Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Ciekawe mecze w Strzelcach Opolskich i we Wrocławiu

I liga M: Ciekawe mecze w Strzelcach Opolskich i we Wrocławiu

fot. Klaudia Piwowarczyk

W TAURON 1. Lidze w sobotę rozegrana zostanie przedostatnia kolejka w 2020 roku. Najciekawiej będzie w Strzelcach Opolskich, gdzie ZAKSA podejmie Lechię Tomaszów Mazowiecki, a także we Wrocławiu, gdzie Gwardia zmierzy się z Olimpią Sulęcin. W pozostałych spotkaniach Mickiewicz Kluczbork zagra z BKS-em VISŁA Bydgoszcz, MCKiS Jaworzno z KPS-em Siedlce, KRISPOL Września z Norwidem Częstochowa, a LUK Politechnika Lublin z Avią Świdnik.

MCKiS Jaworzno podejmie w 14. kolejce KPS Siedlce. Siedlczanie będą faworytami tego starcia, bowiem prezentują się w tym sezonie znacznie lepiej od swoich sobotnich rywali. W tabeli zajmują aktualnie 8. miejsce z dorobkiem 15 punktów i 5 zwycięstw na 11 rozegranych spotkań. Dodatkowo podejdą do meczu z MCKiS-em po ważnej, wyjazdowej wygranej z zespołem ze Świdnika 3:0. Jaworznianie natomiast mają za sobą serię porażek, w tym 1:3 w ostatniej kolejce z Exact Systems Norwidem Częstochowa. Aktualnie zajmują przedostatnie miejsce w ligowym zestawieniu z zaledwie jednym triumfem na koncie i 5 punktami. Co prawda grają ostatnio lepiej niż na początku sezonu, ale ciężko oczekiwać, że zdołają przełamać niemoc w starciu ze zdecydowanie lepiej spisującymi się siedlczanami. – Wiemy, o co gramy, gdzie jesteśmy, a gdzie możemy być. Będziemy walczyć do samego końca. Mogę to obiecać! – zapowiedział trener KPS-u Mateusz Grabda.



KRISPOL Września zmierzy się natomiast u siebie z Exact Systems Norwidem Częstochowa. Częstochowianie, którzy aktualnie zajmują 5. miejsce w tabeli, nie powinni mieć większych problemów z pokonaniem gospodarzy. Podopieczni trenera Piotra Lebiody wygrali do tej pory 8 spotkań na 12 i mają na swoim koncie 22 punkty. Wrześnianie, znajdujący się na 12. pozycji, nie radzą sobie aż tak dobrze i zwyciężyli dotychczas w zaledwie 4 meczach. Należy jednak pamiętać, że stać ich na sprawienie niespodzianki, jak chociażby w starciu z ówczesnym wiceliderem, eWinner Gwardią Wrocław, którą pokonali 3:1. Do spotkania z Norwidem podejdą jednak po dwóch porażkach z rzędu, w tym w ostatniej kolejce z AZS AGH Kraków 0:3. Co ciekawe, również przyjezdni mierzyli się ostatnio z krakowianami, których pokonali 3:2. Poza rywalizacją drużyn, interesująco zapowiada się również pojedynek atakujących, Mateusza Lindy z KRISPOLU i Tomasza Kryńskiego z Norwida, którzy są zdecydowanymi liderami swoich zespołów. Kryńskiego wspomoże z pewnością Damian Kogut, który dodatkowo jest ostoją częstochowian w przyjęciu i zarazem trzecim najlepiej przyjmującym siatkarzem w lidze.

ZAKSA Strzelce Opolskie podejmie Lechię Tomaszów Mazowiecki. Zapowiada się dość wyrównane starcie, chociaż niewielką przewagę mają strzelczanie, którzy zajmują wyższe miejsce w tabeli. Z dorobkiem 5 zwycięstw i 14 punktów plasują się oni na 10. pozycji, natomiast Lechia jest aktualnie 13 i ma na swoim koncie 3 wygrane oraz 9 “oczek”. Obie drużyny podejdą jednak do sobotniego meczu po porażkach. Mimo tego to siatkarze ZAKSY mogą być w nieco lepszych nastrojach, bowiem stoczyli wyrównaną walkę z niepokonanym liderem z Bielska-Białej i byli o krok od urwania im punktu, chociaż ostatecznie ulegli 1:3. Tomaszowianie, również w czterech setach, musieli uznać wyższość Mickiewicza Kluczbork, ale także w tym spotkaniu nie obyło się bez zaciętej rywalizacji. – Stoimy już pod ścianą. Musimy grać dobrze i wykorzystywać najważniejsze piłki. W newralgicznych momentach jesteśmy bardziej zestresowani. Musimy nauczyć się wyrzucać z głowy naszą trudną sytuację i podejmować dobre decyzje. Musimy dołożyć coś ekstra, żebyśmy zaczęli zwyciężać – powiedział trener drużyny z Tomaszowa Mazowieckiego, Bartłomiej Rebzda. Niezwykle ciekawie zapowiada się również pojedynek atakujących obu zespołów – Filip Grygiel, niekwestionowany lider ZAKSY i najlepiej punktujący siatkarz TAURON 1. Ligi, stanie twarzą w twarz z depczącym mu po piętach Mateuszem Piotrowskim z Lechii, który ma na swoim koncie tylko jedno “oczko” mniej.

