Strona główna » Godzinka z haczykiem i do szatni! Pełen sukces Polaków na otwarcie mistrzostw Europy

Godzinka z haczykiem i do szatni! Pełen sukces Polaków na otwarcie mistrzostw Europy

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Reprezentacja Polski siatkarzy z przytupem wchodzi w tegoroczne mistrzostwa Europy. Na start biało-czerwone Orły wypunktowały bezradnych Portugalczyków 3:0. Widząc tę przewagę trener Nikola Grbić dał pograć wszystkim graczom. Teraz poprzeczka pomału pójdzie w górę, lecz prawdziwym wyzwaniem fazy grupowej będą dopiero Bułgarzy.

20 minut i basta

Już na początku spotkania różnica klas była widoczna gołym okiem. Biało-czerwona ekipa, mimo drobnych niedociągnięć, robiła co chciała. Szybko blokiem postraszył Tomasz Fornal. Po stronie Portugalczyków w ofensywie szarżował Andre Pereira, który później nagminnie zaczął rozrzucać piłki po aucie. Bardzo dobrze prezentował się Bartłomiej Bołądź, szczęścia z kolei nie miał Laurenco Martins Garcia i już przy stanie 10:6 grę przerwał Joao Miguel Jose.

Za moment szkoleniowca do tego samego zmusił Wilfredo Leon, który pokusił się o asa – 12:7. Środek siatki, to już królestwo Bartłomieja Lemańskiego, który regularnie punktował, gasząc też przechodzące – 16:8. Różnica stale rosła. Na koniec trener Grbić postawił na podwójną zmianę i to właśnie Kewin Sasak asem dał Polakom prowadzenie 1:0 – 25:12.

Zapału starczyło do połowy

Partia nr 2, to już zupełnie inna bajka. Portugalczycy długo się stawiali. Na najwyższych obrotach funkcjonował Lourenco Martins Garcia, cieszący się sporym zaufaniem Bruno Dias. Potem przeciwnikom udało się nawet wyjść na prowadzenie – 7:5. Było to jednak moment. Choć zatrzymany blokiem był Leon, to oba zespoły zaczęły grać punkt za punkt. Zmieniło się to przy stanie 12:11 dla biało-czerwonych. Po asie Bartłomieja Lemańskiego zrobiło się 16:13. Na wysokości zadania dalej stawał Bartłomiej Bołądź. Na nic zdały się przerwy po stronie portugalskiego sztabu, bo to Polacy na dobre narzucili swoje reguły gry. Za moment było już 2:0, a atakiem w siatkę ‘popisał się’ Filip Gveticanin.

Treningowe 3:0

Biało-czerwona drużyna w trzecim secie także robiła swoje. Tutaj Portugalczycy – mimo lepszych momentów, nie mieli po swojej stronie jakości. Spadała im też koncentracja – 5:2. Potem rękawice podjął jeszcze Alexandre Ferreira. Nikola Grbić z kolei na dobre zaczął stawiać na zmienników. Na parkiecie zameldowali się Aleksander Śliwka, Kamil Semeniuk, Jakub Nowak oraz Maksymilian Granieczny. W użyciu była również podwójna zmiana w składzie Firlej – Sasak. To w żaden sposób nie spowolniło Polaków, bowiem każdy z selekcjonerów chciałby mieć takie zaplecze.

U oponentów dobrą zmianę dał Guilherme Menezes, ale i tak nie było co zbierać – 8:12, 18:12. Różnica była widoczna gołym okiem. Sam finisz, to już dominacja wciąż panujących mistrzów Europy  – 24:17. Parę błędów popełnił jeszcze Kewin Sasak, lecz za trzecim razem atakujący zamknął  spotkanie – 25:20!

Polska – Portugalia 3:0
(25:12, 25:18, 25:20)

Składy zepołów
Polska: Komenda, Lemański (7), Leon (7), Fornal (6), Bołądź (9), Jakubiszak (4), Popiwczak (libero) oraz Śliwka (2), Semeniuk (4), Sasak (4), Firlej, Granieczny (libero)
Portugalia: Tavares (1), Cveticanin (2), Ferreira (5), Garcia (13), Dias (1), Pereira (6), Cruz (libero) oraz Fevereiro, Menezes (3), Figueiredo (1), Costa

Zobacz również:

Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarzy

PlusLiga