Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Andrzejewski: Powoli wracamy na właściwe tory

Krzysztof Andrzejewski: Powoli wracamy na właściwe tory

fot. Klaudia Piwowarczyk

Po dokładnie tygodniowej przerwie Aluron CMC Warta Zawiercie wraca do gry w PlusLidze. W trzecim z rzędu meczu we własnej hali Jurajscy Rycerze podejmą Ślepsk Malow Suwałki. – Brakuje nam ostatnio tych zwycięstw i tej naszej dobrej, równej gry, którą prezentowaliśmy przed przerwą spowodowaną koronawirusem – mówi libero zawiercian Krzysztof Andrzejewski.

Wskutek odwołania zaplanowanego na 20 listopada spotkania z Jastrzębskim Węglem siatkarze Aluronu CMC Warta Zawiercie mieli cały tydzień na spokojną pracę. Możliwość regularnego trenowania jest tym bardziej cenna, że po przerwie spowodowanej koronawirusem potrzeba czasu na powrót do optymalnej dyspozycji, a w najbliższych tygodniach będzie go brakowało, bo terminarz będzie bardzo napięty w związku z odrabianiem zaległości z października.



Czy siedmiodniowy odstęp między meczami wystarczy zawiercianom, by nawiązać do formy z początku sezonu? – Brakuje nam ostatnio tych zwycięstw i tej naszej dobrej, równej gry, którą prezentowaliśmy przed przerwą – przyznaje libero Aluronu CMC Krzysztof Andrzejewski. – Na pewno ta forma gdzieś uciekła i teraz ciężko, mozolnie pracujemy dzień po dniu, żeby ją odzyskać. Nie jest to łatwe, ale widzę, że powoli wracamy na właściwe tory. Musimy wrócić do swojej dobrej gry. Dwa ostatnie mecze to był oczywiście spadek formy i dobra gra naszych przeciwników, co złożyło się na takie wyniki, ale teraz musimy odrobić straty i mam nadzieję, że stanie się to już w najbliższym meczu  – dodaje libero, który do Zawiercia przeniósł się w 2017 roku właśnie z Suwałk, gdzie spędził wcześniej cztery lata.

Andrzejewski to tylko jeden z kilku zawodników, dla których wtorkowe spotkanie będzie okazją do sentymentów. Do Zawiercia powróci Marcin Waliński, który występował w żółto-zielonych barwach w dwóch poprzednich sezonach. We wcześniejszych latach w ekipie Jurajskich Rycerzy grali też Łukasz Kaczorowski, Paweł Filipowicz i Sebastian Warda, którzy przyłożyli cegiełkę do historycznego awansu do PlusLigi. Pamiętne baraże z AZS-em Częstochowa poprzedził triumf w dramatycznym, pięciomeczowym finale I ligi, w którym rywalem był… właśnie Ślepsk z Andrzejewskim w składzie.

Od tego czasu minęło już kilka lat i ten zespół dość znacznie się zmienił, począwszy od trenera. Z tamtego składu pozostał tylko Łukasz Rudzewicz i Kacper Gonciarz, więc nie wiem, czy moja znajomość będzie miała jakiekolwiek znaczenie – mówi libero. – Znam też oczywiście Kamila Skrzypkowskiego, który jest teraz asystentem trenera, a przede wszystkim prezesa Wojtka Winnika, z którym dzieliliśmy nawet pokój, ale za moich czasów obaj występowali jeszcze na boisku, a dziś pełnią już inne role – dodaje.

O ile pierwszoligowe starcia pamiętają już nieliczni, to zupełnie inaczej wygląda to w przypadku meczów z poprzedniego, debiutanckiego dla suwałczan sezonu w PlusLidze, bo dotyczy to aż 12 siatkarzy Ślepska (przy czym Waliński występował po drugiej stronie siatki) i pięciu w ekipie Aluronu. W Zawierciu  gospodarze wygrali wtedy w trzech setach, w Suwałkach to Ślepsk triumfował 3:1.

Ślepsk Malow to jedyny zespół PlusLigi, który ma już za sobą połowę fazy zasadniczej. W 13 spotkaniach suwałczanie wygrali siedmiokrotnie i zdobyli 20 punktów. W tabeli zajmują 4. miejsce z czteropunktową przewagą nad Jurajskimi Rycerzami, którzy jednak mają aż o 5 rozegranych meczów mniej. W ostatnią sobotę zespół trenera Andrzeja Kowala uległ w Katowicach GKS-owi 1:3.

źródło: aluroncmc.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-11-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved