Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Nazwisko – wygodna wymówka?

Nazwisko – wygodna wymówka?

fot. Katarzyna Antczak

PGE Skra Bełchatów to z pewnością jeden z najbardziej rozpoznawalnych klubów siatkarskich w Polsce. Od lat na jego czele stoi prezes – Konrad Piechocki. Od sezonu 2014/2015 na pozycji libero występuje jego syn Kacper. W takim przypadku trudno się dziwić zarzutom o nepotyzm, ale czy tylko to jest powodem braku pełnej akceptacji siatkarza ze strony kibiców i czy ten temat przypadkiem nie stał się wygodną wymówką, by usprawiedliwić swoje gorsze występy?

Mogę sobie tylko wyobrażać, jak ciężkie może być życie z nazwiskiem sławnego ojca. Zwłaszcza kiedy uprawialiście tę samą dyscyplinę sportu albo twoja pozycja zawodowa w jakiś sposób zależy od pozycji ojca lub jego pieniędzy. Gdy Kacper Piechocki przychodził do Skry, a było to tuż po tym gdy klub zdobył swoje ósme mistrzostwo kraju, trudno było nie spodziewać się oskarżeń o nepotyzm. Można było też współczuć młodemu wtedy libero, ponieważ wchodził w buty najlepszego Polaka na tej pozycji oraz wychowanka klubu – Pawła Zatorskiego.



Przyznam szczerze, że prywatnie mojemu siatkarskiemu sercu jest do Skry najbliżej. Pamiętam te czasy, kiedy jako malutka dziewczynka przyjeżdżałam do domu mojego pradziadka, w którego pokoju prawie zawsze leciał jakiś mecz PlusLigi, więc siedzieliśmy razem, oglądając i kibicując właśnie przede wszystkim Skrze. Po przeprowadzce do Łodzi zaczęłam uważniej obserwować panujące wśród siatkarskich kibiców nastroje i odbyłam kilka kłótni, broniąc Kacpra, ponieważ osobiście uważam, że jeśli prezentuje dobry poziom sportowy, to jego nazwisko nie ma znaczenia.

Kilka dni temu portal weszło.com opublikował rozmowę z siaktarzem PGE Skry w której padły następujące słowa: – Kibice chyba nigdy do końca mnie nie zaakceptowali. Żeby byli “na tak” do młodego Piechockiego, musielibyśmy wygrywać każdy mecz i tytuł co roku, najlepiej w pakiecie z Ligą Mistrzów. Inaczej zawsze będzie jakiś problem. To nie jest miłe, ale da się przyzwyczaić, bo ja naprawdę kocham ten klub. W jednej z wypowiedzi dodał również: – Ja przychodziłem do Skry jako gówniarz i może gdybym nie nazywał się Piechocki, nie dostałbym szansy w klubie. Ale też gdybym był fatalny, to raczej bym się w nim przez tyle czasu nie utrzymał, prawda?

Czytając opinie wielu kibiców Skry jestem pewna, że na Kacpra Piechockiego nie lałaby się taka fala krytyki, gdyby sportowo prezentował odpowiedni poziom. Oglądając mecze jednak trudno jest nie zauważyć, że większość przeciwników żółto-czarnej drużyny obiera go sobie za główny cel w taktyce zagrywki, a gdy spojrzymy na ranking najlepiej przyjmujących minionego sezonu, znajdziemy go na 42 pozycji, z klasyfikowanych 62 zawodników. Żeby być nieco bardziej sprawiedliwym w ocenie, ponieważ ranking uwzględnia i libero i przyjmujących, pozwoliłam sobie wypisać z niego tylko siatkarzy grających na pozycji libero. Kacper jest w takim zestawieniu 15 z 19 zarejestrowanych na tej pozycji zawodników. Kiedy czytałam wspomniany wyżej wywiad, lekko podniosło mi się ciśnienie. Na własne oczy widziałam, że to utalentowany siatkarz, który jest w stanie prezentować wysoki poziom odpowiedni do tego, by reprezentować barwy Skry. Tu jednak odnoszę wrażenie, że Kacper nieco zasłania się tym, że kibice czują do niego niechęć, bo jest synem prezesa.

Jeśli spojrzy się na to wszystko z życiowego punktu widzenia, to bardzo wygodna sytuacja. Jesteś zawodnikiem bardzo dobrego klubu i prezentujesz niższy poziom sportowy niż ten, który jest wymagany od siatkarza drużyny mającej mistrzowskie aspiracje. O tym, czy utrzymasz miejsce w zespole, pomimo tego że sportowo odstajesz, decyduje twój ojciec. Kacper we wspomnianym wywiadzie zdradza, że po ostatnim mistrzowskim tytule dostał kilka dobrych, nawet zagranicznych ofert. Nie skorzystał z nich, ponieważ za bardzo kocha PGE Skrę. Może mam nieco idealistyczne podejście do świata, ale im więcej polemiki dotyczącej libero czytam, tym bardziej marzy mi się moment, w którym albo znowu podniesie swój poziom sportowy do tego, który powinien reprezentować grając dla PGE Skry, albo skorzysta z oferty innego zespołu i pokaże nam wszystkim, że w jego wypadku nazwisko naprawdę niewiele znaczy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved