Reprezentacja Polski siatkarek jest już w ćwierćfinale mistrzostw Europy. W poniedziałek biało-czerwone pokonały Portugalię 3:0. Choć na horyzoncie czekają Włoszki, to aby zameldować się w półfinale, to trzeba rozjechać kolejne oponentki. O atutach Holenderek, tuż po meczu 1/8, wypowiedziała się Katarzyna Wenerska. – (…) gdzieś tam pamiętam mecz z VNL-a, gdzie miałyśmy trochę na początku z tym trudności, żeby się do tego zaadaptować.
Krótka przerwa i Oranje!
Biało-czerwone mają to! Podopieczne Stefano Lavarini’ego w poniedziałek pokonały portugalskie koleżanki 3:0, i tym samym odprawiły zespół z Półwyspu Iberyjskiego z kwitkiem. Rola faworyta zobowiązuje. Choć nie było to idealne spotkanie w wykonaniu Polek, to jest się z czego cieszyć. Są one już o krok od wymarzonej strefy medalowej mistrzostw Europy, a o półfinał imprezy powalczą już w czwartek z Holenderkami.
Co do Oranje, to w tym sezonie wysyłają one sprzeczne sygnały. Zespół gra w kratkę, a w meczu 1/8 finału grupa uniknęła bolesnej porażki, uciekając spod słoweńskiego topora – 3:2.
– Myślę, że mogłoby być lepiej, ale mamy teraz dwa dni bodajże na złapanie oddechu. Mam nadzieję, że ten czas spędzimy właśnie na odpoczynku i będziemy gotowe na Holandię. (…) Na pewno jest to zespół, który gra bardzo szybką siatkówkę i gdzieś tam pamiętam mecze z VNL, gdzie miałyśmy na początku z tym trudności, żeby się do tego zaadaptować. Jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że będzie wszystko tak jak chcemy – powiedziała po meczu dumna z siebie i z zespołu Katarzyna Wenerska.
Powtórka z rozrywki…
Biało-czerwone – choć ich forma dalej rośnie, to mają też swoje problemy. O jednym z nich, obok Wenerskiej, wspominała również Magdalena Jurczyk. Chodzi tutaj o umykającą koncentrację, która rodzi niepotrzebne problemy
– Pierwsze dwa sety fajne, może początek drugiego nie był jakiś super. Później w pewnym momencie chyba przy Madzi jesteś jak na zagrywce dogoniłyśmy. Potem zbudowałyśmy sobie przewagę i dokończyłyśmy do końca – komentowała dalej Wenerska, uzupełniając.
– Trzeci set to jest to, co się działo w poprzednich meczach, a przede wszystkim z Łotwą, gdzie straciłyśmy trochę koncentracji, dokładności w każdym elemencie. Nie grałyśmy tak jak powinnyśmy. Portugalki grały bardzo fajnie z zagrywką i nam bardzo utrudniały, ale na szczęście to my wyszłyśmy z tego na 3-0.
Każda para rąk na wagę złota?
Choć spotkanie z Turczynkami nie należało do Magdaleny Stysiak, to już parę dni później atakująca pokazała charakter. Julia Szczurowska nie musiała przesadnie interweniować, bowiem frontmenka biało-czerwonej kadry była w stanie skończyć piłkę niemal z każdego miejsca na boisku. Łącznie 25-latka otrzymała od Katarzyny Wenerskiej 44 piłki, a po wszystkim wybrano ją MVP zawodów.

Liderka wysokich lotów będzie drużynie potrzebna także w ćwierćfinale. Wiadomo, że prawa flanka, to nie wszystko, a Wenerska będzie musiała dokonywać innych wyborów. Podstawowa szóstka daje radę. Podobnie jak mocna ława rezerwowych. Poprzeczka natomiast idzie w górę, przez co każda zawodniczka będzie musiała dać z siebie maksa.
– Chciałam zagrać całym zespołem gdzieś tam w tym meczu, może w tych trudniejszych momentach, gdzie brakowało trochę przyjęcia. Ratowałam się tą Madzią gdzieś tam i może rzeczywiście tych piłek było bardzo dużo, ale to jest atakująca, to jest druga sprawa. Myślę, że każda z nas jest tutaj potrzebna i czy to prawe czy lewe skrzydło, potrzebujemy wszystkich – dodała na zakończenie kreatorka gry.
Spotkanie Polek z Holenderkami zostanie rozegrane już w czwartek – 3 września. Stawką tego starcia będzie awans do półfinału czempionatu Starego Kontynentu. Tam z kolei margines błędu będzie jeszcze mniejszy, bowiem każda z czterech drużyn będzie celować w medale.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









