Kamil Semeniuk ma za sobą bardzo udany sezon w Perugii. Ze swoim zespołem sięgnął po złoto mistrzostw Włoch oraz Ligi Mistrzów. Teraz gwiazda jest już gotowa na rozgrywki w reprezentacji Polski.
Perugia dominatorem
Mistrzostwo Włoch, drugi z rzędu triumf w Lidze Mistrzów – to jedne z sukcesów Perugii w zakończonym kilka tygodni temu sezonie klubowym. Kamil Semeniuk nie ukrywa, że dotychczasowy przebieg kariery daje mu ogromne powody do radości. Na swoim koncie ma już cztery triumfy w Lidze Mistrzów, ale – jak sam podkreśla – apetyt rośnie w miarę jedzenia.
– Nie zamierzam się zatrzymywać. Chcę dalej kontynuować tę serię i zbierać kolejne tytuły, jeżeli tylko będzie taka okazja – deklaruje przyjmujący reprezentacji Polski. – Nie ukrywajmy, jestem naprawdę szczęściarzem, bo wygrywałem Ligę Mistrzów z fantastycznymi drużynami. To nie jest tak, że wygrałem to sam; cała ekipa przyczyniła się do tego sukcesu – wspominał Semeniuk nawiązując nie tylko do Perugii, ale także do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, z którą święcił swoje pierwsze wielkie triumfy.
Co z przyszłością w Perugii?
Wokół klubowej przyszłości Semeniuka jeszcze nie pojawia się zbyt wiele pytań, a sam zawodnik podchodzi do tematu ze stoickim spokojem. Obecnie skupia się wyłącznie na nadchodzącym sezonie w barwach włoskiego giganta, z którym ma ważny kontrakt na nadchodzące rozgrywki.
– Dla mnie najważniejszy jest ten sezon w Perugii. Kompletnie nie zaprzątam sobie głowy tym, co będzie dalej. Na pewno przyjdzie czas, aby zastanawiać się nad przyszłością. Bardzo dobrze czuję się we Włoszech, gramy o najwyższe cele i to jest świetny element motywacyjny. Startujesz co sezon z myślą, że walczysz o pełną pulę. Jeżeli pojawi się chęć ze strony klubu, bym został, i wszystko będzie zgadzało się na papierze, to razem z żoną chętnie przychylimy się do tej opcji. Na razie jednak temat jest odcięty, przed nami cały sezon i walka w reprezentacji. W sporcie różnie bywa – w moim pierwszym roku w Perugii zdobyliśmy tylko jedno trofeum i nie weszliśmy nawet do Ligi Mistrzów. Dlatego podchodzę do wszystkiego z chłodną głową – powiedział siatkarz.
@olachmielowska892 Kamil Semeniuk Pan siatkarz Fenomen 4 🥇 #CLVolleyM #siatkowka #kamilsemeniuk ♬ oryginalny dźwięk – olachmielowska
Regeneracja i powrót głodu gry
Po intensywnym sezonie klubowym Semeniuk dostał od Nikoli Grbicia miesiąc wolnego. Choć pogoda w Polsce pokrzyżowała nieco plany „dopalenia” opalenizny przywiezionej z Grecji, urlop uznaje za w pełni udany.
– Miałem czas na wszystko, na co normalnie brakuje sił i minut. Odwiedziłem rodzinę, porozmawiałem przy kawie bez zerkania na zegarek, odpaliłem grilla i skosiłem trawę. Trenowałem też w swoim indywidualnym rytmie. Pod koniec wolnego było już jednak trochę głupio siedzieć na kanapie i patrzeć, jak chłopaki walczą w Lidze Narodów. Poczułem głód siatkówki. Cieszę się, że znowu tu jestem i od pierwszego dnia z przyjemnością wykonuję polecenia sztabu. Muszę jednak mądrze dawkować wysiłek. Choć może na to nie wyglądam, mam już prawie 30 lat. Muszę słuchać swojego organizmu, bo jedno powtórzenie za dużo może kosztować pół roku przerwy. Sztab świetnie mnie kontroluje i stopuje moje zapędy – zdradził Semeniuk.
Reprezentacyjny dobrobyt i rola kapitana
Mimo licznych rotacji w składzie reprezentacji Polski, pozycja przyjmujących pozostaje stabilnym filarem drużyny. Semeniuk widzi w tym ogromną siłę polskiego zespołu, choć nie ukrywa, że rywalizacja i selekcja zawsze wiążą się z presją.
– Zawsze przyjeżdżam na kadrę ze świadomością, że czeka mnie ciężka praca i rywalizacja. Etap selekcji to stres, ale moim celem jest bycie w tej drużynie do samego końca. Mamy niesamowity zaciąg młodych zawodników. Pół żartem, pół serio – jesteśmy szczęściarzami. Na każdej pozycji mamy ogromny dobrobyt. Po igrzyskach w Paryżu miało być trzęsienie ziemi, a my wyszliśmy z tego obronną ręką, przywożąc dwa medale z wielkich imprez. Wiele reprezentacji może nam pozazdrościć tak łagodnego przejścia pokoleniowego – oceniła gwiazda polskiej kadry.
Jedną ze zmian w tym sezonie kadrowym jest brak Bartosza Kurka. Atakujący potrzebuje czasu na regenerację, a jego miejsce kapitana zajął Aleksander Śliwka, którego Semeniuk zna doskonale jeszcze z czasów wspólnej gry w Kędzierzynie-Koźlu.
– Olek jako kapitan lubi dyrygować wszystkim na boisku, u niego wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Przypomina o taktyce, podpowiada w linii przyjęcia, kto jak zagrywa i jaką strefę ma przejąć. Trzyma nas w ryzach, żebyśmy nie pajacowali, tylko skupili się na robocie. Trener narzucił nam stuprocentową koncentrację na detalach. Na najwyższym poziomie to właśnie te przysłowiowe „pierdoły” decydują o najważniejszych trofeach i potrafią odwrócić losy meczu.

Trudny turniej w Chinach
Za reprezentacją Polski już pierwszy turniej Ligi Narodów. Do Chin poleciało wielu mniej doświadczonych zawodników. Oglądając poczynania kolegów w pierwszym tygodniu Ligi Narodów, Semeniuk docenia ich wolę walki w starciu z wymagającymi rywalami. Choć reprezentacja Polski zajmuje obecnie siódme miejsce w tabeli – co zmusza do oglądania się za siebie – cel pozostaje jasny.
– Rywale nie byli łatwi, a wiele ekip już na pierwszy turniej wystawiło mocne składy. Byliśmy przyzwyczajeni, że po pierwszym turnieju plasowaliśmy się wyżej, teraz musimy gonić. Awansuje tylko siedem drużyn oraz Chiny, więc margines błędu jest niewielki. Z turnieju na turniej poprzeczka będzie szła w górę, ale wierzę, że damy radę i wywalczymy awans do turnieju finałowego – zapowiedział Kamil Semeniuk.
W przyszłym tygodniu polską kadrę czeka turniej Ligi Narodów w Gliwicach. Rywalami biało-czerwonych będzie kolejno Belgia, Turcja, Niemcy oraz Argentyna.




![Transfery siatkarskie 2026/2027 [19.06] – Libero bez zmian w dwóch gigantach PlusLigi](https://siatka.org/wp-content/uploads/2026/06/Sklejka-siatka-1200x800-53-375x250.jpg)




