Silesia Cup 2026 jest już na półmetku, a turniej przeniósł się z Sosnowca do Katowic. Po piątkowym starciu Serbów i Bułgarów wciąż niewiele wiadomo. Po emocjonującej walce 3:2 wygrała drużyna wicemistrzów globu. Teraz pora na Polaków, którzy mają nadzieję przełamać się po ostatniej porażce z Serbami.
Oko za oko, ząb za ząb!
Po przenosinach z Sosnowca do Katowic, jako pierwsi o punkty w turnieju Silesia Cup 2026 powalczyć mieli Serbowie i Bułgarzy. W meczu nie mogło być za łatwo, a starcie z partnerami z regionu dla wicemistrzów globu było prawdziwym sprawdzianem. Już w pierwszych minutach Serbowie rzucili się do ucieczki, odskakując na parę oczek – 8:6. Z czasem różnica jedynie wzrosła – 16:12, lecz na finiszu mogło być różnie. Podopieczni Gianlorenzo Blengini’ego zdołali szarpnąć, łapiąc kontakt 22:21. To jednak nie wystarczyło, a pierwsza partia padła łupem Serbów – 26:24. Znakomicie w mecz wprowadził się Żarko Ubiparip, który do końca wiódł prym. Sam Martin Atanasow natomiast z początku solo nic nie mógł zrobić.
Tutaj nie może być za prosto…
Druga partia, to już całkowita porażka Bułgarów. Bez braci Aleksandara i Simeona Nikołowa, to już nie do końca ta sama drużyna. Czar prysł, a idący za ciosem Serbowie wywierali niemałą presję na przeciwnikach. Choć z początku nie było najgorzej, to dystans okazał się zabójczy dla wicemistrzów świata – 16:11, 21:14. Zarówno trener Gheorghe Cretu, jak i jego zawodnicy, całkiem utracili kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Zryw w końcówce nic nie dał. Za moment było już 2:0 dla Serbów – 25:21. Liderów po stronie prowadzących nie brakowało, a Ubriparipowi wtórowała dwójka Lazar Marinović i Namenja Masulović.
Bycie wicemistrzem zobowiązuje
Postawieni pod ścianą Bułgarzy nie mieli zamiaru dać za wygraną. Choć oponenci już w meczu z reprezentacją Polski błysnęli, prezentując nienaganną dyspozycje, to faworyci do zwycięstwa w końcu poprawili skuteczność w ataku. Lepsze przyjęcie i obrona, pozwalały im na coraz to mocniejsze ciosy. Od razu przełożyło się to na rezultat – 16:11, 21:16, i za moment było już 1:2 – 25:20. Dobre wejście w trakcie zanotował Dusan Nikolić, lecz to na Bułgarów było za mało. Po stronie nominalnych gości zaś nie do zatrzymania był wchodzący z ławki Denisław Bardarow, którego cały czas wspomagał Atanasow. To jednak nie jedyne mocne ogniwo w zespole, gdyż swoje robił Ilia Petkow.
Niewiadoma do końca
Pewni siebie Bułgarzy słyną już z tego, że zawsze walczą do końca. Tak też było i tym razem. Rozpędzona drużyna wicemistrzów globu, która przed sezonem była jedną z największych niespodzianek, znów pięła się coraz wyżej. Różnica na dystansie ponownie była spora, a bezradni Serbowie mogli rozkładać jedynie ręce, widząc na tablicy wyników remis 2:2 – 25:19. Trener Blengini cały czas testował obu libero, zaś rywale dalej nie mogli poradzić sobie z Bardarowem.
O losach pierwszego piątkowego spotkania przesądził więc tie-break, gdzie początkowo kąsać zaczęła Serbia – 5:3. Około 10 punktu role zaczęły się odwracać. Końcowo lepiej wypadła Bułgaria, ciesząc się z wygranej 3:2 – 15:12.
Serbia – Bułgaria 2:3
(26:24, 25:21, 20:25, 19:25, 12:15)
Składy zespołów
Serbia: Marinović (13), Masulović (12), Stefanović (10), Todorović, Sosa (5), Ubiparip (16), Ristić (libero) oraz Negić (libero), Nikolić (12), Batak, Brborić
Bułgaria: Petkow I. (12), Atanasow (18), Petkow P. (8), Tatarow (2), Antow (10), Palew (1), Dobrew (libero) oraz Kolew (libero), Telkiyski, Nachew, Velichkow, Dimitrow (12), Bardarow (21)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz turnieju towarzyskiego Silesia Cup 2026









