Strona główna » Kevin Tillie po zdobyciu trzeciego brązu PlusLigi: Trochę słodko-gorzkie uczucie

Kevin Tillie po zdobyciu trzeciego brązu PlusLigi: Trochę słodko-gorzkie uczucie

opr. własne, plusliga.pl

fot. Aleksandra Suszek

PGE Projekt Warszawa po raz kolejny sięgnął po brąz mistrzostw Polski. To już kolejny medal w kolekcji Kevina Tillie. – Brązowy medal w PlusLidze to naprawdę świetny wynik, zwłaszcza że udało nam się to osiągnąć trzy lata z rzędu – podkreślił francuski przyjmujący w rozmowie przeprowadzonej przez redakcję plusliga.pl. Jeden z kluczowych siatkarzy drużyny z Warszawy podsumował sezon zakończony kolejnym miejscem na podium PlusLigi. Otwarcie mówił też o niedosycie i kolejnych celach klubu. Wspomniał też o swojej sytuacji w reprezentacji Francji.

Trzeci brąz z rzędu – stabilność, ale też niedosyt

PGE Projekt Warszawa po raz kolejny udowodnił, że należy do ścisłej czołówki PlusLigi. Zwycięstwo nad Asseco Resovią Rzeszów w meczu numer cztery przypieczętowało trzeci z rzędu brązowy medal, co jak podkreśla Kevin Tillie, jest dużym osiągnięciem, ale pozostawia też pewien niedosyt.

– To fajne osiągnięcie, ale jednocześnie trochę słodko-gorzkie uczucie, bo oczywiście chcieliśmy się dostać do finałów. Brązowy medal w PlusLidze to i tak naprawdę świetny wynik, zwłaszcza że udało nam się to osiągnąć trzy lata z rzędu. Widać, że nasz klub jest stabilny. Możemy grać dobrze co roku i być w pierwszej trójce co roku – zaznaczył w rozmowie przyjmujący.

Francuz zwrócił jednak uwagę, że dla drużyny z Warszawy kluczowe będzie wykonanie kolejnego kroku i w końcu awans do finału rozgrywek. – To na pewno cieszy. Teraz jednak musimy znaleźć sposób, żeby zrobić krok naprzód – dodał, jasno wskazując, że celem na kolejny sezon pozostaje walka o złoto. Teraz jednak trzeba skupić się na zbliżającym Final Four Ligi Mistrzów.

Dominacja w decydującym meczu i lekcja z Torwaru

Ostatnie spotkanie z Asseco Resovią było pokazem siły Warszawian, którzy tym razem nie pozwolili rywalom wrócić do gry, wyciągając wnioski z wcześniejszej porażki. W trzecim starciu podopieczni Kamila Nalepki wypuścili zwycięstwo z rąk, przez co nie mogli świętować kolejnego medalu przed własną publicznością.

– Byliśmy sfrustrowani po meczu w Warszawie, w którym prowadziliśmy 2:0, a potem sami pozwoliliśmy, żeby rywale się podnieśli i wyrwali nam to zwycięstwo z rąk. Tym razem skupiliśmy się mocno od pierwszej do ostatniej piłki. Nie pozwoliliśmy przeciwnikom na odrobienie strat i zagranie lepszej siatkówki. Byliśmy w stanie utrzymać równy poziom przez cały mecz – podkreślił przyjmujący Projektu.

Kevin Tillie został wybrany MVP ostatniego spotkania, jak przyznaje, kluczem do jego dobrej formy i dyspozycji jest systematyczna praca na treningach. Zapytany, czy trudno było w każdym meczu utrzymywać wysoki poziom gry, odpowiedział: – Dla mnie nie, bo wiem, że chodzi o to, żeby codziennie dobrze pracować i być gotowym na każdy mecz. Robię to już od dawna, więc wiem, co robić, żeby w takich spotkaniach być w optymalnej dyspozycji.

Życie w Polsce. „Uwielbiam Warszawę”

Francuz od lat jest związany z polską ligą i nie ukrywa, że czuje się tutaj jak w domu. W Projekcie Warszawa nieprzerwanie gra od 2022 roku, ale wcześniej miał już okazję reprezentować barwy tego klubu w sezonie 2019/2020. Warszawa stała się dla niego miejscem do życia nie tylko tego sportowego. – Uwielbiam życie i mieszkanie w Polsce. Uwielbiam Warszawę. Żyje mi się w tym mieście niesamowicie – powiedział Francuz.

Z przymrużeniem oka odniósł się do braku znajomości języka polskiego. – Wiem, że to trochę kiepsko, że nie mówię po polsku i nie uczę się polskiego. Mam jednak dwoje małych dzieci i po prostu nie mam czasu, żeby się uczyć. Powinienem był to zrobić kiedyś, jak zaczynałem grę w Polsce. Nie zrobiłem jednak tego, a teraz jest to trudne. Czasami wydaje mi się jednak, że to może zaleta, że nie mówię po polsku. Dzięki temu nie słyszę negatywnych komentarzy i mogę się lepiej skupić na grze – przyznał z uśmiechem.

Reprezentacja Francji – drzwi wciąż są otwarte

Jednym z ważniejszych wątków rozmowy była także sytuacja Kevina Tillie w kontekście reprezentacji Francji. Przyjmujący po raz kolejny nie znalazł się w kadrze na Ligę Narodów, ale nie zamyka sobie drogi powrotu. Choć na razie chce zostać przy rodzinie.

– Nie zamknąłem sobie drzwi do reprezentacji. Wydaje mi się, że to lato to dla mnie wciąż trudny moment, żeby zostawić na dłużej dzieci. Moje młodsze dziecko jest bardzo małe, więc ciężko byłoby mi wyjechać na kadrę i zostawić rodzinę na dłużej. Zobaczymy, co będzie w przyszłości. Jeśli będę jeszcze potrzebny reprezentacji, to będę w gotowości do gry – tłumaczył Francuz

Jednocześnie spokojnie patrzy na przyszłość francuskiej siatkówki. – Wygląda to faktycznie bardzo dobrze. Pojawia się wielu młodych, utalentowanych graczy i z niecierpliwością czekam, żeby zobaczyć jak będzie wyglądała gra reprezentacji Francji – stwierdził przyjmujący.

Ambicje nie kończą się na podium PlusLigi

Dla Kevina Tillie i PGE Projektu Warszawa sezon klubowy jeszcze się nie skończył. Przed zespołem udział w Final Four Ligi Mistrzów. W półfinale zmierzą się z mistrzem Włoch z Kamilem Semeniukiem w składzie. Francuz nie ukrywa, że mimo trudnego zadania, drużyna jedzie walczyć o najwyższe cele i awans do finału. Największym marzeniem jest zdobycie medalu.

– W końcu to Final Four i uważam, że wszystko może się zdarzyć. Pojedziemy do Turynu z determinacją, by spróbować wygrać i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na pewno będzie ciężko. Czeka nas rywalizacja z najlepszymi drużynami w Europie. Będziemy jednak gotowi do walki – podsumował wywiad Francuz.

Warszawianie stoją więc przed kolejnym, bardzo ważnym wyzwaniem, które może być szansą na potwierdzenie aspiracji do gry o najważniejsze trofea – nie tylko w Polsce, ale i na europejskiej scenie. To będzie ich debiut na tym etapie rozgrywek. Final Four Ligi Mistrzów odbędzie się 16-17.05 w Turynie.

Zobacz również:
PGE Projekt Warszawa szykuje hit! Włoski duet zapewni medale innego koloru?

PlusLiga