Reprezentacja Tajlandii siatkarek przyzwyczaiła wszystkich kibiców do obecności w Lidze Narodów. W sezonie 2026 Azjatki nie radzą sobie jednak najlepiej, a presja w niczym im nie pomaga. Drużyna w pierwszym tygodniu przegrała wszystkie mecze. Federacja zaś, bojąc się braku utrzymania, postanowiła wynagradzać zawodniczki za każdy kolejny sukces. Czy dodatkowa motywacja pomoże Tajkom przełamać serię?
Szorują po dnie
Tajskie siatkarki początku sezonu 2026 nie mogą uznać za udany. Reprezentacja, mimo stabilnego składu i obecności wielu swoich gwiazd, ma poważne problemy. Słabo po jej stronie wygląda organizacja gry, co bezpośrednio przekłada się na rezultaty. W pierwszym tygodniu zmagań w Lidze Narodów Tajkom udało się wygrać zaledwie 4 sety, oddając przeciwniczkom 12. Na ich koncie znajdują się 2 oczka, a 17. miejsce pozostawia wiele do życzenia. Niżej jest wyłącznie Dominikana z sumą 1 punktu, która jest jako pierwsza na wylocie ze światowej elity. Przed zespołami jeszcze jednak 8 meczów, więc wszystko może się zdarzyć.

Na początek Tajki przegrały z Serbkami – 0:3. Potem w dramatycznych okolicznościach przegrywały w piątych setach z Chinkami i Belgijkami. Czarę goryczy przelało ostatnie spotkanie z Czeszkami, które zakończyło się wygraną Europejek 3:0. Teraz pora na kolejne wyzwania. W drugim tygodniu Pimpichaya Kokram i spółka zagrają z Bułgarkami, Kanadyjkami, Holenderkami i Amerykankami.
O punkty nie będzie więc łatwo, a widząca kryzys krajowa federacja zaproponowała siatkarkom układ. Od teraz zawodniczki otrzymają za każde kolejne zwycięstwo w Lidze Narodów 1000000 bahtów, czyli ok. 15 000 złotych. To dużo, ale stawka również jest wysoka. Władze tajskiej siatkówki mają nadzieję, że taka nagroda pieniężna jeszcze bardziej zmotywuje kadrę i wywalczy ona utrzymanie w prestiżowych rozgrywkach.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarek 2026









