BOGDANKA LUK Lublin po raz drugi czy Aluron CMC Warta Zawiercie po raz pierwszy? Choć w finale PlusLigi oglądaliśmy już cztery mecze, to jak się okazuje nie mają one już żadnego znaczenia. O losie mistrzowskiego tytułu zadecyduje tak naprawdę jedno, ostatnie, piąte spotkanie.
Pierwsza taka sytuacja od 13 lat
Patrząc na składy Aluronu CMC Warty Zawiercie oraz BOGDANKI LUK Lublin fakt, to te dwa zespoły rywalizują w finale nie jest rzecz jasna zaskoczeniem. Nie jest niespodzianką także to, że ten finał ma tak zacięty przebieg. W tej rywalizacji pod ścianą były oba zespoły, ostatnio z tarapatów wyszli zawiercianie. Po raz pierwszy od 13 lat mamy sytuację, że o losie mistrzowskiego tytułu zadecyduje piąty mecz. W sezonie 2012/2013 na pełnym dystansie walczyły o złoto Asseco Resovia Rzeszów, oraz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Pomijając oczywiście sezony, gdzie finał był rozgrywany w innym systemie niż walka do trzech zwycięstw, czy to na zasadzie dwumeczu jak w Lidze Mistrzów, czy rywalizacji tylko do dwóch wygranych.
Element zaskoczenia na tym poziomie? Trudna sprawa
W decydującym meczu o złoty medal rolę gospodarza pełnił będzie zespół Michała Winiarskiego. Wydaje się jednak, że to sytuacja bez znaczenia. W tym finale dwa pierwsze mecze zakończyły się wygraną gospodarzy, Aluronu CMC w Sosnowcu i BOGDANKA LUK Lublin u siebie. Dwa kolejne mecze padły jednak łupem gości, najpierw Lublinian, a potem Zawiercian.
Czy oba zespoły są w takim razie jeszcze w stanie czymś jeszcze siebie zaskoczyć? Wydaje się, że patrząc na to ile razy zagrały one między sobą pod względem taktycznym, obie drużyny znają się znakomicie.
Mental, a może dyspozycja dnia?
Jednym z ważnych aspektów rywalizacji sportowej jest mental. Stawka spotkania będzie oczywiście ogromna, a wiąże się to z dużymi emocjami. Olbrzymie znaczenie odegra więc to, który zespół szybciej odnajdzie spokój.
Innym czynnikiem będzie też rzecz jasna często podkreślana dyspozycja dnia. W przypadku, gdy mierzą się dwa tak wyrównane zespoły, niebagatelne znaczenie będzie miało to, który lepiej będzie wykonywał poszczególne elementy siatkarskiego rzemiosła. Nie bez znaczenia pozostaje też kwestia indywidualności, a tych w obu zespołach nie brakuje.
Indywidualności dadzą złoto?
Oczywistą sprawą jest, że w obu zespołach nie brakuje graczy dysponujących niesamowitą jakością sportową i to oni mogą odegrać niebagatelną rolę. Takie mecze, jak ten niedzielny, są chociażby idealne dla Wilfredo Leona, który wydaje się im większa stawka, tym czuje się lepiej na boisku. Po drugiej stronie siatki z kolei w czwartym meczu brylował Bartłomiej Bołądź. Wystarczy wspomnieć także o takich zawodnikach jak Mateusz Malinowski czy Aleks Grozdanow po stronie BOGDANKI, oraz Aaronie Russelu, Mateuszu Bieńku czy Bartoszu Kwolku ze strony „Jurajskich Rycerzy”. Każdy z nich jest w stanie przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny.
Zmiennicy też mają znaczenie
Po obu stronach siatki są także zmiennicy, którzy mogą wejść w razie kłopotów. W tych finałach co prawda trenerzy rzadko w większym wymiarze rotują składami, ale na przykład zespół z Zawiercia ratował już Patryk Łaba, na środku jest też w obwodzie Miłosz Zniszczoł, czy na ataku Kyle Ensing. BOGDANKA ma w swoich szeregach Kewina Sasaka, który wprawdzie dopiero wraca po kontuzji do swojej dyspozycji, ale jego jakość jest powszechnie znana. Stephane Antiga może też skorzystać z Hillira Henno jak to zrobił w pierwszym meczu.
Dla kogo festa?
W tej rywalizacji faworyta piątego meczu trudno wskazać. Szanse wydają się rozkładać po połowie. Pewne jest to, że albo będziemy świadkami historycznego złota dla Aluronu CMC Warty Zawiercie, albo obrony tytułu przez BOGDANKĘ LUK Lublin. Początek niedzielnego meczu o 14:45.









