W Rzeszowie trwa turniej cyku VW Beach Pro Tour Futures. To novum na europejskiej mapie zawodów, a szansę dostało wiele biało-czerwonych par. W turnieju głównym mieliśmy cztery takie duety, z których dwa awansowały dalej. Mowa tutaj o dwójkach Beta/Wanat oraz Czachorowski/Krzemiński. Polacy o awans do ćwierćfinału powalczą w sobotę popołudniu i nie ma tu już miejsca na potknięcia.
Przygoda dobiegła już końca
Tak jak w piątek, tak i w sobotę, w pierwszej kolejności na piach wybiegła para Tomasz Wołoszuk i Karol Szczepanik. Biało-czerwony duet na start przegrał swoje spotkanie z Ukraińcami, znacznie utrudniając sobie zadanie. Niemal dobę później dwójkę czekał mecz o pozostanie w turnieju, a tym razem przyszło im zagrać z Łotyszami – Gutmanis/Benjavs T. Od początku było jasnym, że łatwo w spotkaniu nie będzie. Para gospodarzy robiła co mogła, ale na dystansie parę oczek udało się urwać rywalom, co przełożyło się na ich prowadzenie w meczu 1:0 – 21:19. Duet z Łotwy, niesiony sukcesem na otwarcie, zdołał pójść za ciosem. Ekipa na dobre rozkręciła się w ataku, dodatkowo wykorzystując błędy Polaków. Za moment było już 2:0 dla gości – 21:14, a z turniejem głównym pożegnała się właśnie pierwsza biało-czerwona para.
Wołoszuk/Szczepanik (POL) – Gutmanis/Benjavs T. (LAT) 0:2
(19:21, 14:21)
Na etapie fazy grupowej z Rzeszowem żegnają się też Maksymilian Dymczyk i Witold Witkowski. Ta dwójka również w pierwszym meczu musiała uznać wyższość Ukraińców, a w drugim wcale los nie był dla nich bardziej łaskawy. Zmorą biało-czerwonych na Podkarpaciu są sąsiedzi ze wschodu i tym razem także naprzeciwko gospodarzy stanęła para Ukraińców – Kozii/Nahornyi. Było to jednostronne spotkanie, gdzie Polakom ani przez moment nie udało się zagrozić przyjezdnym. Duet nie mógł sobie poradzić sobie w przyjęciu, nie reagując również na ataki świetnie dysponowanych oponentów. Oba sety zakończyły się wygraną Ukraińców do 14, i to oni kontynuują przygodę z rzeszowskim turniejem.
Dymczyk/Witkowski (POL) – Kozii/Nahornyi (UKR) 0:2
(14:21, 14:21)
Bracia im nie straszni
Po wyczekane przełamanie sięgnęła z kolei para Szymon Beta i Marcel Wanat, którzy mają za sobą trzysetowy pojedynek z Węgrami. Mecz otwarcia w ich wykonaniu obfitował w skrajności, podczas gdy tutaj nie było już marginesu błędu. W meczu o wszystko na Polaków czekała dwójka Namibijczyków – Krafft/Krafft. Braciom chęci nie można odmówić, lecz nad swoimi umiejętnościami muszą oni jeszcze popracować. Różnica była widoczna już w pierwszym secie, kiedy reprezentantom Polski udawało się punktować seriami. To z kolei dało im wygraną do 15 i prowadzenie 1:0. Druga partia, to jeszcze większa dominacja biało-czerwonych. Rywale nie mieli nic do powiedzenia, a częste błędy nie sprzyjały odrabianiu strat – 10:21.
Tym samym Beta i Wanat pozostają w grze. Polacy kończą fazę grupową z bilansem 1 wygranej i 1 porażki, awansując do rundy 12.
Beta/Wanat (POL) – Krafft/Krafft (NAM) 2:0
(21:15, 21:10)
Nieszczęśni Łotysze…
Formy z pierwszego meczu nie podtrzymała natomiast dwójka Aleksander Czachorowski i Jakub Krzemiński, która w Rzeszowie chce się bić o kolejne medale. Biało-czerwoni mieli szansę na awans z 1. miejsca, tak się jednak nie stało, a ich pogromcami okazała się para Łotyszów – Puskundzis/Liepa. Śmiało można tutaj zaryzykować stwierdzeniem, że o losach meczu zadecydowała pierwsza odsłona, która nie poszła po myśli gospodarzy. Polska para w kluczowym momencie zagapiła się, za to przewagę wypracował sobie drugi z zespołów, wysuwając się na prowadzenie 1:0 – 21:16. Biało-czerwoni mieli zamiar zejść z piasku, zresetować się i wrócić z czystymi głowami. To im się udało, drugi set wyglądał już lepiej, ale spotkanie i tak padło łupem Łotyszów – 21:19.
Nie zmienia to jednak faktu, że podobnie jak Beta i Wanat, tak Czachorowski i Krzemiński, zagrają w rundzie 12. Mecze te zostaną rozegrane w sobotę popołudniu, a ich stawką będzie awans do ćwierćfinału.
Czachorowski/Krzemiński (POL) – Paskundzis/Liepa (LTA) 0:2
(16:21, 19:21)
Zobacz również:
Historyczne światowe granie na Podkarpaciu! Siatkówka plażowa zawita do Rzeszowa









