PGE Projekt Warszawa to debiutant w Final Four Ligi Mistrzów. Do tego, to właśnie warszawski zespół już może pochwalić się rekordem, bo jego trener jest najmłodszym w historii turniejów finałowych. – Dla nas jest to nagroda, że możemy tu być pierwszy raz w historii klubu. Dla mnie też jest to nagroda za pracę, jaką wykonałem. Nawet nie marzyłem o tym, żeby tu być. Może w innej roli, ale nie w takiej – powiedział Strefie Siatkówki szkoleniowiec stołecznej ekipy, Kamil Nalepka.
Najmłodszy
Kamil Nalepka to 31-letni trener, który w trakcie sezonu przejął prowadzenie PGE Projektu Warszawa. Ze swoim klubem zdobył już brązowy medal PlusLigi, a także wywalczył historyczny awans do turnieju finałowego Ligi Mistrzów. Jest on najmłodszym szkoleniowcem nie tylko w tym gronie, ale w historii Final Four.
– Czuję się zaszczycony, że mogę tu być, siedzieć koło takich trenerów jak Lorenzetti czy Winiarski. Wiem też, jaką pracę wykonali zawodnicy, klub sztab i ja, żeby tu być. Dla nas jest to nagroda, że możemy tu być pierwszy raz w historii klubu. Dla mnie też jest to nagroda za pracę, jaką wykonałem. Nawet nie marzyłem o tym, żeby tu być. Może w innej roli, ale nie w takiej – przyznał sam trener.
Starcie z gigantem
PGE Projekt Warszawa nie jest stawiany w roli faworytów półfinału. W sobotę po drugiej stronie siatki stanie wielka włoska Perugia, triumfator Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu.
– Myślę, że to może być dla nas przewaga. Przyjechaliśmy jednak tutaj ten turniej wygrać, ale też mamy świadomość, jakie zespoły są obok nas. Każdy nas stawia w pozycji underdoga, ale nam taka rola pasuje. Wiem jedno – jeśli chcemy ten turniej wygrać, to musimy wznieść się na nasze wyżyny w tym sezonie. Wiele razy udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie to zrobić. Nie mamy Bartka Bednorza, ale jest pole do popisu dla innych zawodników – podsumował szkoleniowiec warszawskiego zespołu.
Perugia jest zresztą jednym z faworytów całego turnieju, dysponuje wieloma atutami. – Na pewno będziemy się starali troszkę ograniczyć ich siłę ofensywną, ale wiemy, że to nie będzie bardzo proste. To jest też dyspozycja dnia, jeden mecz, wszystko może się zdarzyć. Ja przede wszystkim staram się skupić na naszym zespole, na tym, żeby Warszawa zagrała dobrą siatkówkę, bo to jest jedyna droga do sukcesu. Warszawa musi grać dobrze, żeby pokonać Perugię – zapowiedział Nalepka i dodał: – Przygotowani jesteśmy bardzo dobrze, mieliśmy czas na analizę taktyczną Perugii. Będziemy starali się ich zaskoczyć, ale oni pewnie nas też – skwitował.
Nowicjusze?
PGE Projekt Warszawa nie ma problemu z tym, że w turnieju finałowym traktowany jest jak kopciuszek. Dla wielu z nich to pierwszy raz. – Często nie szukam dziury w całym, skupiamy się ze sztabem na tym, co nasz zespół będzie w stanie zrobić na boisku, żeby się przeciwstawić Perugii. Dla wielu naszych zawodników to jest pierwszy raz na takiej imprezie, więc to są takie emocje, że zapychanie ich taktyką nie ma sensu – przyznał Nalepka.
Bez gwiazdy
Stołeczni od paru tygodni muszą radzić sobie bez jednej ze swoich największych gwiazd – Bartosza Bednorza. Jak podkreślił szkoleniowiec, nie indywidualności są najważniejsze.
– Nasza najmocniejsza strona to to, że jesteśmy drużyną. Oczywiście mamy liderów, ale wszystko, co wygrywaliśmy, wygrywaliśmy jako drużyna. Chcemy, żeby tak było. To, że Bartek jest kontuzjowany, to jest część sportu. Będzie z nami, przylatuje do Turynu. Cieszę się, że inni dostają szansę gry i mam nadzieję, że ją wykorzystają. Jestem przekonany, że młodzi Bartek Firszt i Bartek Gomułka dźwigną ten ciężar i zagrają dobrą siatkówkę – zapowiedział Kamil Nalepka.
Początek półfinału PGE Projekt Warszawa – Sir Sicoma Monini Perugia w sobotę o godzinie 17:00.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Final Four Ligi Mistrzów Turyn 2026









