Katarzyna Kropidłowska, znana lepiej pod nazwiskiem Kociołem, wieloletnia reprezentantka Polski wróciła do gry po prawie dwuletniej przerwie. W tym czasie została mamą, ale nie zapomniała o siatkówce plażowej. Teraz wraca, a VW Beach Pro Tour Futures Kraków Małopolska 2026 by Galeria Krakowska będzie jej pierwszym międzynarodowym występem po urodzeniu córeczki. – Nasz cel to na pewno dobrze się bawić na boisku, czerpać jak najwięcej radości z każdej akcji – zdradziła przed turniejem.
Niespodzianka goni niespodziankę
Kasiu, wracasz do gry na międzynarodowym piasku po prawie dwóch latach przerwy. Co ważne, wracasz ważnym dla ciebie wydarzeniu. Twoja rodzina się powiększyła. Tak jak we wrześniu 2024 roku zaskoczyłaś polskie środowisko siatkówki plażowej, ogłaszając zakończenie kariery po niesamowitych 14 latach, teraz ponownie zaskakujesz – powrotem. Co skłoniło cię do przerwania siatkarskiej emerytury?
Katarzyna Kropidłowska: Wszystko się zgadza. Zakończyłam karierę w 2024 właśnie z powodu planów związanych z powiększeniem rodziny. Niecałe siedem miesięcy temu urodziłam Jagódkę i totalnie nie przypuszczałabym, że w tym sezonie pobiegam po piasku. Do wzięcia udziału w rozgrywkach namówiła mnie Marta Łodej, która w grudniu zakończyła przygodę z reprezentacją Polski, żeby skupić się bardziej na życiu zawodowym, poza sportowym. Marta pytała się mnie kilka razy, czy chcę z nią zagrać nadchodzący sezon, ale odmawiałam, tłumacząc się, że przy dziecku ciężko coś zaplanować itd. Jednak pod koniec grudnia zaczęłam treningi przeznaczone dla kobiet po porodzie i stwierdziłam, że w sumie czuję się dobrze i może za kilka miesięcy będę gotowa zagrać na plaży i przy okazji czerpać z tego radość, więc przyjęłam propozycję Marty (szeroki uśmiech). Duży wpływ na decyzję miało też wsparcie mojego męża, który będzie jeździł z nami na większość turniejów.
Jak wygląda twoja obecna rzeczywistość sportowa? Musisz ją dzielić z byciem mamą. Jak się w tym odnajdujesz?
– Obecnie to jest raczej rzeczywistość macierzyńska z małym dodatkiem sportu (śmiech). Kiedy Jagoda śpi albo bawi się sama – co coraz rzadziej się zdarza, bo najfajniej bawi się z rodzicami – to wykorzystuję to na krótki trening w domu lub biorę piłkę i idę do parku poodbijać sama ze sobą. Czasami po powrocie męża z pracy udaje mi się załapać na jakiś normalny trening na piasku. W dużej mierze jest to jednak trenowanie w domu lub na pobliskim boisku do plażówki. Zdarza się też, że Jagoda jest moim słodkim ciężarkiem w trakcie ćwiczeń (uśmiech). Trzeba sobie jakoś radzić, a ja uwielbiam być mamą, więc czerpię z tego kombinowania dużą przyjemność.
Szlify po przerwie
W rozpoczynającym się sezonie plażowym połączysz siły z Martą Łodej. Przez dwa sezony występowałyście razem na arenie polskiej oraz międzynarodowej. Wspólnie sięgałyście już po medale. Jak układa się wasza współpraca po dłuższej przerwie?
– Udało nam się zrobić z Martą dosłownie 2-3 wspólne treningi przed poprzednim turniejem. Przed turniejem w Krakowie zrobimy tylko jeden. Ale prawda jest taka, że jak się już ze sobą grało, to zdecydowanie łatwiej jest dogadać się na boisku. Po przerwie dogrywałyśmy swoje wystawy, ustawienia itp. w trakcie meczów w Sulejowie podczas Orlen Beach Volley Tour. Z punktu na punkt było coraz lepiej.
Międzynarodowa stawka
W pierwszy weekend czerwca rozpocznie się Beach Pro Tour Futures Kraków Małopolska 2026 by Galeria Krakowska. Razem z Martą Łodej wystąpicie w turnieju głównym. Marta miała już szansę zaprezentować się krakowskiej publiczności w poprzednich edycjach. Dla ciebie będzie to pierwszy występ na tej imprezie i pierwszy międzynarodowy turniej po przerwie. Jakie emocje towarzyszą ci w związku z tym?
– Cieszę się, że mogę w końcu zagrać w międzynarodowym turnieju w Krakowie. A jeszcze fajniej, że to będzie mój pierwszy turniej międzynarodowy po długiej przerwie. Grałam tu bodajże trzy raz w mistrzostwach Polski (na Wandzie Kraków) i zdobyłam dwa medale – srebro i złoto. Także z Krakowem mam bardzo dobre wspomnienia i jadę na turniej z pozytywnym nastawieniem.
W turnieju Beach Pro Tour Futures Kraków Małopolska 2026 by Galeria Krakowska obejrzymy duety z całego świata. Podobnie jak w poprzednich latach zapowiada się zacięta rywalizacja. Czy razem z Marta Łodej macie wyznaczony cel lub plan minimum na krakowski turniej?
– Nasz cel to na pewno dobrze się bawić na boisku, czerpać jak najwięcej radości z każdej akcji. A jeśli chodzi o rankingowy cel, to będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce. Ćwierćfinał byłby super, a najlepszą czwórka świetnym wejściem w sezon. Jednak najważniejsze to skupiać się na każdym meczu po kolei.
Zobacz również:
Błysk Kielak i Kudlik. Po słabym otwarciu, polska para otarła się o medale









