Choć trwa sezon reprezentacyjny, a PlusLiga cieszy się wolnym czasem i odpoczynkiem, PGE GiEK Skra Bełchatów nie obija się. A raczej jej atakujący – Alan Souza. Brazylijczyk wrócił do Polski.
Nie takie były plany z nim związane
Transfer Alana Souzy do PGE GiEK Skry Bełchatów był jednym z największych hitowych ruchów przed minionym sezonem. Czar prysł, gdy zawodnik dołączył do zespołu po kadrowym graniu. Badania, jakim był poddany wykazały poważny uraz i atakujący stracił dużą część sezonu, bo nie mógł grać.
Klub od razu zareagował. Do drużyny dołączył Bartosz Krzysiek, który ze Skrą trenował. Świetnie w tej sytuacji odnalazł się także Arkadiusz Żakieta, który zastąpił Brazylijczyka w najlepszy możliwy sposób. Obaj z Krzyśkiem uzupełniali się, a bełchatowska drużyna była jedną z rewelacji ligi.
Zostaje z kredytem zaufania
Gdy Souza wrócił do gry, jego gwiazda nie świeciła tak, jakby można było tego od niego oczekiwać. Mimo to zdarzały mu się bardzo dobre mecze, ale było ich mało. W dodatku koniec sezonu to ponownie jego brak na boisku, a czas spędzał za bandami.
W Bełchatowie wierzą, że wszystko to może się jeszcze zmienić. Umowa z Brazylijczykiem została przedłużona na kolejny sezon. Alan Souza nie zagra w tym roku w reprezentacji, by w pełni wrócić do zdrowia i formy. Z pewnością będzie chciał spłacić ogromny kredyt zaufania, jakim został obdarzony.
Atakujący już teraz pracuje nad tym wszystkim. Mimo że trwa przerwa Souza wrócił do Polski. Jak poinformował klub Brazylijczyk przechodzi testy i ma też treningi indywidualne.
Zobacz również:
PGE GiEK Skra Bełchatów żegna kluczowego zawodnika









