Serbia przegrała w tie-breaku z Bułgarią podczas turnieju towarzyskiego w Katowicach. Jednak dla trenera Gheorghe Cretu wynik nie był najistotniejszy. – Niektórzy z siatkarzy nigdy nie grali reprezentacji. Muszą zrozumieć, jak to jest, gdy się wygrywa lub przegrywa, nauczyć się pewnych boiskowych zachowań i gry pod presją. Gdybym nie dawał im szansy poczuć boiska i krwi, jak mieliby się nauczyć czegoś nowego? – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki trener Cretu.
Ciężar koszulki
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Czy jest pan bardzo rozczarowany wynikiem meczu?
Gheorghe Cretu: – Jesteśmy w okresie przygotowawczym. Jeśli skupiałbym się wyłącznie na wyniku, robiłbym więcej zmian. Wtedy mecz przypominałby bardziej grę w hokeja. A nie po to tu jesteśmy. Mam szesnastu zawodników i wszyscy muszą wystąpić w każdym meczu. Zdecydowaliśmy się grać w ten sposób. Niektórzy z siatkarzy nigdy nie grali reprezentacji. Muszą zrozumieć, jak to jest, gdy się wygrywa lub przegrywa, nauczyć się pewnych boiskowych zachowań i gry pod presją. Gdybym nie dawał im szansy poczuć boiska i krwi, jak mieliby się nauczyć czegoś nowego?
Moi podopieczni wiedzą, że to jest ich moment, który muszą wykorzystać. Muszą cierpieć, bo gdy te gorsze momenty przetrwają, zobaczą same korzyści. W czwartym secie ja nawet nie wziąłem czasu, bo chciałem, by gracze sami rozwiązali problem. Noszenie koszulki reprezentacji Serbii wcale nie jest takie łatwe. Oni czują ciężar historii tej reprezentacji i jej wielkich osiągnięć na swoich barkach.
Myśl szkoleniowa
Czy pana zawodnicy spełnili plan meczu?
– Generalnie tak. W drużynie mamy wiele nowych twarzy. Ci zawodnicy nie grali z nami w poprzednim sezonie. To zajmuje czas, żeby zrozumieć moją filozofię siatkówki. Inni zawodnicy – mam na myśli tych, którzy grali w pierwszym meczu – występowali w reprezentacji już w poprzednim roku. Oni udowodnili, że rozumieją już tę filozofię.
Wymagajacy kibic
Jak ważny jest ten turniej towarzyski dla pana drużyny? To dobry sprawdzian?
– Po pierwsze i najważniejsze jest to ważny turniej, bo gramy w Polsce. Czuć pozytywną presję, bo trzeba się pokazać na odpowiednim poziomie. Wszyscy zawodnicy wiedzą, że kibice w Polsce są bardzo wymagający i patrzą na siatkówkę zupełnie inaczej niż gdziekolwiek na świecie. To sport, o którym się mówi. Z tego też względu każdy chce dać z siebie więcej i pokazać się z jak najlepszej strony. Polska to najlepsze miejsce, by nauczyć się zachowań, o których wspomniałem wcześniej.
Cieszy pana powrót do Polski?
– Bardzo cieszę się z tego, że jestem w Polsce. Wielu przyjaciół postanowiło mnie odwiedzić. Staram się każdemu poświęcić choć chwilę, by się przywitać i krótko porozmawiać. Są to bardzo miłe spotkania.
W turnieju bierze udział Bułgaria, z którą zmierzycie się w pierwszym tygodniu Ligi Narodów. Poza tym waszymi rywalami będą Argentyna, Belgia i Brazylia. Który z nich jest według pana najtrudniejszy?
– Pierwszy, Argentyna (śmiech).
Nie Brazylia, która jest gospodarzem tego turnieju?
– Tak, ale pierwszy mecz na jakimkolwiek turnieju jest zawsze najtrudniejszy.
Zobacz więcej: Gdzie i o której obejrzeć Polska – Bułgaria?









