Liga japońska. Pierwsze mecze rywalizacji półfinałowej już za nami. Spokojniejszą głowę mają nie tylko gracze Suntory Sunbirds, ale również Osaki Blueton. Liderzy fazy zasadniczej wygrali swoje pierwsze spotkania 3:0.
Kto zdobędzie mistrza Japonii?
Osaka Blueton, która ostatni raz na podium mistrzostw Japonii stawała w 2024 roku, chce wrócić na szczyt. Po fazie zasadniczej zespół zajmował drugą lokatę, co dało mu bezpośredni awans do półfinałów. W nim podopieczni Tuomasa Sammelvuo trafili na JTEKT Stings. Zeszłoroczni wicemistrzowie kraju w ćwierćfinale dwukrotnie pokonali 3:0 Tokio Great Bears.
Rywalizacja w ½ finału toczy się do dwóch zwycięstw. Trzeba przyznać, że JTEKT Stings dostał mocny policzek od ekipy z Osaki. W żadnym z setów goście nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, bo rywale kontrolowali wynik od początku do końca. Cały czas Osaka Blueton starała się trzymać przynajmniej dwupunktowy dystans. W trzeciej odsłonie JTEKT Stings było najbliżej przełamania, ale nie zdołali do niego doprowadzić. Ostatecznie miejscowi wygrali 3:0 (25:19, 25:19, 25:22) i są w lepszej sytuacji przed rewanżowym spotkaniem.
Genialny Miguel Angel Lopez!
Ogromnym atutem zespołu z Osaki była defensywa. Fenomenalnie spisywał się w niej libero, Tomohiro Yamamoto. Utrzymał przyjęcie na poziomie aż w 90% pozytywnym i 60% perfekcyjnym. Zaliczył też 11 obron. W przyjęciu bardzo dobrze radził sobie także Shoma Tomita. Na 18 jego prób, siedem było perfekcyjnych, a pięć pozytywnych. Prawdziwym liderem w ofensywie dla gospodarzy był Miguel Angel Lopez. Powiedzieć, że Kubańczyk zagrał kosmiczny mecz to jak nie powiedzieć nic – zdobył 18 punktów, wszystkie atakiem, utrzymując aż 72% skuteczności. Sporo dał od siebie również Yuji Nishida. Kapitan zespołu dołożył do wyniku 17 „oczek” – 12 atakiem (50% skuteczności), aż cztery z pola serwisowego oraz jeden blokiem.
Dobra ofensywa to nie wszystko
JTEKT Stings miało graczy, którzy robili co mogli, by zmienić losy meczu. Świetnie zaprezentował się Kenya Fujinaka, który skończył 11 ataków ze skutecznością na poziomie 69% skuteczności i dołożył do tego blok. Nieźle wyglądała także ofensywna praca Stephena Boyera. Mistrz olimpijski zdobył 14 punktów w ataku (52% skuteczności) i również raz zatrzymał rywali. To było jednak za mało. Przyjezdni nie mieli tak dobrej zagrywki, jak przeciwnicy. Nie zanotowali w meczu ani jednego asa serwisowego, a popełnili 11 błędów. W elemencie przyjęcia również nie radzili sobie najlepiej.
Drugi mecz tej pary odbędzie się w niedzielę, 10 maja o godzinie 11:05. Kilka godzin wcześniej, po raz drugi w ½ finału spotkają się ze sobą Suntory Sunbirds i Wolfdogs Nagoya z Norbertem Huberem w składzie. Zaliczkę przed tym meczem mają obrońcy tytułu, bowiem pokonali zespół Polaka 3:0.
Zobacz również:
A jednak tylko rok! Bartosz Kurek pożegnał się z klubem









