Wulkan energii, który w sezonie 2025/26 nieustannie motywował kolegów z #TeamSkra do walki o każdy punkt. Taki jest właśnie Arkadiusz Żakieta. Jak z perspektywy atakującego PGE GiEK Skry Bełchatów wyglądał miniony sezon i jak ocenia atmosferę panującą w drużynie?
Niespodziewany zwrot akcji
Zacząłeś sezon jako pierwszy atakujący, a dokończyłeś z lekkim urazem. Jak z twojej perspektywy wyglądał sezon 2025/26?
– To był dla mnie bardzo udany czas. Przede wszystkim ten okres pierwszych meczów, gdzie byłem tym pierwszym atakującym. Po raz pierwszy miałem okazję tak długo być na boisku jako pierwszy atakujący w PlusLidze, więc to było dla mnie naprawdę fantastyczne doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w przyszłości. Chciałem tutaj serdecznie podziękować wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Mam tu na myśli Bartka Krzyśka, który cały czas na mnie napierał. Dzięki jego zaangażowaniu na treningach musiałem dawać z siebie maksa. Mam nadzieję, że wyglądało to dobrze, że kibice są zadowoleni i wszyscy w klubie, bo ja na pewno jestem z tego całego roku bardzo zadowolony.
W przedostatnim meczu doznałeś urazu. Ile będzie trwał powrót do optymalnej formy?
– To była dość nieprzewidywalna kontuzja. Wcześniej nie miałem z tą łydką żadnych problemów. Kiedy szedłem do ataku na lewej stronie, poczułem takie ukłucie. Pierwsze co pomyślałem, to oczywiście najczarniejszy scenariusz, więc od razu chwyciłem się za Achillesa. Całe szczęście był na miejscu, więc trochę odetchnąłem z ulgą, ale w tym momencie już wiedziałem, że nie dokończę meczu. Diagnozy były pozytywne. Chyba gorzej to wyglądało, niż się stało, więc to trochę szczęście w nieszczęściu. Po badaniach potrzebna była chwila odpoczynku, potem rehabilitacja, a teraz czas na przygotowania do następnego sezonu.
Kto najgroźniejszy
Który z rywali zaprezentował najtrudniejszy blok, z którym się mierzyłeś w tym sezonie?
– Od razu na myśl przychodzi mi blok dwóch drużyn – PGE Projektu Warszawa i Bogdanki LUK Lublin. Wysoki, mocny i agresywny. Bardzo ciężko sforsować ten blok. Nawet jak atakujący uderzy piłkę z całych sił, to ten blok naprawdę potrafi to skompensować, że te piłki uciekają nie w trybuny, tylko potem są dogrywane przez linię obrony.
W którym momencie sezonu złapaliście najlepszy rytm jako zespół?
– Myślę, że na początku te kolejne mecze wygrywane z rzędu dawały nam takiego animuszu, energii. Tych kilka zwycięstw z rzędu, to był naprawdę świetny okres. Na boisku czuliśmy się bardzo pewni siebie, nie pękaliśmy w końcówkach. Mam teraz w głowie taką końcówkę chyba w meczu z Wartą Zawiercie w pierwszym secie, że przegrywaliśmy bodajże trzema czy czterema punktami i potrafiliśmy to przechylić na swoją korzyść. Okres tych pierwszych meczów był jak najbardziej pozytywny.
Jak oceniasz atmosferę w zespole w tym sezonie?
– Jednym słowem – świetna. Naprawdę dogadywaliśmy się wszyscy. Ja też jestem taką osobą, która stara się mieć kontakt ze wszystkimi. Nie tylko z Polakami, ale oczywiście też z zawodnikami z zagranicy, więc starałem się pomóc szatni na tyle, na ile mogłem, żeby atmosfera była jak najlepsza.
Zobacz również:
Wrócił do Polski! PGE GiEK Skra szykuje swoją gwiazdę do sezonu









