoty z obsadzeniem środka siatki, ta zawodniczka mogłaby małym objawieniem typu zeszłoroczne występy Dominiki Pierzchały. Miejmy nadzieję, że może za rok to się stanie. Marzyłoby mi się, by Lavarini podejmował odważne decyzje, w stylu Nikoli Grbicia w męskiej kadrze.
Jaki jest pomysł trenera na pozycję rozegrania?
Na koniec zostawiłam sobie analizę wyborów trenera na pozycji rozgrywającej. Według mnie to jeden z kluczowych wątków, szczególnie w kontekście dalszej przyszłości. Jak można było się spodziewać Lavarini postawił na Katarzynę Wenerską i Alicję Grabkę. W moim odczuciu w Genui lepiej wypadła ta druga. Na ten moment byłej już zawodniczce DevelopResu Rzeszów brakowało jeszcze zgrania i dokładności ze swoimi koleżankami z drużyny. Oczywiście to nic dziwnego, ponieważ obie rozgrywające dołączyły do zespołu dość późno. Myślę sobie jednak, że powoli „jedynką” powinna się stawać Grabka. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to może być ostatni sezon Katarzyny Wenerskiej w narodowych barwach. Czy to nie najlepszy czas, by zacząć „przyuczać” kogoś nowego?

Swojej szansy na razie nie dostały, ani Bińczycka, ani Makarowska-Kulej. Ciężko uwierzyć, że skoro nie pojechały do Geniu, to nagle znajdą się w składzie któregoś z turniejów Ligi Narodów. Moim zdaniem nie byłby to zły pomysł. W końcu trener Lavarini musi zacząć myśleć o kolejnych latach, również w kontekście igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Czy uda mu się jeszcze wtedy przekonać do występu Wenerską? Młode zawodniczki najlepiej ogrywałyby się na poważnych turniejach, a nie tylko na zgrupowaniach. Na ten moment problemu nie ma, ale może się on pojawić za rok lub dwa. Zastanawia mnie też sytuacją z Julią Nowicką. Do tej pory zawsze była do dyspozycji trenera. Czy będzie jeszcze widziała dla siebie miejsce w drużynie Stefano Lavariniego? Ona ma na pewno dużo większe doświadczenie od pozostałych, wymienionych przeze mnie powyżej siatkarek.
Jak widać pytań o strategię Stefano Lavariniego jest wiele. Czy najbliższe miesiące dadzą nam choć kilka odpowiedzi? Do tej pory Włoch lubił się trzymać swoich sprawdzonych w boju siatkarek. Stąd powołania dla Łukasik i Jurczyk, które w minionym sezonie klubowym grały bardzo mało. Czy w tegorocznych imprezach zobaczymy więcej rotacji i jakieś bardzo odważne decyzje? Pozostaje tylko czekać, co przyniesie czas. Siatkarska Liga Narodów wystartuje już 3 czerwca. Polki na start zmierzą się z reprezentacją Belgii. Niezmiennie będziemy trzymać kciuki za naszą drużynę!
Zobacz również:
Siatkarska Liga Narodów – terminarz









