Reprezentacja Czech siatkarzy U22 zagra w finale mistrzostw Europy! Sąsiedzi Polaków w pierwszym półfinale imprezy pokonali faworyzowanych Izraelczyków 3:2. Po raz kolejny też przetestowano zasadność starego siatkarskiego porzekadła – nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3. Rewelacyjne spotkanie rozegrał para Vaclav Seidl i Matej Pastrnak, która poprowadziła swoją drużynę do wygranej.
Do szczęścia jeden, jedyny krok?
Pierwszy półfinał mistrzostw Europy siatkarzy U22 przyniósł pierwszą niespodziankę. Naprzeciwko siebie stanęły Izrael i Czechy, gdzie to Izraelczycy, który notorycznie ogrywani są w Lidze Europejskiej byli stawiani w roli faworytów. Dodatkowo trener Noam Katz dał odpocząć swoim frontmenom w meczu z Polakami. Sport jednak bywa przewrotny…
Początkowo wszystko układało się po myśli Izraelczyków. Siatkarze spod znaku Gwiazdy Dawida nie mieli sobie równych. Drużyna znakomicie broniła i z czasem zaczęła wypracowywać sobie bezpieczną przewagę – 8:7, 12:9, 16:13. Nie do zatrzymania był Mark Rura i Shay Liberman. Tylko ta dwójka frontmenów dała swojemu zespołowi aż 13 oczek. Im dalej w seta, tym reprezentacja Czech wydawała się coraz bardziej pogubiona. Presja rosła, z czym drużyna nominalnych gości nie do końca sobie radziła. Przełożyło się to na szybką wygraną Izraelczyków – 25:21 (1:0), choć do ostatniej wymiany nadzieję miał Matej Pastrnak.
Kosmiczny mecz, to i kosmiczny set!
Druga partia, to już siatkarski crème de la crème. Takie odsłony aż przyjemnie się ogląda, a całość rozegrała się na dystansie prawie pięćdziesięciu minut. Nic więc dziwnego, że mecz Polaków z Francuzami zaczął się z opóźnieniem. Pierwsze wymiany przechylały szalę zwycięstwa na stronę Czechów – 8:6. Później obie nacje ścigały się na detale, idą łeb w łeb – 15:16, 21:20. Żadnej z drużyn do końca nie udało się wypracować bezpiecznej przewagi, a o losach seta zadecydowała niekończąca się gra na przewagi. Końcowo na prowadzeniu umocnił się Izrael, ale nastąpiło to dopiero przy stanie 42:40! Ponownie nie do zatrzymania była para Rura-Liberman, bowiem pozostała część graczy dokładała po maks. 2 punkty. Po stronie Czechów na najwyższe obroty wszedł Vaclav Seidl, odciążając nieco Pastrnaka.
Takie powroty kibice lubią najbardziej
Postawieni pod ścianą Czesi wznieśli się na wyżyny, mając nadzieję, że uda im się wrócić do meczy. Tak też się stało, a już na początku trzeciej odsłony udało im się wypracować parę oczek przewagi – 8:5. Zmęczeni jeszcze poprzednią partią Izraelczycy nie potrafili zareagować w porę, przez co rywal całkiem im odjechał – 10:16. Sama końcówka była już bardzo jednostronna. Końcowo faworytom udało się odrobić parę oczek, ale i tak set padł łupem Czechów – 25:20, co dało im jeszcze nadzieję na awans.
Oni dociągną to do końca!
Tak jednostronnie nie było w czwartej części, gdzie grano na żyletki. Obie strony wiedziały o co toczy się bój, to też nie miały zamiaru odpuszczać. Przełożyło się to na długą i wyczerpującą grę punkt za punkt – 7:8, 15:16. Wymiany nie były może szczególnie długie, ale trzeba było sięgnąć po rozwiązania siłowe, co przy tak długim meczu nie jest łatwe. W samej końcówce Czechom udało się odskoczyć – 21:18. Choć końcówka była nerwowa, to za moment było 2:2 – 25:23. Punty dla Izraela zdobywała jedynie dwójka Mark Rura i Shay Liberman, co nominalnym gościom ułatwiało czytanie gry. Bardzo dobrze po czeskiej stronie siatki zachowywał się natomiast Antonin Klimes.
O losach spotkania zadecydował jednostronny tie-break. Od początku, do samego końca karty rozdawała reprezentacja Czech – 10:5, i to właśnie sąsiedzi Polski zagrają o złoto już w sobotę – 15:9
Izrael – Czechy 2:3
(25:21, 42:20, 20:25, 23:25, 9:15)
Składy zespołów
Izrael: Chansky (1), Alon (6), Maron (3), Kopilevich (8), Liberman (34), Rura (30), Halachmi (libero) oraz Grybauskas (1), Alfasi, Kirshenbaum
Czechy: Chromec, Svoboda S. (3), Pitner (1), Pastrnak (30), Seidl (32), Klimes (13), Tlaskal (libero) oraz Hilser, Toth, Brichta (4), Cerny (1), Svoboda J. (7)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy siatkarzy U22









