Strona główna » Pech Kertu Laak. Nie do zatrzymania dalej Haak, a grono finalistek już w komplecie!

Pech Kertu Laak. Nie do zatrzymania dalej Haak, a grono finalistek już w komplecie!

inf. własna

fot. CEV

Faza grupowa w Lidze Europejskiej siatkarek dobiegła końca. Z awansu cieszą się niepokonane Słowenki, Szwedki, Węgierki oraz Słowaczki. Były to ciężkie trzy tygodnie zmagań, a przed najmocniejszymi drużynami finały. Te wystartują już w sobotę – 27 czerwca. Wrażeń z pewnością nie zabraknie, zwłaszcza, że stawką nie są wyłącznie medale, ale również przepustka na mistrzostwa Europy.

Jak na faworytki przystało!

Niedziela znów należała w Lidze Europejskiej do dość jednostronnych. Dopiąć swego udało się Słowenką, które mogą cieszyć się z awansu. Przeszkodą dla nich nie były Macedonki, które w bezpośrednim starciu nie miały nic do powiedzenia. Każda kolejna partia w ich wykonaniu była gorsza, a Słowenki triumfowały przy stanie 3:0 (25:15, 25:10, 25:10). Świetnie spisała się Lorena Lorber Fijok, autorka 16 punktów, która do pomocy miała Fatoumattę Sillah.

Analogicznie – miejsce w finałach przyklepały Węgierki, które pod wodzą Alessandro Chiappini’ego rozgrywają kolejny bardzo dobry sezon. Choć momentami było gorąco, to faworytki pokazały charakterek, pokonując Kosowianki – 3:0 (25:23, 25:22, 25:22). Do końca walczyła Loresa Avdyli, ale lepsza po drugiej stronie siatki była Anett Nemeth, która punktowała 17 razy. Miała ona też u swojego boku Rekę Bozoki-Szedmak.

Najszybszy pojedynek stoczyły z kolei Słowaczki, które w 61 minut wypunktowały Gruzinki. Jak awansować do finału europejskiego cyklu, to właśnie w taki sposób. Oponentki były rozłożone na łopatki, a każdy błąd spotykał się z natychmiastową kontrom rywalek. Słowaczki wygrały 3:0 (25:8, 25:10, 25:9). Autorkami niedzielnego sukcesu były zaś Lucia Herdova i Karolina Fricova.

Trzeciego dnia nie do zdarcia były też Szwedki, pozostawiające w tyle Albanki. Dopiero spuszczenie z tonu nominalnych gościń pozwoliło Albankom przekroczyć barierę 10 punktów. Skandynawki jednak mknęły przed siebie, zamykając mecz w 65 minut wygraną 3:0 (25:8, 25:9, 25:15). Standardowo jeńców nie brała Isabelle Haak. Tym razem do głosu doszły również Maya Tabron oraz Gun Hindgren.

Brak szans niczego nie przekreślał

Choć szansy na awans do Final Four nie miały Hiszpanki, to wcale nie chciały zwalniać. Najlepszym dowodem na to jest wygrana w meczu z Islandkami – 3:0 (25:23, 25:16, 25:15). Pierwszy set okazał się dla nominalnych gospodyń szczytem. Później brakowało im mocy, ale także chęci, co automatycznie odbijało się na wynikach. Po 13 punktów zdobyła para Maria Schlegel Mosegui oraz Jessica Akamre, ale tak naprawdę mocnych ogniw w zespole nie brakowało.

Nieco dłużej pograły Estonki i Greczynki. Tym razem Kertu Laak niewiele mogła zdziałać. Choć kapitan zdobyła aż 28 punktów, to jej zespół po pierwszym wygranym secie oddał inicjatywę oponentkom. To z kolei zakończyło się wygraną siatkarek znad Morza Śródziemnego 3:1 (18:25, 25:20, 25:23, 25:20). Po stronie Greczynek prym wiodła Martha Anthouli, która punktowała 23 razy. Dobrze zagrała cała drużyna, ale sporo dobrego wniosło wejście Elpidy Tikmanidou.

Cios za ciosem wymierzały natomiast Szwajcarki, z którymi nie mogły się równać Izraelki. Różnica na dystansie była pokaźna, a kontynentalne Europejki były nie do zatrzymania, co przełożyło się na wygraną na finiszu 3:0 (25:15, 25:21, 25:17). Za sznurki pociągały natomiast Julie Lengweiler oraz Fabiana Branca.

PlusLiga