Liga Europejska siatkarek 2026 dobiegła końca. Format odświeżono, a pierwszymi triumfatorkami okazały się Szwedki. W drugim meczu Isabelle Haak i spółka pokonały Słowenki 3:2. Kolejne niesamowite zawody rozegrała natomiast klubowa koleżanka Joanny Wołosz, która w meczu o złoto zdobyła aż 28 punktów. To następny kamień milowy dla obu drużyn, które pomału pukają do drzwi Ligi Narodów.
Szwedzkiego potopu nie będzie?
Drugi finał tegorocznej Ligi Europejskiej siatkarek dostarczył równie dużo wrażeń, co pierwsza odsłona dwumeczu. Pierwszy mecz zakończył się wygraną Szwedek 3:2, które uprzednio miały po swojej stronie własną publiczność. Tym razem w roli gospodarza wystąpiły Słowenki, a oba zespoły znów starły się na pełnym dystansie.
Początek sobotniego spotkania należał do postawionych pod ścianą gospodyń, które wiedziały, że muszą iść na całość. Parę wymian wystarczyło, aby zespół odskoczył na parę oczek – 8:5. Z czasem różnica jeszcze bardziej się powiększyła, a Szwedki wyraźnie były zaskoczone takim obrotem spraw – 16:9, 21:13. Tutaj nie było już co zbierać. Inauguracja padła łupem Słowenek – 25:15. Doskonale w mecz weszła przede wszystkim mistrzyni Polski – Sasa Planinsec. Miała jednak ona do pomocy Fatoumattę Sillah oraz Masę Pucelj. Podział ról więc standardowy…
Bardzo podobnie wyglądała druga partia, która znów toczyła się pod dyktando Słowenek. Drużyna jeszcze szybciej odskoczyła, nie bacząc na to co robi Isabelle Haak – 8:3, 21:15. Skandynawki miały problem w przyjęciu, a sprowadzając wszystko do jednej zawodniczki nie miały one przebicia także w ofensywie. Gospodynie wywierały też presję na oponentkach zagrywką, co przełożyło się na 2:0 – 25:18.
Kto nie wygrywa 3:0, to przegrywa…?
Teraz nóż na gardłach miały szwedzkie siatkarki, lecz znalazły one dla siebie przestrzeń. Słowenki nie były już takie groźne. Dwa wysoko wygrane sety uśpiły ich czujność, a przekonanie, że mecz wygra się już sam przełożyło się na spadek skuteczności. Słowenki cały czas musiały gonić rezultat. Pozostawały w kontakcie, ale finisz należał do Szwedek, które zgarnęły pierwszego seta – 25:20. Na całość poszła Lorena Fijok Lorber, choć sama niewiele mogła, to i tak miała nadzieję na wygraną. Tylko w tej części 8 oczek zdobyła jednak Isabelle Haak, której kroku dotrzymywała Hanna Hellvig.

Czwarty set, to już załamanie gry gospodyń, które z czasem zalały się frustracją. Atomowe ataki siatkarek z północy Europy były niekiedy nie do obrony. Niewiele dały zmiany, a na rozpędzone gościnie nie było mocnych – 16:13, 21:15. Z początkowej przewagi nie zostało już nic, zaś drużyna zaczęła się szykować na tie-breaka – 18:25 (2:2). Sama piąta partia była wyrównana, lecz siostry Anna i Isabelle Haak i spółka nie dały za wygraną, zwyciężając 3:2 – 15:12!
Słowenia – Szwecja 2:3
(25:15, 25:18, 20:25, 18:25, 12:15)
Składy zespołów
Słowenia: Pavlović (2), Pucelj (13), Lorber (15), Sillah (11), Milosić (6), Planinsec (12), Jurić (libero) oraz Zatkovć (7), Siftar (6), Frelih, Mazej (libero), Donko
Szwecja: Andersson (4), Hindgren (12), I. Haak (28), Hellvig (9), Julevik (2), A. Haak (9), Brink (libero) oraz Tabron, Malm, Olofsson, Gustafsson
Zobacz również:
Liga Narodów. Blamaż Canarinhos! Japonki „zagrały” dla Polek?









