Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Maciej Dobrowolski: Należy się spodziewać niespodzianek

fot. pzps.pl

UKS Chemik SMS Olsztyn w dniach 1-5 lipca w Kaliszu zagra w mistrzostwach Polski juniorek. – Dla mnie to jest duża nobilitacja, że w ogóle jedziemy na turniej finałowy. Natomiast zdaję sobie sprawę z siły przeciwnika. Jadę po naukę, chociaż nauczony doświadczeniem dwóch poprzednich lat, wiem że te zawody rządzą się swoimi prawami. Jestem przekonany, że nasz zespół będzie walczyć – powiedział Maciej Dobrowolski, trener olsztyskiego zespołu. 

Jak przebiegały wasze przygotowania do turnieju finałowego mistrzostw Polski juniorek w Kaliszu?



Maciej Dobrowolski: Myślę, że nasze przygotowania przebiegały tak samo, jak większości zespołów. Każdy trener szukał jakiegoś optymalnego rozwiązania do obecnych warunków, które panują w Polsce. Nasza drużyna praktycznie od początku, jak otrzymaliśmy informację, że gramy normalny cztero-, a mam nadzieję, że ostatecznie pięciodniowy turniej rozpoczęliśmy przygotowania. Skończyliśmy w piątek czwarty tydzień przygotowań i we wtorek ruszymy w drogę do Kalisza, co nas bardzo cieszy.

W fazie grupowej zmierzycie się z Łaskovią Łask, Eneą Energetyk Poznań oraz LTS Legionovią. Jak ocenia pan waszą grupę?

– Mam bardzo prostą ocenę tej sytuacji, ponieważ jaka by ta grupa nie była, to dla nas jest to zaszczyt i duma, że możemy zagrać w turnieju finałowym mistrzostw Polski juniorek. Osobiście mam okazję trzeci rok z rzędu uczestniczyć w finałach – dwa lata temu byłem z dziewczynami z Chemika, a w zeszłym roku z juniorami AZS-u. Teraz ponownie jadę ze swoim klubem. Trzeci rok z rzędu jadę z zespołem dużo młodszym. O ile w zeszłym roku i dwa lata temu, graliśmy młodszym składem, tak mam nadzieję, że w tym roku chłopcy powalczą o fajny wynik. Myślę, że dojrzali przez ten rok i zdobyte doświadczenie zaprocentuje. W przypadku zespołu juniorek, mamy w składzie mniej juniorek. W naszej drużynie jest bowiem osiem kadetek. W związku z tym dla mnie to jest duża nobilitacja, że w ogóle jedziemy na turniej finałowy. Mamy dwie doświadczone juniorki, które są po sezonie rozegranym w II lidze i to na kluczowych pozycjach, bo to podstawowa rozgrywająca i przyjmująca. Natomiast zdaję sobie sprawę z siły przeciwnika. Jadę po naukę, chociaż nauczony doświadczeniem dwóch poprzednich lat, wiem że te turnieje rządzą się swoimi prawami. Jestem przekonany, że nasz zespół będzie walczyć. Myślę, że to wszystko przełoży się również na jesienne rozgrywki kadetek.

Trenerzy przed lipcowym turniejem zauważają, że w czasie trwania zawodów w Kaliszu należy oczekiwać niespodziewanych wyników. Drużyny przygotowywały się w zupełnie innym rytmie i warunkach. Pan też tak uważa?

– Myślę, że należy się spodziewać niespodzianek, a na pewno w dwóch pierwszych meczach. Wraz z kolejnymi dniami będzie się wszystko stabilizowało. Należy pamiętać, że to jest długi turniej. Przyznam, że trudno mi się do tego odnieść. Z jednej strony finały mistrzostw miały odbyć się w marcu. Ten termin był dla nas optymalny. Zespół od sierpnia zeszłego roku był w rytmie gry. W swoim województwie wszystko wygraliśmy. Później obie kategorie –  przeszły przez półfinały. Młodsza grupa wygrała nawet w Legionowie, co było dużą niespodzianką. Wtedy byliśmy młodym, niedoświadczonym zespołem, ale na fali wznoszącej. Teraz mamy za sobą blisko trzymiesięczną przerwę, więc wracamy do grania od początku. Byliśmy w codziennym kontakcie z dziewczynami. Wykonywały pracę indywidualnie na tyle, ile były w stanie. Jednak widzę, że wróciliśmy do miejsca, w którym mojej drużynie będzie brakowało doświadczenia. Z drugiej strony mentalnie zespół jest mocniejszy. Moim zdaniem w tych turniejach zadecyduje doświadczenie i wyjdzie doświadczenie reprezentantek juniorek i juniorów, którzy są bardziej ograni na arenie międzynarodowej lub krajowej. Ich dużym atutem będzie to, że mieli już okazję zagrać na różnych turniejach tego rodzaju w swojej kategorii wiekowej. Oni doskonale już wiedzą, jak ukryć pewne niedoskonałości fizycznego, czy motorycznego przygotowania. Jestem bardzo ciekawy, jak każdy trener do tego podszedł. W czasie przygotowań ważne dla nas było bezpieczeństwo dzieci, więc nie szarżowaliśmy z treningami motorycznymi i siłowymi. Należy pamiętać, że trzy miesiące przerwy, zwłaszcza w przypadku kobiet to naprawdę długa przerwa.

Najlepsze zawodniczki turnieju finałowego w Kaliszu zostaną trzeci rok z rzędu objęte programem Red Bull „Siatkarskie Skrzydła”. Zgodzi się pan, że to niezwykle wartościowa nagroda dla tych młodych siatkarek?

– To jest fantastyczna rzecz, tylko pamiętajmy że ta wybrana najlepsza szóstka jest w dziewięćdziesięciu procentach objęta szkoleniem centralnym. A z racji tego, spędzają czas treningowy w najlepszych klubach, które są dobrze zorganizowane i mocne. Tak jak powiedziałem, uważam że to świetny pomysł. Jestem jak najbardziej za, ale osobiście poszukałbym dzieci z nieco innych klubów, które są już w finałach, jednak nie mają takich możliwości, aby skorzystać z takiego programu. Myślę, że w zespołach, które zajmują szóstce, siódme i ósme miejsce w turnieju również można znaleźć przysłowiowe perełki. Uważam, że nie trzeba patrzeć na te dzieci teraz – ważne jest, żeby skupić się na tym, co się z nimi stanie za kilka lat. Dla mnie wynik jest ostatnią rzeczą, na której mi zależy. Mnie cały czas zależy na szkoleniu dzieci i ich rozwoju.

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-06-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved