Maksymilian Granieczny rozgrywa swój drugi sezon kadrowy w karierze, a otworzył go dobrym występem w katowickim Spodku podczas turnieju towarzyskiego. Dla siatkarza czas spędzony z reprezentacją Polski jest niczym powiew świeżego powietrza po tak wymagającym sezonie klubowym. – Na kadrze liczy się tylko siatkówka. Tu w ogóle nie ma myślenia o zupełnie innych rzeczach. Tutaj liczy się trening i mecz. A między nimi odpoczynek. To, co się dzieje na treningu, jest najważniejszą częścią dnia. Ja się cieszę bardzo, że po tym sezonie klubowym, w którym mieliśmy różne problemy wokół klubu, teraz przychodzi moment myślenia tylko i wyłącznie o siatkówce – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki młody libero.
Wciąż przeżywa
Sezon reprezentacyjny nasi siatkarze otworzyli w środę meczem z Serbią w Sosnowcu. Na drugie starcie Alei Gwiazd Siatkówki podopieczni Nikoli Grbicia przenieśli się do Spodka. W Katowicach na boisku pojawili się inni zawodnicy niż w pierwszym spotkaniu, wśród nich był Maksymilan Granieczny, dla którego jest to drugi sezon w reprezentacji Polski. – Duże emocje towarzyszą mi cały czas. To w końcu kadra, wielkie przeżycie. Jestem wciąż młody, nie skończyłem jeszcze 21 lat. W tym roku jest więcej zawodników w moim wieku. Cieszymy się, że trener daje szansę młodym na pokazanie się i walkę z najlepszymi – powiedział libero.
W tym sezonie Granieczny chce skupić się przede wszystkim na swoim rozwoju. Ma mu w tym pomóc metoda małych kroków. – Moim celem jest prezentowanie się z dnia na dzień jak najlepiej. Wierzę, że to myślenie zaprowadzi mnie jak najdalej, jak będę myślał o pojedynczym treningu, pojedynczym meczu. Tyle szans, ile trener mi da, będę chciał wykorzystać.
Stabilność przede wszystkim
Jak siatkarz ocenił swój pierwszy występ w tym sezonie? – Było stabilnie. Myślę, że najważniejsza jest właśnie stabilność. Będą mecze, kiedy wszystko będzie wychodziło, ale też będą takie, w których będzie gorzej. Ważne, żeby nie popadać w huraoptymizm, gdy jest mega dobrze, ale też się nie załamywać, gdy jest bardzo słabo – ocenił libero. A jak według niego zagrała drużyna? – Były lepsze i gorsze momenty, punkty zdobywane seriami przez obie drużyny. Musimy szukać stabilności, bo jak spojrzymy na tablicę wyników, to praktycznie każdy set kończył się na styku. Później jedna, dwie piłki decydują o tym, czy wygrywamy seta czy nie. Tak naprawdę paru chłopaków do nas dojechało dzień przed meczem, a właśnie niektórzy z nich już pojawili się z nami na boisku w Spodku. Zgrywamy się. Jeszcze mamy trochę czasu przed pierwszym turniejem Ligi Narodów i optymistycznie patrzymy w przyszłość – zapowiedział libero.
Nie ma odpuszczania
Choć siatkarze rozgrywają turniej towarzyski, widać, jak bardzo chcą udowodnić swoją wartość na boisku w oczach trenera. – Tu nie ma w ogóle czegoś takiego, że mecz towarzyski jest mniej ważny. Chłopakom tak samo jak mi zależy na tym, by prezentować się jak najlepiej, bo nie wiadomo jak długo będziemy z kadrą. Jest 37 osób powołanych i z każdym tygodniem, miesiącem ta ilość osób będzie się zmniejszać. Trzeba korzystać, póki tu się jest i jak najwięcej wynieść z tego – dodał Granieczny.
Wymiana doświadczeń
Konkurencją dla młodego libero jest Jakub Ciunajtis. Czy Granieczny wymienia się doświadczeniami ze swoim kolegą? – To jest trochę zabawne, bo on jest siedem lat starszy ode mnie, a to on debiutuje. Ja miałem tę przyjemność w zeszłym roku. Dobrze się dogadujemy. Złapaliśmy od razu dobry kontakt od samego początku. Mamy dobrą relację. Pomagamy sobie wzajemnie i dajemy rady – przyznał libero. Ale szczypta rywalizacji jest? – Myślę, że na tym polega to wszystko. Z jednej strony walczymy drużynowo, ale z drugiej też każdy chce się indywidualnie jak najlepiej prezentować, żeby jak najdalej zejść. Rywalizacja indywidualna schodzi na dalszy plan, bo najważniejsze dla nas jest to, by jako zespół wygrywać. Myślę, że na tym każdy się skupia, bo jesteśmy rozliczani z wyników jako kadra, a nie z pojedynczych występów – dodał siatkarz.
Powiew świeżości
Siatkarz stosunkowo dawno zakończył swój sezon klubowy, który był jak dotąd najcięższym w jego karierze. Czy sezon reprezentacyjny jest dla niego powiewem świeżości? – Bardzo dobrze powiedziane. Myślę, że tutaj na kadrze liczy się tylko siatkówka. Tu w ogóle nie ma myślenia o zupełnie innych rzeczach. Tutaj liczy się trening i mecz. A między nimi odpoczynek. To, co się dzieje na treningu, jest najważniejszą częścią dnia. Jesteśmy w Spale. Rano mamy dwuipółgodzinną jednostkę treningową, po południu kolejną trzygodzinną. Posiłki są gotowe, więc nie trzeba myśleć, co zjeść na obiad i jakie zakupy zrobić. Ja się cieszę bardzo, że po tym sezonie klubowym, w którym mieliśmy różne problemy wokół klubu, teraz przychodzi moment myślenia tylko i wyłącznie o siatkówce – zakończył Granieczny.
Zobacz również:
Zamiast urlopu – walka o rytm. Aleksander Śliwka szczerze o kontuzji, kapitanie i debiutantach









