Ostatni dzień rywalizacji w Orleans dostarczył kibicom wiele emocji. W pierwszym meczu gospodarze podejmowali niepokonanych Japończyków. Cały mecz rozstrzygnął się dopiero po tie-breaku a dwa sety długo grane były na przewagi. Drugie spotkanie dnia nie było aż tak zacięte. Amerykanie pokonali Serbów 3:1.
Udany pościg i walka do końca
Początkowo spotkanie grane było pod dyktando Japończyków, którzy po kolejnym ataku Ishikawy odskoczyli na 10:5. Goście górowali na siatce i dystans utrzymywał się. Obie ekipy nie ustrzegły się pomyłek. W końcówce różnica punktowa zaczęła topnieć. Po nieudanym zagraniu Takahashiego na tablicy wyników pojawił się remis (19:19). Seria przy zagrywkach Duflosa Rossi sprawiła, że to gospodarze odskoczyli na 21:19. Ręki w ataku nie wstrzymywał Boyer. Po drugiej stronie siatki nie odpuszczał Ishikawa i to po jego zagraniu doszło do walki na przewagi (24:24). Japończycy długo bronili kolejnych piłek setowych, jednak ostatecznie kropkę nad i postawił blok na Miyaurze.
Od początku drugiego seta trwała wyrównana walka. Z czasem na nieznaczną przewagę wyszli Francuzi. Coraz pewniej atakował Henno (19:16). Mimo starań Ishikawy i Takahashiego Japończycy nie zdołali zniwelować strat. Huetz rozstrzygnął seta na korzyść gospodarzy. W trzecią odsłonę goście weszli z nową energią i po serii przy zagrywkach Nishimoto odskoczyli na 7:3. Nie brakowało długich wymian. Na prowadzeniu pozostawali jednak Japończycy. Mimo roszad w składach sytuacja na tablicy wyników nie zmieniała się. Decydujący punkt padł po japońskim bloku.
W czwartą partię lepiej weszli gospodarze, jednak goście szybko odwrócili wynik (9:10). Z czasem za sprawą dobrej postawy Miyaury dystans zaczął się powiększać. W decydującą fazę seta Japończycy weszli prowadząc 20:15. Przez własne błędy goście stracili niemal całą przewagę (20:21). W końcu atak Henno i blok na Takahashim dały prowadzenie Francuzom – 23:22. Po błędzie w polu zagrywki Magnina ponownie rozpoczęła się walka na przewagi (24:24). Tym razem obie ekipy miały swoje szanse a punkt na wagę przedłużenia meczu zdobył Ishikawa.
Na pełnym dystansie
Po kolejnym punktowym bloku Japończycy prowadzili 3:0. Raz za razem punktował Ishikawa, choć i jemu zdarzało się popełniać błędy. Mimo starań gospodarzy to rywale utrzymywali się na prowadzeniu. Boyer obronił pierwszą piłkę meczową, ale szybko wynik przypieczętował Takahashi.
Francja – Japonia 2:3
(30:28, 25:29, 17:25, 33:35, 12:15)
Składy zespołów:
Francja: Brizard (2), Boyer (21), Henno (24), Clevenot (6), Huetz (14), Iyegbekedo (5), Diez (libero) oraz Tizi-Oualou, Duflos Rossi (6), Gueye i Leon
Japonia: Onodera (6), Fukatsu (1), Miyaura (17), Yamauchi (1), Takahashi (19), Ishikawa (28), Yamamoto (libero) oraz Otsuka (1), Tomita, Kai, Larry (3) i Eiro
Niewykorzystane momenty Serbów
Od początku spotkanie układało się po myśli Amerykanów. Choć zdarzały się przedłużone akcje, to padały łupem reprezentacji USA. Pojedyncze zagrania Marinovicia na niewiele się zdały. Dopiero w końcówce po kontrataku Nedeljkovicia Serbowie zdobyli 10. punkt (10:21). Raz za razem swoje akcje kończył Hanes. Ostatnie punkty padły po zepsutych zagrywkach. W drugim secie Serbowie nie pozwolili Amerykanom zbudować aż tak znacznego prowadzenia. Na zagrania Andersona odpowiadali Kulpinac i Marinović. Z czasem przy zagrywkach Nedeljkovicia to Serbowie zaczęli budować przewagę. Passę rywali przerwał dopiero Ewert (18:13). Gdy długą akcję skończył Perić jego drużyna prowadziła 20:15. W serbskie szeregi zaczęły wkradać się błędy a więcej cierpliwości mieli Amerykanie i dystans stopniał (21:20). Po asie Andersona to USA prowadziło 23:22. Również ten siatkarz zdobył punkt na wagę zwycięstwa.
Trzeci set od początku układał się po myśli Serbów, którzy po zagraniu z przechodzącej piłki Marinovicia odskoczyli na 7:3. Serbowie utrzymywali skuteczność na siatce i pozostawali na prowadzeniu. Z czasem siatkarze z Serbii zaczęli popełniać coraz więcej błędów. Blok Amerykanów doprowadził do wyrównania (16:16). Od tego momentu trwała gra punkt za punkt. Chociaż po kiwce Bataka Serbowie mieli piłkę setową, nie wykorzystali jej. Dopiero nieudany atak Andersona zamknął seta. Czwarta partia to od początku pełna kontrola Amerykanów (1:5, 5:12). Zdarzały się przedłużone akcje, jednak ani przez moment Serbowie nie byli w stanie realnie zagrozić rywalom. Ostatnie punkty spotkania padły po pomyłkach obu drużyn.
Serbia – USA 1:3
(12:25, 23:25, 26:24, 17:25)
Składy zespołów:
Serbia: Marinović (16), Batak (3), Perić (15), Stefanović (3), Kulpinac (13), Nedeljković (12), Negić (libero) oraz Todorović
USA: Anderson (14), Christenson (5), Averill (8), Hanes (10), McHenry (8), Ewert (4), Shoji (libero) oraz Champlin (1), Hartke (10), Ma’a, Defalco i Knigge (1)
Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Narodów mężczyzn









