Strona główna » Brak medalu w Rzeszowie nadal boli. –  Zaprezentowaliśmy tę naszą dużo gorszą stronę

Brak medalu w Rzeszowie nadal boli. –  Zaprezentowaliśmy tę naszą dużo gorszą stronę

plusliga.pl

fot. Klaudia Piwowarczyk

Sezon PlusLigi dobiega końca wielkimi krokami. Rozegrano już wszystkie spotkania, pozostaje jedynie oczekiwanie na wielki mecz finałowy o tytuł Mistrza Polski. W tej rywalizacji nie znalazła się jednak Asseco Resovia Rzeszów, która finalnie przegrała również swoje mecze o brąz. Sezon tym samym zakończyli pod podium, pomimo znacznie większych aspiracji – Nie zrealizowaliśmy żadnego celu – komentuje po zakończeniu rywalizacji Artur Szalpuk w rozmowie z ligowymi mediami.

Wielkie plany

Asseco Resovia Rzeszów od lat pozostaje jednym z silniejszych klubów w PlusLidze, z dużymi możliwościami finansowymi, mocnymi nazwiskami i planami na dominację. W ostatnich latach ciągle czegoś jednak brakuje, a skrupulatnie budowana silna drużyna, nie sprawdza się w najważniejszych momentach sezonu. Nie inaczej zakończyła się tegoroczna rywalizacja w PlusLidze, gdzie Rzeszowianie ostatecznie ulegli Projektowi Warszawa.Faktycznie, gdy nadszedł ten czas, najważniejsze mecze, no to była ta nasza gorsza strona, którą i tak wcześniej byliśmy w stanie pokazywać. Chodzi mi o to, że cały sezon falowaliśmy, ale naprawdę mieliśmy dobre momenty i graliśmy bardzo fajnie. Mam wrażenie, że gdzieś tam w ostatnim czasie to wszystko zgubiliśmy. Tak jak wspomniałem zaprezentowaliśmy tę naszą dużo gorszą stronę. – skomentował sytuację klubu dla serwisu plusliga.pl Artur Szalpuk.

Sezon niezły, ale efekty niesatysfakcjonujące. Klub z Podkarpacia nie zapisał w tym sezonie na swoim koncie żadnego nowego medalu – również w TAURON Pucharze Polski oraz w Lidze Mistrzów. Nie takie założenia prezentowano na start sezonu, a zawodnicy jasno określają swoją porażkę – Nie zrealizowaliśmy żadnego celu, nie zdobyliśmy medalu. W przyszłym sezonie nie będziemy grali w Lidze Mistrzów. Ten klub jest budowany na takie cele, więc patrząc na to, nie spełniliśmy zadania. To było 6-7 miesięcy ciężkiej pracy. Były lepsze momenty, były gorsze. Ta końcówka niestety gorsza, więc ciężko na ten moment spojrzeć pozytywnie lub mówić, że wyciągamy pozytywy i zabieramy ze sobą. Osobiście nie jestem zadowolony. Ciężko jest mi być zadowolonym. – mówi przyjmujący.

Było blisko, była szansa

Porażka w walce o medal przynosi nie tylko rozczarowanie, ale i czas na wnioski i obserwacje. Wiele elementów w drużynie z Rzeszowa w ostatnich spotkaniach zwyczajnie nie działało. Nie takiej dyspozycji oczekiwał klub i kibice, a zadowalające wyniki w fazie zasadniczej dawały tym większy apetyt na sukces. – Ta końcówka trochę przykrywa wszystko. Szkoda, bo naprawdę to jest ciężka praca, jaką wkładasz i fajnie jest ją zakończyć nawet tym brązowym medalem. Wiem to z poprzednich dwóch lat. Zresztą nie mnie oceniać siebie. Jakoś ciężko teraz to tak płynnie i na gorąco wyjaśnić. Mam swoje myśli, ale nie chcę się niektórymi po prostu dzielić. – podsumował swoją sytuację Szalpuk.

Brak zaufania?

Przyjmujący w grze o medal nie miał jednak zbyt wielu szans na pomoc drużynie – najpierw pojawiły się niewielkie problemy zdrowotne, a w ostatnim spotkaniu wydawał się być wygaszony i celowo nie eksploatowany przy wielu akcjach. Strategia nie przyniosła jednak pożądanego rezultatu. – Nie wiem skąd taka mała ilość piłek do mnie. W pierwszym meczu pojawiły się skurcze mięśni, ale w czwartym meczu byłem w 100 procentach gotowy do grania. Nie chcę też za dużo mówić, bo na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Nie wiem co mam powiedzieć. Generalnie czuję się dobrze w ataku, uważam, że to jest mój największy atut. Lubię atakować. Więcej nie będę mówił, bo w takich momentach łatwo jest powiedzieć coś, czego później będzie się żałowało. – podsumował doświadczony przyjmujący. Teraz przed wszystkimi klubami PlusLigi czas na dopinanie transferów i ponowne budowanie silnej drużyny. Być może to właśnie najbliższe ruchy klubu z Podkarpacia pozwolą mu powrócić do pełnej świetności i w sezonie 2026/27 zawalczyć ponownie o tytuł Mistrza Polski.

Zobacz również:
Historyczne złoto czy obrona tytułu?

PlusLiga