Mistrzostwa świata do lat 17 siatkarzy kręcą się w najlepsze. Reprezentacja Polski przegrała w sobotę z popularnymi Kanarkami 2:3, ale awans i tak ma na wyciągnięcie ręki. Przed nami trzecia – a zarazem już ostatnia, runda fazy grupowej. Niepokonane dalej pozostają Francja, Iran, Bułgaria, Włochy oraz właśnie Canarinhos. Czy nadchodzące dni przyniosą jeszcze jakieś przetasowania?
Grupa A
Na czele grupy A pozostaje wciąż niepokonana Francja. Drużyna mknie przed siebie, punktując każdego, kto stanie na jej drodze. Tym razem bez szans była ekipa gospodarzy turnieju. Reprezentacja Kataru nie miała szans w starciu z jednymi z pretendentów do podium, co zakończyło się imponującą wygraną Francuzów 3:0 (25:11, 25:11, 25:11). Jedenaście punktów to malutko, zwłaszcza gdy tak się kończy każdy z setów. Po 15 oczek zdobyła dwójka Jaden Ebagne Yon i Noe Sognon.

Drugie miejsce, to już Wenezuela, która miała swoje pięć minut w pierwszej rundzie. Choć zespół musiał uznać wyższość Tunezyjczyków, to zachował wysoką lokatę. Tymczasem bliskowschodnia grupa zrekompensowała sobie niemrawe wejście w turniej, zwyciężając 3:1 (25:22, 22:25, 25:16, 25:23). Niesamowicie zagrał Yussef Mallek, autor 27 punktów. Jego odpowiednikiem po drugiej stronie był Diego Alejandro Rondon Castrillo.
Grupa B
Grupa B, nie przynosi większych niespodzianek, bowiem bezkonkurencyjni pozostają Włosi. Europejczycy mają za sobą spotkanie z Hindusami, gdzie różnica poziomów była widoczna gołym okiem. Choć Włochom udało się sprawnie rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść, to nie obyło się bez potknięcia – 3:1 (25:20, 18:25, 25:19, 25:18). W dużej mierze była to konsekwencja złudnej pewności siebie. Najwięcej do powiedzenia miał przez cały mecz Rafik Ahmad, ale Samuele Filippi i spółka i tak odprawiła go z kwitkiem.
Hindusi jednak mają wygraną na otwarcie czempionatu, dalej będąc drugą siłą grupy B. Gonią ich Rumuni, a pod kreska dalej są Kubańczycy. Obie te nacje spotkały się ze sobą w bezpośrednim pojedynku i był to jeden z najsłabszych meczów sobotniej warty, wygrany przez drużynę ze Starego Kontynentu 3:0 (25:14, 26:24, 25:15). Za sukces w dużej mierze odpowiadało trio Apostu – Calciu – Mihaila.
Grupa C
W 'polskiej’ grupie prym wiedzie gigant z Ameryki Południowej. Wszystko to za sprawą wyczerpującego pojedynku z biało-czerwonymi. Drużyna Canarinhos miała patent niemal na wszystkie zagrania Polaków. Oznacza to, że gdy pojawiła się przestrzeń do ataku, to od razu zespół stawiał na budowę przewagi. Końcowo Kanarkom się to opłaciło – 3:2 (25:12, 23:25, 25:17, 23:25, 16:14), a zespół już wkrótce może świętować awans z grupy z 1. miejsca.
Nie do zatrzymania był Arthur de Paula Aguiar Lima, który punktował 28 razy. Choć maksa dał z siebie duet Bartosz i Oktawian Nowak, to nie dawało to biało-czerwonym oczekiwanych przełamań.

Biało-czerwoni dalej trzymają się na 2. miejscu, a lokatę tę starają się objąć Argentyńczycy. Po porażce na start z Polską – 0:3. Drużyna stanęła w końcu na wysokości zadania, przełamując się w niezwykle ważnym meczu z Meksykiem – 3:0 (25:20, 25:22, 25:22). Wypracowywana na dystansie przewaga zwracała się nominalnym gospodarzom z nawiązką. Para Francisco Sebastian Merino Romero i Yanis Alexander Medrano Jimenez niewiele mogła, patrząc na dyspozycję m.in. Juana Bautisty Alonso Rigone’a.
Grupa D
Nie inaczej jest w grupie D, gdzie po zaledwie dwóch meczach wyklarował się żelazny frontmen do awans. Mowa tutaj o Bułgarach, którzy mogą być z siebie dumni, pozostawiają pozostałe zespoły ze sporym niedosytem. Spotkanie przeciwko Hiszpanom było potwierdzeniem świetnego przygotowania kadrowiczów. Stan 3:1 (30:28, 22:25, 25:19, 25:18), broni się sam, a styl nie jest tu do końca ważny.
Szczęście dopisało w drugim meczu międzynarodowego boju także Egipcjanom. O wygraną w ich przypadku było ciężko. Wszystko to za sprawą stawiających się Turków. Oba zespoły grały w kratkę, a o wygranej siatkarzy z Afryki zadecydował dopiero tie-break – 3:2 (17:25, 25:22, 26:24, 20:25, 15:12). Po 16 oczek zdobyła trójka Gabal – Abdelaziz – Mando, i jak się okazało, było to wystarczająco.
Grupa E
Ostatnia z grup, to już panowanie Irańczyków, którzy mają za sobą szybkie, acz nie takie jednostronne stracie. Liderzy jednak stanęli na wysokości zadania, punktując Pakistan – 3:0 (25:23, 25:22, 25:18). Dzięki Sinie Hazratiemu i Arashowi Ashrafi’emu drużyna może odważnie celować w 1. miejsce.
W tej wyjątkowo egzotycznej grupie na wiele pozwala sobie także Tajwan, choć w drugiej rundzie zespół musiał podzielić się punktami z Algierią. Było to mocno szarpane spotkanie, a Algierczycy na własne życzenie przegrali spotkanie. Po raz kolejny sprawdziło się też klasyczne porzekadło, że gdy nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3 (25:20, 22:25, 25:22, 25:23, 15:12). Choć dwoił się i troił Djaber Abdelhak Sekkak, to i tak górą była para Tsai C.C. i Liao Y.E., mając również wsparcie kolegów.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw świata U17 siatkarzy









