Faza zasadnicza Ligi Narodów dobiega już końca. W Belgradzie za nami dwa kolejne mecze. Ukraińcy dalej zaskakiwali, punktując bezradnych w tym sezonie Niemców – 3:1. Dzień natomiast rozpoczął się od pojedynku Turków z Irańczykami, gdzie po falstarcie grupa tureckich siatkarzy dopięła swego, zwyciężając 3:1. Wszystkie zespoły dały z siebie maksa, bowiem do końca było o co walczyć.
Falstart…
Ostatniego dnia fazy zasadniczej Ligi Narodów w Belgradzie zagrały ze sobą m.in. Turcja i Iran. W mecz z przytupem udało się wejść w mecz, a sygnał do ataku swoim kolegom dał Morteza Sharifi – 5:3. Odbić piłeczkę starał się Efe Bayram. Niemniej za sznurki po stronie nominalnych gości w kolejnych minutach pociągał duet Ali Haghparast oraz Ali Hajipour – 8:4. Blokiem postraszył jeszcze Amir Mohammad Golzadeh, a sam Gokcen Yuksel niewiele mógł zdziałać – 6:12. Dobre wejście odnotował Mirza Lagumdzija, który później pozostał już na parkiecie. Różnica na dystansie była jednak porażająca, a Iran dopiął swego, obejmując prowadzenie 1:0 – 25:17. Decydujący okazał się cios Nimy Niazi’ego.
Drugi set okazał się dla Turków całkiem nowym otwarciem. Zespół zyskiwał na pewności siebie, a i grupa frontmenów wzięła się w garść. Po bloku Efe Bayram było 5:3. Ze sportową złością obudził się Ahmet Tumer. W ryzach swoich kolegów trzymał Murat Yenipazar, co przełożyło się na wynik 10:7. Na przemian bombami Irańczyków nękali bracia Adis i Mirza Lagumdzija. Po bloku Bedirhan Bulbul Turcy byli już w siatkarskim niebie – 18:12. Ani czasy, ani zmiany wprowadzane przez Roberto Piazze nic nie dało. Goście odrobili jeszcze parę oczek, ale po autowej zagrywce Mortezy był już remis 1:1 – 25:22.
Piacenza jeszcze się łudzi?
Kolejny set i kolejne wahania formy, bowiem początkowo prym wiodła grupa Irańczyków – 4:2. Po asie Alego Haghparasta było 7:3. Turcy konsekwentnie starali się odrabiać straty – 6:10, choć początkowo im się to nie udawało, to z czasem przyniosło to efekt. Sam Haghparst nie był groźny – 12:11. Po asie Bedirhan Bulbul było 16:12, a dalej na oponentów naciskał Adis Lagumdzija. Im dalej w seta, tym częściej Irańczykom puszczały nerwy. Dyskusje z sędzią pochłaniały ich całkowicie, a partia padła łupem Turków – 25:16. Równie jednostronnie było w czwartym secie, a cały mecz zamknął asem Efe Bayram – 25:19 (3:1). Tym samym Turcy po raz pierwszy awansowali do finałów VNL!
Turcja – Iran 3:1
(17:25, 25:22, 25:16, 25:19)
Składy zespołów
Turcja: Tumer (4), Yuksel (1), Bedirhan (13), A. Lagumdzija (23), Yenipazar (2), Bayram (11), Bayraktar (libero) oraz Gurbuz (2), Kirkit, M. Lagumdzija (9), Hilmi
Iran: Arshia, Haji (17), Haghparast (20), Mohammad (5), Morteza (10), Nima (2), Hazrat (libero) oraz Ilshan, Nasri (4), Poriya, Hossein (libero), Eisa (7), Mohsen (1)
Niemcy tanio skóry nie sprzedadzą…
W drugiej kolejności na placu boju zameldowała się Ukraina i Niemcy. Szczęścia od początku nie miał jednak Wasyl Tupczij, którego przytrzymał Yann Bohme – 4:3. Bardzo szybko atakujący opuścił plac boju, jednak jego kolegom udało się dźwignąć ciężar gry. Po bloku Simon Torwie było 7:4, a czas wziął Raul Lozano. Nic to jednak nie dało – 4:9. Kluczem do ‘sukcesu’ dla Niemców było też powstrzymanie Olega Płotnickiego – 13:8. Ukraińcy natomiast, jak przystało na niespodziankę rozgrywek, ruszyli w końcu z miejsca. Chwilę później było już remis po 18, a następnie 21:21. Sama końcówka, to już znakomity finisz Ukraińcom, którym udało się odwrócić losy seta – 25:23, zaś decydujące oczko dołożył od siebie Władysław Szczurow.
Porażka – i to w takich okolicznościach, jedynie rozzłościła Niemców, którzy wzięli sprawy w swoje ręce. Asa upolował Moritz Reichert – 6:4. Ciężar gry próbował wziąć na siebie Ilia Kowalow. Dobrą zmianę dał natomiast rozpędzony Maksym Tonkonoh, ale nic to nie dało. Po asie Yann Bohme – 13:11, znów grę przerwał Lozano. W pełnym skupieniu obserwował wszystko Massimo Botti, lecz tym razem mógł być on nieco spokojniejszy – 21:18. Tak już pozostało do końca, a po ataku Tobiasa Branda był już remis 1:1 – 25:20.
To musiało się tak skończyć
Trzecia partia, to już znakomici Dmytro Janczuk i Maksym Tonkonoh. Do tego cenne oczka dokładał Jurij Semeniuk, a od początku seta to ekipa gospodarzy wiodła prym – 7:5, 13:8. Powalczyć chciał jeszcze Yann Bohme, zaś asa dołożył Brand – 11:13. Pomysłu na grę nie miał dalej jednak Jan Zimmermann, co jedynie pogrążało Niemców. Swoich szans nie marnował natomiast Oleg Płotnicki, a po popsutej zagrywce Reicheta było 2:1 dla Ukraińców – 25:22.
Kolejna odsłona dostarczyła kibicom wielu wrażeń. Oba zespoły szły niemal łeb w łeb, bowiem nikomu na dystansie nie udało się skutecznie wypracować przewagi. Wszystko kończył duet Janczuk i Tonkonoh, odciążając resztę. Na tyłach błyszczał z kolei Jarosław Pampuszko, a wejście smoka zaliczał Jurij Semeniuk. Odpowiadał na to dalej Yann Bohme. Dobrze zagrał też Anton Brehme, ale to i tak było za mało. Sezon Niemcy spisują już na straty, a mecz padł łupem Ukraińców 3:1 – 26:24.
Ukraina – Niemcy 3:1
(25:23, 20:25, 25:22, 26:24)
Składy zespołów
Ukraina: Płotnicki (11), Synystia, Semeniuk (12), Tupczij, Kowalow (5), Szczurow (7), Pampuszko (libero) oraz Janczuk (13), Szczytkow (1), Boiko (libero), Kisiluk, Tonkonoh (21)
Niemcy: Reichert (13), Brehme (12), Brand (17), Burggraf (1), Bohme (17), Torwie (4), Graven (libero) oraz Kohn, Peter (2), Zimmermann, Krick, Mohnwinkel (2), Rohrs (1)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026


![Transfery siatkarskie [18.07]. Dni pod znakiem rozgrywających](https://siatka.org/wp-content/uploads/2025/08/52A1049-MARLENA-KOWALEWSKA-375x250.jpg)






