1/8 finałów mistrzostw Europy 2026 siatkarzy dostarcza paru niespodzianek. Tutaj nie ma już marginesu błędów, o czym w sobotę przekonała się Bułgaria trenera Blenginiego. W niedzielę natomiast z turniejem pożegnała się Ukraina, a pogromcami Ołega Płotnickiego i spółki okazała się grupa Rumunów, wygrywając 3:0. W grze dalej są Finowie, który mają za sobą zwycięski dreszczowiec z Grekami – 3:2.
Drugi dzień i druga niespodzianka?
Niedzielne zmagania w ramach 1/8 finałów otworzyło spotkanie Ukraińców z Rumunami. Tutaj faworyt był jeden, a drużyna Raula Lozano w tym sezonie zbierała wiele pochwał. Każda bajka ma natomiast swój koniec, a reprezentacja Ukrainy już teraz zderzyła się ze ścianą.
Początek spotkania należał do stosunkowo wyrównanych, ale parę oczek przewagi od początku miała grupa Rumunów. Oba zespoły dawały jednak z siebie maksa, idąc mniej więcej łeb w łeb – 6:8, 16:15. Choć Ukraińcom na moment udało się przejąć stery, to nie trwało to zbyt długo. W decydującym momencie zrobiło się 21:19 dla gości. Drużyna poszła za ciosem, prowadząc 1:0 – 25:22. Wyrównanie – ale do czasu, było również w drugim secie. Tutaj też Rumunom dopiero w końcówce udało się zbudować skromną przewagę. Okazało się to kluczem do kolejnego sukcesu i prowadzenia już dwoma setami – 25:21.
3:0 i do szatni…
Postawieni pod ścianą Ukraińcy wraz z początkiem trzeciej części rozpoczęli nową ofensywę. Osamotniony Płotnicki wzniósł się na wyżyny, szybko dając drużynie dwa oczka przewagi – 8:6. W połowie seta znów obie strony szły na remis. Na finiszu ekipa Lozano miała swoje szanse na pęczki. Same chęci z kolei nie wystarczały. O spotkaniu decydowała krótka gra na przewagi, gdzie znów górą była Rumunia, kończąc 'sportowe cierpienie’ Ukraińców – 30:28.
Nominalnych gości do triumfu poprowadził pewny siebie Alexandru Rata, autor 16 punktów. Miał on do pomocy przede wszystkim znanego polskim kibicom Daniela Chitigoia. Legendarny szkoleniowiec Ukraińców sporo rotował składem, lecz do końca nie udało mu się znaleźć patentu na Rumunów. Najwięcej oczek – standardowo, zdobył Ołeg Płotnicki, punktując 15 razy. Wtórowała mu dwójka Dmytro Janczuk i Jurij Semeniuk, ale wciąż było to za mało.
Ukraina – Rumunia 0:3
(22:25, 21:25, 28:30)
Składy zespołów
Ukraina: Płotnicki (15), Synycia (1), Janczuk (10), Semeniuk (7), Tupczij (3), Szczurow (2), Pampuszko (libero) oraz Boiko (ibero), Drozd (3), Jewstratow (2), Kisiluk, Tonkonoh (7)
Rumunia: Bartha (6), Dumitru (4), Bala (7), Rata (16), Lupu (8), Chitigoi (11), Kosinski (libero) oraz Taranu, Balean, Aciobanitei, Bratu
Mocny początek i pełna kontrola Trójkolorowych
Trójkolorowi zbudowali przewagę już na samym początku meczu, szybko wychodząc na prowadzenie 4:2 po skutecznym bloku oraz serii trzech z rzędu błędów serwisowych Portugalczyków. Francuzi konsekwentnie powiększali dystans (9:6, 12:7). Pod koniec seta niżej notowanu gracze próbowali jeszcze odrobić straty – as serwisowy Alexandre Ferreiry pozwolił im zmniejszyć różnicę do stanu 23:19, a trafienie Lourenço Martinsa dało wynik 21:24. Francuzi zachowali jednak zimną krew i zamknęli pierwszą odsłonę wygraną 25:21.
Premierowa partia stanęła pod znakiem ogromnej przewagi Francji w ataku – ekipa z Nadrenii wykręciła aż 71% skuteczności wobec 45% rywali. Portugalczycy lepiej wypadli jedynie na siatce (3 punkty blokiem przy braku punktowych bloków Francuzów) oraz w przyjęciu (67% pozytywnego odbioru).
Portugalskie pościgi i zimna krew Clévenot
Drugi set do stanu 3:3 przebiegał wyrównanie, jednak chwilę później Francuzi narzucili swój styl gry. Skuteczne skrzydła dały im prowadzenie 5:4, a wygrane długie wymiany pozwoliły odskoczyć na 8:5. Podopieczni francuskiego sztabu regularnie wykorzystywali środkowych (12:8, 16:12), skrupulatnie punktując powtarzające się pomyłki Portugalczyków w polu zagrywki. W końcówce Ferreira i Martins ponownie zmusili francuską defensywę do wysiłku, doprowadzając do stanu 20:22. Napór rywali przełamał Trévor Clévenot (23:20), choć niewymuszony błąd Francuzów dał jeszcze Portugalii kontaktowy punkt (22:23). Ostatnie słowo należało jednak do François Huetza, który ze środka ustalił wynik na 25:22 i przypieczętował prowadzenie Francji 2:0.
W drugim secie Francuzi utrzymali wyższą skuteczność w ataku (53% przy 41% Portugalii) oraz zdecydowanie poprawili przyjęcie, osiągając w tym elemencie 76% (wobec 63% przeciwników).
Niewymuszone błędy przypieczętowały los Portugalii
W trzeciej partii to Portugalia jako pierwsza odskoczyła na 4:2, jednak Francja szybko odpowiedziała, doprowadzając do remisu 7:7 i wychodząc na prowadzenie 8:7. Choć potężny blok Ferreiry na chwilę przywrócił zaliczkę Portugalczykom (10:9), Trévor Clévenot odpowiedział sprytną kiwką na 13:11, pozwalając Francji ponownie uciec z wynikiem. Zagranie Martinsa (12:14) oraz as serwisowy Keltona Tavaresa (19:21) dawały ekipie z Portugalii nadzieję na przedłużenie meczu, ale mistrzowie olimpijscy do samego końca kontrolowali sytuację i zamknęli mecz w trzech setach.
O końcowym wyniku zadecydowała przede wszystkim skuteczność w ataku (57% Francji przy 46% Portugalii) oraz olbrzymia liczba błędów własnych Portugalczyków, którzy oddali rywalom aż 28 punktów (przy zaledwie 19 błędach Francji). Portugalia okazała się co prawda lepsza w bloku (6:2) i minimalnie w przyjęciu (60% do 57%), ale oba zespoły zdobyły po tyle samo punktów zagrywką (po 2 asy).
Francja – Portugalia 3:0
(25:21, 25:22, 25:21)
Składy zespołów:
Francja: Brizard (2), Henno (12), Clevenot (12), Faure (10), Heutz (7), Magnin (3), Diez (libero) oraz Duflos-Rossi (libero)
Portugalia: Tavares (4), Cveticanin (4), Ferreira (13), Figueiredo (9), Garcia (13), Dias (1), Cruz (libero) oraz Teixeira i Menezes (1)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarzy









