Benjamin Toniutti oficjalnie zakończył karierę reprezentacyjną. Pożegnanie miało charakter uroczysty, a legendarny rozgrywający doczekał się specjalnej oprawy. Własna publiczność i szpaler pełen reprezentacyjnych kompanów – jak żegnać się, to dokładnie w taki sposób. Fanów sympatycznego Francuza należy natomiast uspokoić, rozgrywający ma coś jeszcze do udowodnienia i klubowo nie wiesza jeszcze butów na kołek.
Każda epoka ma swój koniec. W piątek karierę reprezentacyjną oficjalnie zakończył natomiast Benjamin Toniutti. Rozgrywający przez lata cieszył grą trójkolorowych kibiców, lecz kiedyś trzeba było powiedzieć pas.
36-latek w barwach narodowych debiutował już w 2006 roku, jako zdolny gracz młodego pokolenia w reprezentacjach młodzieżowych. Już wtedy zdobywał medale, wśród których warto wymienić mistrzostwo Europy U19 i U21, oraz srebro tej imprezy w kat. U21.
Tokio, a potem Paryż!
Potem na dobre rozpoczęła się jego przygoda z zespołem seniorów. Zmieniały się sztaby, zmieniały się składy, ale popularny Ben zawsze był na posterunku. Łącznie w barwach narodowych 36-latek rozegrał ponad 400 spotkań, zdobywając szereg wyróżnień indywidualnych. Wraz z kolegami wywalczył przede wszystkim dwa mistrzostwa olimpijskie – Tokio 2020/2021 oraz Paryż 2024. To właśnie impreza czterolecia w jego ojczyźnie była wymarzonym domknięciem tego przeszło 20-letniego epizodu. W jego CV znajduje się także mistrzostwo Europy z 2015 toku i parę krążków Ligi Światowej oraz jej współczesnego substytutu, a więc Ligi Narodów.
Rzec, że Toniutti, to żywa legenda to mało. Rozgrywający jednak zasłużył na wyjątkowe pożegnanie. W piątek Francja w meczu towarzyskim podejmowała Canarinhos. To właśnie wtedy – przed własną publicznością pożegnano 36-latka. Miało to miejsce w obecności rodziny oraz wszystkich zawodników, z którymi gracz zdobywał krążki olimpijskie. Grupa ta utworzyła szpaler, a zasłużonemu reprezentantowi kraju zakręciła się łezka w oku.
Turcja już czeka na nowego bohatera
Benjamin Toniutti, choć nie wystąpi już w trójkolorowej koszulce, to całkowicie nie kończy kariery. Ma on w swoim życiorysie niemal same duże marki. Po raz pierwszy wyjechał za granicę w 2013 roku, wiążąc się na dwie kampanie z włoskim CMC Ravenna. Potem była Bundesliga i VfB Frierichshafen. Przez moment pograł też w rosyjskim Zenicie Kazań.

W 2015 roku zadebiutował natomiast w TAURON Lidze (dawniej PlusLiga), reprezentując barwy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Z drużyną z opolskiego był związany do 2021 roku, po czym przeniósł się do JSW Jastrzębskiego Węgla, którego był kapitanem. Jego kadencja zakończyła się wraz z finiszem sezonu 2025/2026. Francuzowi daje to łącznie 11 sezonów w polskiej ekstraklasie, w której zagrał w aż 342 meczach, sięgając po szereg trofeów.
Teraz przed 36-latkiem nowe otwarcie. Już wkrótce założy trykot Ziraatu Bankkart Ankara, z którym ma się bić o najwyższe cele, w tym zwycięstwo w Lidze Mistrzów.
Zobacz również:
Ran Takahashi zagra w Polsce. Duży transfer i jeszcze większe ambicje?!









