Turniej kobiet Beach Pro Tour Futures Kraków dobiegł końca. Niedziela upłynęła pod znakiem finałów, w których zabrakło biało-czerwonych akcentów. Same mecze 1/2 były jednak gwarancją dużych emocji. Końcowo w stolicy Małopolski najmocniejsze okazały się Włoszki – Tega/Mattavelli, które w ćwierćfinale wyrzuciły z gry ostatnią polską parę.
Gościnność gospodyń
Niedziela kończy turniej kobiet Beach Pro Tour Futures Kraków. W zawodach nie najlepiej spisały się reprezentantki Polski, których zabrakło w strefie medalowej. Już w eliminacjach z turniejem pożegnały się dwa duety. W drabince głównej jednak zagrały cztery inne pary. Najszybciej z Krakowem rozstały się Katarzyna Kropidłowska i Marta Łodej, które w tym zestawieniu wracają do gry po macierzyńskim Kropidłowskiej. Biało-czerwone ze stolicą Małopolski miały dobre wspomnienia, lecz tym razem nie poszło po ich myśli, a para nie wyszła z grupy.
W rundzie 12 znalazły się więc trzy kolejne pary, a na tym etapie doszło do polsko-polskiego starcia. Naprzeciwko siebie stanęły wówczas Julia Kielak i Zuzanna Kudlik, oraz Zuzanna Rapczyńska i Zuzanna Przybyszewska. Pierwszy z duetów świetnie rozpoczął turniej, będąc faworytem. Drugie reprezentantki gospodarzy z kolei wygrały mecz o wszystko, meldując się w następnym etapie. Po zaciętej walce górą okazały się Kielak i Kudlik, które tym samym awansowały do ćwierćfinału zawodów. Los Rapczyńskiej i Przybyszewskiej podzieliły natomiast Justyna Tomala i Aleksandra Zdon, które w rundzie przegranych uległy Szwajcarkom – Bossart/Abbuhl.

1/4 to już nie przelewki i przekonały się o tym dobitnie biało-czerwone, mierząc się z Włoszkami – Tega/Mattavelli. Świetnie dysponowane siatkarki z południa Europy od początku stawiane były w roli faworytek do podium, a presja zdawała się mieć na nie dobry wpływ. Najbardziej szkoda w tym pierwszego seta, gdyż reprezentantki Polski przegrały inaugurację 23:25. W drugim secie nie dały już rady kondycyjnie, przez co z wygranej cieszyły się gościnie, celujące od tej pory w złoto – 21:16 (2:0).
Półfinałowe emocje
Po sobotnich trudach najlepsza czwórka mogła skupić się już na finałach. Blok tych pojedynków otworzyła potyczka Włoszek – Tega/Mattavelli, z Czeszkami – Pospisilova/Honzovicova. O klasie duetu z nad Morza Śródziemnomorskiego przekonały się już Kielak i Kudlik, a łatwej przeprawy nie miały z nimi także Czeszki, którym został bój o brąz.
Obie pary dały z siebie wszystko, a o wygranych decydowały dosłownie detale. Choć każda ze stron miała swoje mocne strony, to skuteczność w ataku pomogła Włoszkom w decydującym momencie objąć prowadzenie, zwyciężając – 21:19 (1:1). Nie mające nic do stracenia Czeszki poszły na całość. Dwójce udało się wykorzystać parę błędów oponentek i już było 1:1 – 21:18. Sam tie-break należał do Włoszek – 15:13, które w Krakowie stanęły przed szansą sięgnięcia po złoto.
Tega/Mattavelli (ITA) – Pospisilova/Honzovicova (CZE) 2:1
(21:19, 18:21, 15:13)
Emocji nie zabrakło także w drugim meczu 1/2. To właśnie tutaj doszło do bezpośredniego starcia Holenderek – Sonneville/Radstake, i Litwinek – Kvedaraite/Saule. Obie pary znane są ze swojej dokładności, co także było widoczne w tym spotkaniu. Mimo grania na żyletki mecz udało się zamknąć w dwóch setach. Minimalnie lepiej wyglądały natomiast Litwinki. Drużyna znakomicie grała w obronie, a wywieranie presji nie dało Holenderką kontroli nad wydarzeniami na boisku. Drugimi finalistkami wobec tych wydarzeń zostały Litwinki. Pomarańczowym natomiast pozostała gra o brąz.

Sonneville/Radstake (NED) – Kvedaraite/Saule (LTU) 0:2
(21:23, 19:21)
Podium jest już znane!
Najszybciej na piasku ponownie pojawiły się Czeszki i Holenderki, które między sobą miały rozstrzygnąć, która z par zostanie z niczym, a która stanie na najniższym stopniu podium. Tutaj niespodziewanie doszło do bardzo jednostronnego pojedynku. Pomarańczowe całkiem opadły z sił, a spora liczba pomyłek po ich stronie nie napawała optymizmem. Rodząca się zaś frustracja, nie pozwalała na gonienie strat, co dobitnie wykorzystały Czeszki. Sąsiadki Polek były tymi skuteczniejszymi, a ponadto po wygranej w pierwszym secie do 14 poszły za ciosem, mimo, iż oponentki starały im się jeszcze postawić.
Pospisilova/Honzovicova (CZE) – Sonneville/Radstake (NED) 2:0
(21:14, 21:18)

Całe zawody domknął finał, gdzie w fantastycznym stylu zameldowały się Litwinki, oraz Włoszki, którym po wyrzuceniu z turnieju ostatniej z biało-czerwonych par mocno wyczyściła się drabinka. Choć krakowscy kibice mieli nadzieję na długi i wyczerpujący pojedynek, to tak się nie stało. Faworytki były jedne, a mecz udało się zamknąć w dwóch setach. Różnica była widoczna na każdej płaszczyźnie. Konsekwentne i skupione na sobie Włoszki wykorzystywały każde niedociągnięcie rywalek. Te z kolei nie potrafiły zdobywać punktów przy własnym serwisie, a dystans dla Litwinek okazał się zabójczy. Pierwszy set padł łupem siatkarek z południa Starego Kontynentu do 17, a drugi do 16.
Tega/Mattavelli (ITA) – Kvedaraite/Saule (LTU) 2:0
(21:17, 21:16)
Zobacz również:
Polscy siatkarze plażowi w walce o medale. “Nastawiliśmy się bojowo”









