27-letni Jakub Ciunajtis zadebiutował w reprezentacji Polski podczas turnieju towarzyskiego w Katowicach. Libero Indykpolu AZS Olsztyn jest najstarszym debiutantem w tym roku. – Szczerze jeszcze rok temu nie sądziłem, że coś takiego będzie realne, dlatego tym bardziej to cieszy i to jest dodatkowa motywacja do działania – powiedział Ciunajtis w rozmowie ze Strefą Siatkówki. Libero podzielił się swoimi wrażeniami po turnieju i pierwszych tygodniach spędzonych z reprezentacją Polski oraz zdradził, co uważa o trenerze Nikoli Grbiciu.
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Najstarszy tegoroczny debiutant w kadrze. Jakie wrażenia po tym turnieju?
Jakub Ciunajtis: – Tak, jestem najstarszym debiutantem w tym roku? Bardzo pozytywne. Uważam, że fajnie udało mi się zagrać te dwa spotkania. Nie czułem jakiegoś wielkiego stresu. Myślę, że dlatego, że miałem już za sobą dobry bój w PlusLidze. Zagrałem cały sezon. Uważam, że to dzięki temu mogłem spokojnie wejść w tę reprezentacyjną siatkówkę i pokazać to, co naprawdę umiem.
Nowe rozdanie
Jest to dla ciebie nowym wyzwaniem w twojej karierze?
– Na pewno jest to nowy rozdział, którego wcześniej nie miałem przyjemności otwierać. Występowanie w reprezentacji Polski jest wielką dumą i zaszczytem. Bardzo się cieszę z tego, że dostałem taką szansę i nie mam zamiaru jej zmarnować.
Lekki stres był mimo wszystko?
– Mimo wszystko zawsze jest stres, bo każdy chce się dobrze pokazać. Tylko szaleniec nie odczuwa stresu, więc taki pozytywny stres do działania jest zawsze pożądany.
Pozytywny szok
Wierzyłeś, że jeszcze taka przygoda ci się przytrafi?
– Szczerze jeszcze rok temu nie sądziłem, że coś takiego będzie realne, dlatego tym bardziej to cieszy i to jest dodatkowa motywacja do działania.
Jakub Popiwczak mówił ostatnio, że konkurencja na pozycji libero rośnie. Zgadzasz się z tym?
– Jeśli Kuba Popiwczak tak powiedział, to tym bardziej cieszy, że docenia nas tak wyśmienity i doświadczony libero.
Młodzieżowa aura
Jaki jest klimat kadry i czym się ona różni od gry w klubie?
– Na kadrze panuje bardzo fajna młodzieżowa atmosfera. Bardzo mi się to podoba, że wszyscy kibice w Polsce są teraz za nami. Nieważne, czy ludzie w trakcie sezonu kibicują Zawiercianom, Olsztynianom czy jeszcze komu innemu. Teraz wszyscy kibicują nam, nieważne jakie barwy klubowe mamy.
A jak ci się podoba porządek dnia obowiązujący na zgrupowaniu?
– Mamy tutaj naprawdę świetną menadżerkę, która ogarnia całą czarną robotę, za co bardzo jej dziękujemy. Tak naprawdę nie musimy się o nic martwić. Jeśli czegoś zapomnimy, na pewno ona to ma. Możemy spać i trenować z czystą głową.
Rozmawiałam z Maksymilianem Granicznym i powiedział, że wymieniacie się doświadczeniami i wasza relacja jest naprawdę dobra, jak ty to widzisz?
– Tak. Z Maksem od razu złapaliśmy fajny kontakt. Dzieli nas spora różnica wieku, ale mimo to potrafimy złapać wspólne fale i wymienić się doświadczeniami.
Nikola Grbić – człowiek wielu talentów
A jaki jest trener Grbić? Bardzo różni się od trenera Pińskiego?
– Trener Grbić jest bardzo charyzmatyczny. To perfekcjonista, który bardzo dużo wymaga. Każdy trener ma swoją charakterystykę, na pewno się różnią. Trener Grbić jest bardziej zamknięty w sobie i według mnie rzadziej się uśmiecha (śmiech).
Czy obserwujesz jakieś różnice w tym, że trener Pliński to Polak, a Nikola Grbić to Serb, więc obcokrajowiec? Czy można powiedzieć, że nastąpiła siatkarska globalizacja i już to nie ma znaczenia, skąd kto pochodzi?
– Bardzo fajnie to ujęłaś. Globalizacja to dobre słowo. Przez wiele lat miałem przyjemność trenować zarówno z polskimi, jak i z zagranicznymi trenerami. Jeśli zna się dobrze angielski, nie ma to różnicy, czy to jest obcokrajowiec czy Polak. Trener Grbić mówi z nami po polsku. Myślę, że jeszcze wieloma rzeczami mnie zadziwi. Zna wiele języków, bo i włoski, i angielski… To jest człowiek wielu talentów.