Trudne zadanie czeka Mickiewicza Kluczbork, który we własnej hali zmierzy się z BKS-em VISŁA Bydgoszcz. Co prawda podopieczni trenera Mariusza Łysiaka podejdą do tego meczu po zwycięstwie 3:1 z Lechią Tomaszów Mazowiecki, jednak wcześniej ponieśli bolesną porażkę 0:3 z eWinner Gwardią Wrocław. Dodatkowo niżej plasują się w tabeli, są aktualnie na 6. pozycji z dorobkiem 7 wygranych i 20 punktów. Bydgoszczanie natomiast zajmują 3. miejsce, mając na swoim koncie zaledwie jedną porażkę i 30 “oczek”. Będą oni z pewnością bardzo zmotywowani, aby zwyciężyć, ponieważ mają za sobą przegrany dwumecz z BBTS-em Bielsko-Biała w finale Pucharu TAURON 1. Ligi. Jeżeli chodzi o ligowe zmagania, to ostatnio grali z zespołem ze Świdnika, którego nie bez problemów pokonali 3:2. – Ta porażka jednak niczego nie kończy, pozostajemy w grze o mistrzostwo, więc mamy jeszcze dziesięć minut na złość, a później odpoczynek i w sobotę kolejny mecz – powiedział po meczu z BBTS-em rozgrywający drużyny z Bydgoszczy Michał Masny.

LUK Politechnika Lublin podejmie Polski Cukier Avię Świdnik. Gospodarze nie powinni mieć problemów z pokonaniem świdniczan, którzy mają za sobą dwie porażki z rzędu, w tym ostatnio 0:3 z KPS-em Siedlce. Aktualnie zajmują 7. miejsce w tabeli z dorobkiem 6 zwycięstw na 12 meczów i 20 punktów. Lublinianie przegrali do tej pory tylko jeden mecz, są wiceliderami tabeli i tracą tylko jedno “oczko” do będących na 1. pozycji bielszczan. Do sobotniego starcia podejdą po wygranej 3:0 z BAS-em Białystok. Ważna dla postawy LUK Politechniki będzie dyspozycja rozgrywającego, Grzegorza Pająka, bardzo mądrze prowadzi grę swojej drużyny i równo dystrybuuje piłki pomiędzy swoich kolegów, a do tego jest jednym z najlepiej zagrywających zawodników w lidze (18 asów do tej pory). Ekipa ze Świdnika nie ma natomiast niekwestionowanego lidera, trener rotuje składem praktycznie w każdym meczu. – Gramy co trzy dni, więc nie da się wszystkich meczów zagrać jedną szóstką. Chłopcy nie są na to jeszcze gotowi po COVIDZIE. Nie mamy czasu na treningi ani na dobrą siłownię, grając co kilka dni. Gramy czternastką zawodników i tak będzie do końca. Chłopcy pokazali, że nie ma u nas pierwszej i drugiej szóstki, bo wszyscy walczą, nikt nie odpuszcza – powiedział szkoleniowiec Avii Witold Chwastyniak.

Wrocławianie podejmą natomiast Olimpię Sulęcin. Gospodarze będą faworytami, chociaż wciąż do końca nie wiadomo, w jakiej są formie. Po pięciu porażkach z rzędu wreszcie się przełamali i pewnie pokonali Mickiewicza Kluczbork 3:0. Przełamali się również sulęcinianie, którzy podejdą do sobotniego starcia po dwóch wygranych 3:0, w tym z Lechią Tomaszów Mazowiecki, niedawnym pogromcą Gwardii. Podopieczni trenera Krzysztofa Janczaka są jednak zdecydowanie wyżej w tabeli – zajmują aktualnie 4. miejsce z dorobkiem 8 zwycięstw i 26 punktów, podczas gdy Olimpia plasuje się na 9. pozycji i ma na swoim koncie 5 wygranych i 14 “oczek”. Smaczku temu spotkaniu dodaje fakt, że w barwach zespołu z Sulęcina gra dwóch byłych siatkarzy wrocławskiej ekipy – przyjmujący Mateusz Paszkowski oraz Maciej Naliwajko. – Fajnie by było zakończyć ten rok dwoma zwycięstwami i rozpocząć kolejny, nie myśląc już o tych pięciu porażkach z rzędu, tylko idąc do przodu – mówił z nadzieją Łukasz Lubaczewski, przyjmujący Gwardii. – Czeka nas kolejne bardzo trudne spotkanie z Olimpią Sulęcin. Ten zespół też przyjedzie walczyć i my musimy być skoncentrowani, nastawieni na ciężki mecz – dodał natomiast trener wrocławian Krzysztof Janczak.

W październiku awansem zostało rozegrane spotkanie BBTS-u Bielsko-Biała z AZS-em AGH Kraków, w którym bielszczanie triumfowali 3:1. W tej kolejce pauzuje BAS Białystok.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved