Strona główna » Liga Europejska zaskoczyła na koniec! Adam Swaczyna musi myśleć co dalej

Liga Europejska zaskoczyła na koniec! Adam Swaczyna musi myśleć co dalej

inf. własna

fot. CEV

Drugi tydzień zmagań w Lidze Europejskiej siatkarzy dobiegł końca. Na finiszu parokrotnie zaiskrzyło przy siatce, a klątwa szybkich spotkań została przełamana. Wciąż niepokonani są Holendrzy, Estończycy, Finowie, Duńczycy oraz Izraelczycy. Problem ma z kolei Adam Swaczyna który nie tak wyobrażał sobie start w zawodach Austriaków.

Formalność i pod prysznic

Do końca u siebie niepokonana była Finlandia. Trzeciego dnia Skandynawom udało się utrzeć nosa Chorwatom, zwyciężając 3:0 (25:20, 32:30, 25:19). Jeden dobry set w wykonaniu gości, to zdecydowanie za mało. W pozostałych partiach zabójczy dla Chorwatów był dystans, na czym mocno skorzystała ekipa gospodarzy. Sam Ivan Zeljković nic nie mógł. Lider przyjezdnych miał naprzeciwko siebie Lukę Marttilę, który zdobył 19 punktów i miał za sobą zespół.

Kolejny rewelacyjny mecz mają za sobą Holendrzy, którzy marzą o szybkim powrocie do światowej czołówki. Po pierwszym wyrównanym secie docisnęli oni Słowaków do ściany, triumfując 3:0 (26:24, 25:20, 25:18). Trener Joel Banks może spać spokojnie, zwłaszcza widząc tak dysponowanego Sila Meijsa.

Bez seta po raz kolejny została ekipa Macedończyków, choć drużyna do końca stawiała się faworyzowanym Grekom. Jakiekolwiek starania spoczęły jednak na niczym, a rozpędzeni Grecy szybko dopięli swego, wygrywając 3:0 (25:19, 25:20, 25:23). Na miano bohaterów zapracowało trio – Alexandros Raptis – Lampros Pitakoudis – Dimitrios Mouchlias.

Ofiarą szybkiego grania na finiszu drugiego tygodnia padła także reprezentacja Węgier. Choć starano się coś ugrać, to na lepiej dysponowanych i solidniej wyszkolonych Szwajcarów nie było mocnych. Zwłaszcza pierwszy set obnażył wszelkie niedociągnięcia Węgrów, co skończyło się dla nich porażką 0:3 (16:25, 21:25, 21:25). Do końca w przełamanie wierzył Marcell Peseti, ale po drugiej stronie ręki nie zwalniał Lars Miggle, wraz z wtórującym mu Joelem Hauckiem.

Kibice mają to, co chcięli

Trzysetową klątwę przełamać udało się Portugalczykom i Łotyszom. W spotkaniu pachniało tie-breakiem, lecz siatkarze z Półwyspu Iberyjskiego do końca nie spuszczali z tonu, konsekwentnie zmierzając po komplet punktów. Końcowo zespół dopiął swego – 3:1 (25:19, 20:25, 25:23, 25:18). Rewelacyjne zawody ma za sobą Alexandre Ferreira, który punktował aż 26 razy. Kroku starał mu się dotrzymywać Andre Pereira. Po stronie Łotyszów do końca walczył Pauls Jansons, ale brakowało mu wsparcia.

Nieco dłuższy pojedynek mają za sobą Izraelczycy i Szwedzi. Zdecydowanie nominalni gospodarze mogli ten mecz zamknąć w trzech setach, ale po dwóch pewnie wygranych partiach przyszło rozluźnienie. Niemniej na potknięcia później już nie było miejsca, a mecz u tak padł ich łupem – 3:1 (25:16, 25:20, 22:25, 25:11). Bezkonkurencyjna do końca pozostała para Mark Rura oraz Mayo Liberman. Pierwszy z graczy zdobył 21 punktów, a drugi 20.

Na wysokości zadania udało się stanąć również Estończykom, choć Austriacy napsuli im mnóstwo krwi. Nie takiego meczu spodziewała się ekipa siatkarzy znad Morza Bałtyckiego. Kluczowy dla przebiegu spotkania okazał się jednak czwarty set. Doskonale odzwierciedla to rezultat końcowy, bowiem gdyby nie wygrana na tym etapie Estończyków mogło to się skończyć bardzo różnie – 3:1 (25:22, 23:25, 26:24, 25:22). Świetny mecz mają za sobą Robert Taht i Mart Tammearu, który dużo dał pobyt w PlusLidze. Drużyna trenera Adama Swaczyny miała swojego Paula Bucheggera, lecz nawet jego 28 oczek nic nie dało.

Emocje sięgały zenitu!

Gotowało się natomiast pod siatką w starciu Czechów z Duńczykami. Tutaj forma zespołów początkowo falowała, ale potem bito się na żyletki. O wygranych decydowały zaś detale… i szczęście. Nie ulega jednak wątpliwości, że Duńczycy mieli papiery na zamknięcie tego meczu w czterech setach. Co się uciecze, to się jednak nie odwlecze, a drużyna i tak zwyciężyła 3:2 (15:25, 25:20, 25:23 26:28, 15:13). Gościom przewodził Kyed Jensen, autor aż 25 punktów, któremu wtórowała para Kjerstein Madsen i Juul Larsen. Po stronie Czechów bezkonkurencyjny był Marek Sotola, który zakończył zmagania z 23 oczkami.

Pięciosetowy dreszczowiec maja za sobą też Rumuni i Hiszpanie. Mecz ten jednak nie był tak wyrównany. Jak jednej stronie szło, to druga zostawała w tyle, nie mając szans na odrobienie strat na dystansie. Końcowo lepiej wypadła Rumunia – 3:2 (25:18, 23:25, 21:25, 25:18, 15:9.). Do końca stawiał się Andres Villena, podczas gdy nie do zatrzymania był w szeregach Rumunów Alexandru Rata, który punktował aż 24 razy. Świetnie zagrał też Mircea Peta.

Zobacz również:

Tomasz Fornal zdobywał koszykarski parkiet! To kolejny jego Wielki Mecz

PlusLiga

  • Transfery siatkarskie 2026/2027 [14.06.2026]: Niedziela nie zatrzymała karuzeli

    Transfery siatkarskie 2026/2027 [14.06.2026]: Niedziela nie zatrzymała karuzeli

  • PlusLiga: Asseco Resovia potwierdziła, środkowy zostaje

    PlusLiga: Asseco Resovia potwierdziła, środkowy zostaje

  • Barkom Każany Lwów żegna obcokrajowca. Co z limitami?

    Barkom Każany Lwów żegna obcokrajowca. Co z limitami?