W Rzeszowie na dobre rozkręca się turniej główny cyklu VW Beach Pro Tour Futures. Wszystkie pary mają już za sobą pierwsze spotkania, a w zawodach panów występują cztery biało-czerwone duety. Trzy dwójki nie sprostały zadaniu, przez co w sobotę zagrają o wszystko. Honoru gospodarzy bronią z kolei Aleksander Czachorowski i Jakub Krzemiński, którzy po ostatnim sukcesie mają apetyt na kolejne medale.
Ukraińcy zmorą gospodarzy
Początek zmagań grupowych Polaków, w przeciwieństwie do Polek, nie był tak udany. Dwie pierwsze pary dosyć szybko schodziły z piachu na minusie. W pierwszej kolejności los ten spotkał Tomasza Wołoszuka i Karola Szczepanika. Biało-czerwonym w ramach grupy D przyszło zagrać z dwójką braci z Ukrainy – Likhatskyi/Lithatskyi, którzy mają za sobą w tym sezonie nienajgorsze starty. Rola bycia faworytem odpowiadała Ukraińcom. Para od początku przejęła inicjatywę, już w pierwszych minutach narzucając Polakom własne zasady. Dobra dyspozycja oponentów w polu serwisowym nie sprzyjała odrabianiu strat, podobnie jak pojawiająca się frustracja. Pierwszy set zakończył się wygraną Ukraińców 21:15, a drugi 21:10 (2:0).
Likhatskyi/Lithatskyi (UKR) – Wołoszuk/Szczepanik (POL) 2:0
(21:15, 21:10)
Szczęście nie dopisało również drugiej parze. Maksymilian Dymczyk i Witold Witkowski swoje mecze rozgrywają w grupie C, gdzie także na start czekał ich ciężki z Ukraińcami – Datsiuk/Bublyk. To kolejna z par, która w tym sezonie stara się każdorazowo błyszczeć, i tak też było i tym razem. W żadnym z setów biało-czerwonym nie udało się nawiązać kontaktu. Znakomicie dysponowany zespół Ukraińców był nie do zdarcia, wykorzystując każde potknięcie reprezentantów Polski, przełożyło się to na szybką wygraną na inaugurację gości ze wschodu – 21:13. W drugiej odsłonie biało-czerwona dwójka chciała podjąć rękawice, ale znów dystans był dla Polaków zabójczy, zaś z pewnego zwycięstwa 2:0 cieszyła się para z Ukrainy – 25:10.
Datsiuk/Bulbyk (UKR) – Dymczyk/Witkowski (POL) 2:0
(21:13, 21:10)
Tutaj mogło być przełamanie…
Nieco dużej pograć na start mogła para Szymon Beta i Marcel Wanat, która mierzy się w grupie B. Tam z kolei Polaków czekało trzysetowe spotkanie z dwójką Węgrów – Tari/Hajos, ale zespoły popadały ze skrajności w skrajność. Początek meczu należał do biało-czerwonych. Duet świetnie odnalazł się na rzeszowskim piasku, wykorzystując niedociągnięcia oponentów. Ucieczka okazała się natomiast kluczem, a duet Beta i Wanat mógł cieszyć się z prowadzenia 1:0 – 21:15.
Tak łatwo nie było w drugiej części. Dwójka Węgrów potraktowała seta jako nowe otwarcie, a zdziwieni takim obrotem spraw reprezentanci Polski byli bezradni. Błyskawicznie był już remis 1:1 – 21:11. O losach spotkania zadecydował więc tie-break, gdzie znów moc na dystansie pokazał węgierski zespół, zwyciężając 2:1 – 15:11.
Wszystkie z trzech biało-czerwonych duetów, które przegrały swoje pierwsze spotkania grupowe w sobotę zagrają o awans w meczach ostatnich szans. Tam porażka będzie jednoznaczna z odpadnięciem z turnieju.
Tari/Hajos (HUN) – Beta/Wanat (POL) 2:1
(15:21, 21:11, 15:11)
Ostatni sukces zobowiązuje!
Nie do zatrzymania w grupie A był natomiast duet Jakub Krzemiński i Aleksander Czachorowski, który przed tygodniem wywalczył złoto w Bridlington. W Rzeszowie biało-czerwoni także celują w strefę medalową, a ich aspiracje potwierdziło już pierwsze spotkanie. Polakom przyszło się zmierzyć ze Słoweńcami – Kosenina/Bosnjak. Pierwszy set był pokazem siły biało-czerwonych, którym wychodziło niemal wszystko. Słoweńcy nie mieli nic do powiedzenia, a parę minut później było 1:0 dla gospodarzy – 21:12. Bardziej wyrównany był drugi set, gdzie liczyły się detale. Rywale długo trzymali kontakt, ale końcówka należała już do Polaków – 21:18.
Krzemiński i Czachorowski dzięki zwycięstwu w sobotę będą mieli szansę na awans z 1. miejsca, omijając 'rundę przegranych’
Czachorowski/Krzemiński (POL) – Kosenina/Bosnjak (SLO) 2:0
(21:12, 21:18)
Zobacz również:
Historyczne światowe granie na Podkarpaciu! Siatkówka plażowa zawita do Rzeszowa









